Rafał Komarewicz odrzucony przez wszystkich? Nic z tych rzeczy! Wszystko wskazuje na to, że poseł z Krakowa sam zbuduje swoje imperium i już szykuje się do triumfu z nową partią. A największym zwycięzcą będzie… Donald Tusk, który na razie przygląda się temu wszystkiemu zza kulis.
Komarewicz trafił do Sejmu z list Trzeciej Drogi (pamiętacie jeszcze słynny cytat Tuska: "albo Trzecia Droga, albo trzecia kadencja PiS-u?"). Teraz 54-letni dentysta zmaga się z klasycznym politycznym dylematem: co dalej?
Po wystąpieniu z partii Polska 2050 sytuacja dla niego nie jest łatwa. Na dziś wygląda bowiem na to, że nikt nie chce go przyjąć pod swoje skrzydła i – w obecnych politycznych realiach – nie bardzo ma możliwość startu w wyborach do Sejmu z "biorącego miejsca" na jakiejkolwiek liście.
Koalicja Obywatelska wciąż żywi żal i czuje się zdradzona, a wrogość lokalnych działaczy wobec posła Komarewicza jest niemal instytucjonalna. W Prawie i Sprawiedliwości nikt spadów nie lubi, a Komarewicz jawi się tam jako byt z innej, odległej planety. W normalnym świecie Rafał miałby więc pod górkę, ale w polityce, jak w pokerze, zawsze można kolejny raz zablefować i wygrać… nawet wtedy, gdy karty nie są po Twojej stronie.
Na pomoc przyjdzie... Brzoska
Jak niedawno informowała "Rzeczpospolita" w kuluarach coraz głośniej mówi sie o chęci zaangażowania w politykę Rafała Brzoski, twórcy inPostu. I choć sam milioner – absolwent ówczesnej Akademii Ekonomicznej w Krakowie – zaprzecza, by chciał objąć stanowisko w rządzie czy zasiadać w parlamencie, nie oznacza to, że potencjalna partia Brzoski nie powstanie. Warto spojrzeć zaledwie kilka lat wstecz: Szymon Hołownia, jako osoba spoza polityki, budował swój ruch i znajdował się poza parlamentem przez ponad 3 lata, zanim Polska 2050 weszła do sejmu.
Po sukcesie deregulacyjnej inicjatywy pytanie brzmi już nie czy, lecz kiedy i w jakiej formule Rafał Brzoska wejdzie do polityki. Z rozmów przeprowadzonych przez „Rzeczpospolitą” wynika, że coraz więcej środowisk biznesowych i politycznych na poważnie sonduje Rafała Brzoskę, czy jest już gotów wejść do polityki. Nasi rozmówcy z otoczenia milionera nie zaprzeczają, że w jego środowisku toczy się coraz gorętsza dyskusja nad tym, czy założyciel InPostu powinien się dziś zaangażować politycznie.
– czytamy w "Rzeczpospolitej".
Konstrukcja inicjatywy Brzoski oparta będzie najpewniej na klubie parlamentarnym Centrum – tym samym, który uciekł od Hołowni i którego twarzą jest Ryszard Petru, a członkiem Komarewicz.
Poseł z Krakowa, który do tej pory szukał miejsca na jakiejkolwiek liście wyborczej jak dziecko zagubione w hipermarkecie, nagle otrzyma możliwość budowy całego działu Krakowa i Małopolski. To oznacza nie tylko lokalną władzę polityczną w jego rękach, ale też szansę na wykreowanie siebie jako kluczowego gracza nowej partii. A kiedy struktury zostaną już zbudowane, nagroda jest jasna: Komarewicz zostanie jedynką na liście nowej formacji.
Dlaczego to może zadziałać?
Potencjalna partia Brzoski ma mieć wyraźny profil prorozwojowy i pro-przedsiębiorczy. To oznacza, że przyciągnie wyborców, którzy dotychczas lgnęli między innymi do Konfederacji, ale niekoniecznie zgadzali się z jej konserwatywnym światopoglądem czy skrajnymi opiniami.
ZOBACZ TAKŻE: Skazany bandyta "ratuje" Kraków. Nie ma pomysłu, ale ma wyrok i kamerę
Co więcej, w jej szeregach znajdą się burmistrzowie, wójtowie i prezydenci miast, którym kończą się drugie kadencje. Polskie prawo nie pozwala im już kontynuować lokalnych mandatów, więc naturalnym krokiem w politycznej karierze jest wejście do Sejmu. Strategia jest prosta: najpierw 10 lat na stanowisku wójta lub burmistrza, później Sejm RP – ewolucja polityczna jak z instrukcji dla ambitnych samorządowców.
Kto zyska na tym najbardziej?
Według najnowszych badań przeprowadzonych przez OGB połowa Polaków uważa, że na scenie politycznej jest miejsce dla nowej partii. Blisko 62% pytaniach zadeklarowało, że zagłosuje na nową formację, jeśli profil tej partii będzie się zgadzał z ich poglądami.
Głównym beneficjentem całej operacji okaże się oczywiście Donald Tusk.
Jeśli nowa partia zgarnie około 10 proc. głosów (jak pokazuje historia i powyższe badania jest to realne), stanie się naturalnym partnerem koalicyjnym dla Koalicji Obywatelskiej, a to oznacza, że Tusk będzie mógł kontynuować politykę ochrony Polski przed skrajnymi prawicowymi zapędami i "światem według Brauna". W praktyce powstanie rząd stabilny, zdolny do działania, który jednocześnie uniemożliwi oddanie kraju w ręce radykalnych środowisk.
Zresztą to nie jest nic nowego. Tusk wielokrotnie budował swoje polityczne przybudówki: najpierw była Nowoczesna, później partia Hołowni, a teraz Brzoski. Mechanizm stary, ale w nowym wydaniu – zawsze działa, gdy trzeba stworzyć sojusznika „na miarę okoliczności”.
Komarewicz – mistrz politycznej karuzeli
W tym kontekście Komarewicz odnajdzie się znakomicie. Jest sprytnym uczestnikiem politycznej karuzeli, który wie, że czasami najlepszym miejscem jest nie miejsce oferowane przez innych, ale miejsce, które sam sobie zbuduje.
Rafał, jeszcze jako krakowski radny, wielokrotnie pokazywał, że w polityce ważniejsza jest elastyczność i zdolność do wykorzystania okazji niż wierność i lojalność wobec kogokolwiek.
ZOBACZ TAKŻE: Rodzina PiS na swoim. Tajna lista 70 nazwisk wstrząsa Małopolską






















