Przeczytasz w 2-3 minuty
Konrad Berkowicz / fot. wikimedia

No i mamy to. Sejm RP, prawie jednogłośnie, powiedział głośne „jesteśmy z Wami” Ukrainie w czwartą rocznicę tej ruskiej napaści. 419 posłów za. Cała izba, od lewa do prawa, od Tuska po Kaczyńskiego – solidarność, wsparcie militarne, humanitarne, potępienie agresji, sankcje, integralność terytorialna. Normalna sprawa dla normalnego kraju.

A kto był tym jednym, jedynym „przeciw”?

Konrad Berkowicz. Nasz krakowski poseł z Konfederacji.

Jeden głos „nie” na całą Polskę. Na cały Sejm. Na cały zdrowy rozsądek.

I wiecie co? To nie jest przypadek. To jest ostateczny, niepodważalny dowód, że ten gość to klasyczna, śmierdząca ruska onuca. Onuca, która udaje, że jest z Krakowa, a śmierdzi Moskwą na kilometr.

Bo jak inaczej nazwać faceta, który w dniu, kiedy cały cywilizowany świat pamięta o Buczy, Irpieniu, Hostomelu i tysiącach zamordowanych cywilów, głosuje przeciw solidarności z ofiarą?

Przeciw uchwale, która mówi tylko: „Rosja to agresor, Ukraina ma prawo się bronić, my Polacy dalej pomagamy”. Nic więcej. Żadnych miliardów, żadnych „oddajemy Lwów”. Zwykłe „nie zostawiamy brata w potrzebie”.

A Berkowicz: „Nie”.

ZOBACZ TAKŻE: Poszedłem podpisać się pod referendum. Oto kulisy ulicznej akcji

Ja nie jestem z PiS-u, nie jestem z KO, nie jestem z żadnej drużyny. Jestem z Krakowa. Z miasta, które przyjęło dziesiątki tysięcy Ukraińców, w którym powiewają ukraińskie flagi, które zbiera na drony, które wie, co to znaczy „ruski mir” na własnej skórze (bo pamiętamy Katyń, pamiętamy 1939, pamiętamy Smoleńsk). I ten typek, wybrany w naszym okręgu, pluje nam w twarz.

„Ale on jest libertarianinem! On nie chce wojen!” – będą piszczeć jego fani z memów na Fejsie.

Taaak. Libertarianin, który nie chce wojny… tylko akurat tej wojny, którą rozpętała Rosja. Bo jak Putin atakuje Gruzję – cisza. Jak zajmuje Krym – cisza. Jak grozi nam Nord Streamem i rakietami – cisza. Ale jak Ukraina się broni – to już „nie eskalujmy”.

Wiecie, co to jest? To nie jest libertarianizm. To jest ruski libertarianizm. Taki z gatunku „wolność dla wszystkich… oprócz Ukraińców”.

Kraków to nie jest jakieś zadupie, gdzie można sobie głosować jak chce. To miasto, które ma honor. Które pamięta, że w 1683 Jan III Sobieski nie mówił „sorry, nie eskalujmy z Turkami”. To miasto, które w 1944 nie mówiło „no trudno, Niemcy mają prawo do Lebensraumu”.

A Berkowicz? Berkowicz mówi „nie” w 2026. Dokładnie w momencie, kiedy rosyjskie rakiety wciąż spadają na ukraińskie bloki, a Putin otwarcie mówi, że „Polska będzie następna”.

Gratuluję, Konrad. Zrobiłeś z siebie mema na lata. „Ten jeden poseł z Krakowa, co głosował nie tyle przeciw Ukrainie, co za Rosją”. Bo jak ktoś w 2026 roku, po czterech latach mordów, gwałtów i ludobójstwa, wciąż nie potrafi powiedzieć „Rosja to zło” – to nie jest poseł. To jest onuca. Cuchnąca szmata, którą ktoś w Moskwie wyciera sobie buty.

Krakowianie, zapamiętajcie to nazwisko. Jak przyjdzie czas wyborów – przypomnijcie mu ten jeden głos. Ten jeden „przeciw”.

Bo Kraków nie głosuje na ruskie onuce. Nigdy.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także