Przeczytasz w 1-2 minuty
Każdy może zarobić na referendum! Oto kursy u bukmachera

Demokracja demokracją, ale skoro już ma być referendum, to czemu by na nim nie zarobić? Jeden z bukmacherów właśnie wystawił trzy smakowite zakłady dotyczące krakowskiego referendum. 

Bukmacherzy patrzą po prostu na to, czym żyje dziś Kraków: podpisy pod referendum, polityczne nerwy w magistracie i coraz głośniejsze spekulacje, jak to wszystko się skończy.

Zakład pierwszy: podpisy

źródło: Bet Fan

„Czy organizatorzy referendum zbiorą minimum 120 tysięcy podpisów?”

Tak – 1.30 | Nie – 3.10

Tu bukmacher zachowuje się jak nauczyciel, który już widzi, że uczeń zda egzamin, ale jeszcze nie chce wpisać piątki do dziennika.

Bo z jednej strony licznik podpisów rośnie bardzo szybko i wszystko wskazuje na to, że próg zostanie przekroczony. Z drugiej, w takich akcjach zawsze pojawia się element chaosu...

Dlatego kurs 1.30 mówi: raczej się uda.

Ale 3.10 na „Nie” to klasyczna bukmacherska zachęta dla tych, którzy wierzą, że w polskiej rzeczywistości zawsze może wydarzyć się coś nieoczekiwanego.

Zakład drugi: odwołanie prezydenta

źródło: Bet Fan

„Czy Aleksander Miszalski zostanie odwołany w referendum?”

Tak – 1.65 | Nie – 2.05

Tutaj bukmacher wyraźnie mówi: sprawa jest otwarta.

Bo referendum to nie jest zwykłe głosowanie „czy ktoś jest lubiany”. Tu liczy się przede wszystkim mobilizacja. Jedni pójdą głosować z przekonaniem, że trzeba „coś zmienić”, inni z myślą, że „trzeba zatrzymać polityczną awanturę”.

Dlatego kursy są tak blisko siebie. Bukmacher zakłada, że emocje są duże, ale wynik wcale nie musi być oczywisty.

Zakład trzeci: scenariusz science fiction

źródło: Bet Fan

„Czy Aleksander Miszalski sam zrezygnuje ze stanowiska prezydenta Krakowa?”

Tak – 10.00 | Nie – 1.02

Tu bukmacher nie owija w bawełnę.

Kurs 10.00 na „Tak” oznacza, że traktuje tę opcję mniej więcej tak poważnie, jak ja traktuję szansę na metro w Krakowie przed 3040 rokiem.

Ale uwaga, bo tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa. Bukmacher pozwala postawić na ten zakład maksymalnie 500 tysięcy złotych.

Gdyby więc – czysto hipotetycznie – ktoś z bardzo dobrym dostępem do informacji postawił pół miliona na „Tak”, a potem rzeczywiście doszłoby do rezygnacji… wygrana wyniosłaby 5 milionów złotych. Po odliczeniu podatków zostaje około 4 miliony.

Czyli – mówiąc brutalnie – całkiem sensowna odprawa polityczna. Taka, która potrafi ustawić człowieka do końca życia dużo skuteczniej niż kolejna konferencja o partycypacji społecznej.

źródło: Bet Fan

Referendum dopiero przed nami, ale jedno już wiadomo: emocji nie zabraknie. A jeśli bukmacherzy mają rację, to może się okazać, że największym zwycięzcą całej historii będzie… ktoś, kto dobrze postawił pięć złotych. Albo 500 tysięcy.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także