Jak nazwiecie mężczyznę, który ma żonę, ale zaleca się do innej? Jak nazwiecie mężczyznę, który ma żonę, ale przegląda sobie profile innych lasek na Tinderze i próbuje się im wpakować do łóżka? A w końcu, jak nazwiecie mężczyznę, który ma żonę, ale regularnie i intensywnie przegląda ogłoszenia pań lekkich obyczajów i spędza z nimi upojne noce?
No właśnie. Zdrajcą. Facetem, któremu nie można ufać nawet na odległość wyciągniętej ręki.
A teraz przenieśmy to na politykę. Rafał Komarewicz właśnie przygotowuje kolejną zdradę. Tym razem przymila się do Mateusza Morawieckiego i jego klubu Rozwój Plus - donosi TVP Info. Bo nigdzie indziej go już nie chcą, a poseł walczy o życie. Polityczne życie, rzecz jasna.
Do Sejmu startował z list Szymona Hołowni. Sprzedawał ludziom bajki o „nowej jakości”, uśmiechał się z billboardów i przysięgał wierność ideom Polski 2050. Ale gdy tylko pojawiła się pierwsza okazja, szybko Hołownię zdradził i przeskoczył do klubu Centrum. Teraz Komarewicz szuka nowego pana. Morawiecki? Czemu nie. Byle tylko uratować mandat. Trzy lata w Sejmie i już trzecia formacja. To nie kariera. To list żałobny lojalności.
Strategia braku poglądów
A wcześniej? Lokalna polityka. Lista zdrad Komarewicza jest dłuższa niż lista panienek do towarzystwa na portalach z ogłoszeniami w dużych miastach. Zanim wypłynął na szerokie wody „wiejskiej” polityki, do perfekcji opanował sztukę meandrowania w krakowskim mikrokosmosie. Układy, chwilowe pakiety korzyści, uściski dłoni przed kamerami i natychmiastowe wbijanie noża w plecy dawnych współtowarzyszy były jego znakiem rozpoznawczym. Panie lekkich obyczajów przynajmniej biorą pieniądze z góry. Komarewicz bierze mandat, kupczy zaufaniem wyborców i udaje, że to idea.
W polityce można się mylić. Można nawet zmieniać zdanie. Ale Komarewicz zdania nie zmienia, bo on zdania zazwyczaj nie ma. Do dziś popularna w radzie miasta Krakowa jest humoreska, gdy podczas ważnych głosowań pan radny lubił się "zatrzaskiwać w toalecie". On więc nie zmienia zdania, tylko właściciela. I za każdym razem z tą samą miną zdrajcy, który właśnie znalazł nowego klienta i bez mrugnięcia oka wciska mu te same wyświechtane frazesy.
Spalona ziemia
Dziś, zdesperowany i przyciśnięty do ściany, gotów jest ustawić się w pokornej kolejce do Morawieckiego, zapominając o wszystkim, co jeszcze wczoraj opowiadał w mediach.
Ale krakowski rewir nie wybacza takiej bezczelności. Na szczęście, nawet jeśli przejdzie do ugrupowania byłego premiera, na mandat poselski nie ma żadnych szans. Jedynką Morawieckiego w okręgu krakowskim będzie Łukasz Kmita, dwójką Agnieszka Ścigaj. A na trzeci mandat nowa partia i tak nie ma co liczyć.
To będzie więc koniec kariery tego zdradzieckiego polityka. Kolejna zdrada, po której zostanie mu tylko polityczna spalona ziemia, a paniczna próba ratowania własnej skóry zakończy się bezpowrotnym wylotem z politycznej ekstraklasy. Na pohybel.

















