• Pozycja: Box 3
Przeczytasz w 2-3 minuty
Rafał Komarewicz / fot. wikimedia

W polityce można się różnić. Można odchodzić. Można zmieniać szyldy i szukać nowej drogi. Ale jeśli ktoś regularnie wspina się po cudzych plecach, a potem z tych samych pleców strzela, to przestaje być „polityczna ewolucja”. To zaczyna być wzór zachowania. A ten wzór w wykonaniu Rafała Komarewicza jest aż nadto czytelny.

Najpierw był Jacek Majchrowski. To na jego plecach Komarewicz wszedł do Rady Miasta Krakowa. I niedługo po tym zdradził po raz pierwszy.

Potem przyszedł czas na projekt Polska 2050 i polityczny parasol Szymona Hołowni. Komarewicz, znowu na jego plecach, wszedł do Sejmu oraz startował na prezydenta Krakowa. Billboardy z tej kampanii prezydenckiej mówiły same za siebie: Hołownia większy, wyraźniejszy, symbol politycznej trampoliny. Komarewicz ustawiony bokiem, a nawet lekko tyłem. Ot, zwykły pionek obok króla na politycznej szachownicy.

Dziś tamta trampolina już nie jest potrzebna. Dziś są publiczne ataki, ostre słowa i demonstracyjne odcinanie się od byłego lidera. Odejść wolno każdemu. Krytykować też. Ale jest różnica między sporem a publicznym pluciem w twarz człowiekowi, z którym jeszcze wczoraj budowało się wspólny projekt.

źródło: www.sejm.gov.pl

I tu wracamy do sedna. To nie pierwszy raz. Raz można się pomylić. Raz można zareagować zbyt ostro. Raz można źle ocenić ludzi i sytuację. Raz można wytłumaczyć wyborcom swój polityczny fikołek. Raz można popełnić błąd, bo któż ich nie popełnia?

Ale jeśli ten sam błąd powtarza się drugi raz, w niemal identycznym schemacie, to nie jest już wpadka. To metoda. A skoro nie wyciąga się wniosków z własnych doświadczeń, to trudno mówić o rozsądku. Tylko głupcy powtarzają te same błędy, oczekując innego rezultatu.

Są ludzie, którzy po zakończeniu związku potrafią zachować klasę. Mówią: „nie wyszło” i idą dalej. Ale są też tacy, którzy po rozstaniu zaczynają opowiadać wszystkim, jak fatalny był były partner, wyciągają rzekome winy, piorą brudy publicznie, byle tylko przykryć własne decyzje. Problem w tym, że im częściej ktoś powtarza ten schemat, tym mniej wiarygodnie brzmi jego opowieść.

To naplucie byłemu szefowi w twarz nie przypadło do gusty nawet wyborcom Komarewicza. Komentarze pod jego ostatnimi wpisami są w ogromnej większości krytyczne. Nie dlatego, że zmienił polityczny adres. Wyborcy rozumieją, że polityka to gra interesów i ambicji. Krytykują styl. Ton. Brak elementarnej, zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

źródło: X Komarewicza

Dziś mówi się, że były kandydat na prezydenta Krakowa rozgląda się za miejscem na listach Koalicji Obywatelskiej. Oczywiście, polityka to gra otwartych drzwi. Każdy może zapukać. Nawet zdrajca.

Ale warto pamiętać jedno: zdradził Majchrowskiego, zdradził Hołownię, zdradzi i Koalicję Obywatelską. Cały Rafał. Zresztą nie on pierwszy.

Zdrada

Bo to już nie kwestia barw partyjnych. To kwestia charakteru. A charakteru nie zmienia się wraz z logo na plakacie.

ZOBACZ TAKŻE: Najpierw patelnia z IKEA, teraz meczet w Krakowie. Szukamy logiki u konfederatów

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także