Przeczytasz w 2-3 minuty
Kupczy zaufaniem wyborców, byle tylko utrzymać się przy korycie

Jak nazwiecie mężczyznę, który ma żonę, ale zaleca się do innej? Jak nazwiecie mężczyznę, który ma żonę, ale przegląda sobie profile innych lasek na Tinderze i próbuje się im wpakować do łóżka? A w końcu, jak nazwiecie mężczyznę, który ma żonę, ale regularnie i intensywnie przegląda ogłoszenia pań lekkich obyczajów i spędza z nimi upojne noce?

No właśnie. Zdrajcą. Facetem, któremu nie można ufać nawet na odległość wyciągniętej ręki.

A teraz przenieśmy to na politykę. Rafał Komarewicz właśnie przygotowuje kolejną zdradę. Tym razem przymila się do Mateusza Morawieckiego i jego klubu Rozwój Plus - donosi TVP Info. Bo nigdzie indziej go już nie chcą, a poseł walczy o życie. Polityczne życie, rzecz jasna.

źródło: TVP info

Do Sejmu startował z list Szymona Hołowni. Sprzedawał ludziom bajki o „nowej jakości”, uśmiechał się z billboardów i przysięgał wierność ideom Polski 2050. Ale gdy tylko pojawiła się pierwsza okazja, szybko Hołownię zdradził i przeskoczył do klubu Centrum. Teraz Komarewicz szuka nowego pana. Morawiecki? Czemu nie. Byle tylko uratować mandat. Trzy lata w Sejmie i już trzecia formacja. To nie kariera. To list żałobny lojalności.

Strategia braku poglądów

A wcześniej? Lokalna polityka. Lista zdrad Komarewicza jest dłuższa niż lista panienek do towarzystwa na portalach z ogłoszeniami w dużych miastach. Zanim wypłynął na szerokie wody „wiejskiej” polityki, do perfekcji opanował sztukę meandrowania w krakowskim mikrokosmosie. Układy, chwilowe pakiety korzyści, uściski dłoni przed kamerami i natychmiastowe wbijanie noża w plecy dawnych współtowarzyszy były jego znakiem rozpoznawczym. Panie lekkich obyczajów przynajmniej biorą pieniądze z góry. Komarewicz bierze mandat, kupczy zaufaniem wyborców i udaje, że to idea.

Rafał Komarewicz w Sejmie

W polityce można się mylić. Można nawet zmieniać zdanie. Ale Komarewicz zdania nie zmienia, bo on zdania zazwyczaj nie ma. Do dziś popularna w radzie miasta Krakowa jest humoreska, gdy podczas ważnych głosowań pan radny lubił się "zatrzaskiwać w toalecie". On więc nie zmienia zdania, tylko właściciela. I za każdym razem z tą samą miną zdrajcy, który właśnie znalazł nowego klienta i bez mrugnięcia oka wciska mu te same wyświechtane frazesy.

Spalona ziemia

Dziś, zdesperowany i przyciśnięty do ściany, gotów jest ustawić się w pokornej kolejce do Morawieckiego, zapominając o wszystkim, co jeszcze wczoraj opowiadał w mediach.

Ale krakowski rewir nie wybacza takiej bezczelności. Na szczęście, nawet jeśli przejdzie do ugrupowania byłego premiera, na mandat poselski nie ma żadnych szans. Jedynką Morawieckiego w okręgu krakowskim będzie Łukasz Kmita, dwójką Agnieszka Ścigaj. A na trzeci mandat nowa partia i tak nie ma co liczyć.

To będzie więc koniec kariery tego zdradzieckiego polityka. Kolejna zdrada, po której zostanie mu tylko polityczna spalona ziemia, a paniczna próba ratowania własnej skóry zakończy się bezpowrotnym wylotem z politycznej ekstraklasy. Na pohybel.

ZOBACZ TAKŻE: Przeczytałem raport Gibały, żebyście Wy nie musieli. Porażająca prawda!

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także