Przeczytasz w 2-3 minuty
Łukasz Kmita i Michał Drewnicki

Wojna domowa w Prawie i Sprawiedliwości uderza w Kraków z siłą politycznego cyklonu. Podczas gdy Warszawa liczy szable po odejściu ludzi Mateusza Morawieckiego, pod Wawelem doszło do absolutnego pogromu: kampania prezydencka Michała Drewnickiego legła właśnie w gruzach, Łukasz Kmita traci władzę w regionie, a prorocze ostrzeżenia prof. Jana Tadeusza Dudy spełniają się na naszych oczach. Małopolski bastion prawicy właśnie rozpada się na kawałki, a krakowski PiS na własne życzenie abdykuje z walki o magistrat.

Dla Małopolski, która przez lata była uznawana za absolutny bastion prawicy i zaplecze kadrowe partii, rozłam oznacza jedno: początek gigantycznego trzęsienia ziemi i polityczną defragmentację.

1. Katastrofa krakowskiej kampanii: Michał Drewnicki w śmiertelnej pułapce 

Echa decyzji Nowogrodzkiej z dnia na dzień zamieniły ambitne plany krakowskiego PiS-u w wizerunkowy i organizacyjny koszmar. Michał Drewnicki – wieloletni radny znający Kraków od podszewki – stał się najbardziej tragiczną ofiarą rozłamu.

Wystawiony jako kandydat na prezydenta Krakowa miał powalczyć o wejście do drugiej tury. Dziś jego sytuacja jest wręcz opłakana. Rozpad partyjnego aparatu drastycznie uszczupla jego bazę wyborczą. W tak wyrównanym wyścigu utrata nawet kilku punktów procentowych przez podziały i zniechęcenie konserwatywnego elektoratu grzebie jakiekolwiek szanse na sukces. Drewnicki musi teraz toczyć wojnę na dwa fronty – przekonywać mieszkańców do swojej wizji miasta, a jednocześnie tłumaczyć się z wojen domowych w swojej własnej partii.

Prezentacja Michała Drewnickiego w Nowej Hucie

2. Dobić kandydata PiS: Rozwój Plus wystawi swojego człowieka? 

Jakby problemów Drewnickiego było mało, z kuluarów dobiegają głosy, że środowisko Mateusza Morawieckiego i stowarzyszenie „Rozwój Plus” nie zamierzają odpuścić wyścigu o Kraków.

Jeśli formacja byłego premiera zdecyduje się na wystawienie własnego, umiarkowanie-centrowego kandydata, będzie to bezpośrednie uderzenie w prawa stronę. Taki ruch ostatecznie rozmontuje elektorat prawicowy pod Wawelem. Część wyborców szukających pragmatycznego samorządowca odpłynie do kandydata Morawieckiego, z kolei twardy, tradycyjny aktyw zostanie przy Drewnickim. Wynik? Żaden z nich nie wejdzie do drugiej tury, a kandydat PiS zanotuje historycznie najsłabszy wynik w dziejach krakowskich wyborów prezydenckich.

3. Łukasz Kmita traci przywództwo w Małopolsce. Czy Drewnicki przejmie pałeczkę? 

Ogólnopolski podział to także ostateczny koniec ery Łukasza Kmity jako szefa małopolskich struktur PiS. Kmita nie podpisał lojalki i odszedł razem z Morawieckim. Kto za niego weźmie ster nad zgliszczami Małopolski?

W kuluarach coraz głośniej giełda nazwisk wskazuje właśnie na Michała Drewnickiego.

  • Z jednej strony: nominacja na szefa struktur mogłaby podbić jego pozycję w trakcie trwającej wycieńczającej kampanii prezydenckiej.
  • Z drugiej strony: przyjęcie sterów w rozbitej, podzielonej Małopolsce to jak przejęcie dowodzenia na „Titanicu” chwilę po uderzeniu w górę lodową. Czy polityk skupiony na walce o Kraków będzie miał czas i siłę na gaszenie pożarów w Nowym Sączu, Tarnowie czy Wadowicach?
Łukasz Kmita

4. Prof. Jan Duda miał rację. Przepowiednia, która właśnie się spełnia 

W tym całym politycznym chaosie niezwykle trzeźwo brzmią słowa przewodniczącego Sejmiku Małopolskiego, prof. Jana Tadeusza Dudy. Ojciec byłego prezydenta ostrzegał, że forsowanie siłą kandydatury Łukasza Kmity na marszałka skończy się katastrofą.

Gdyby wówczas doszło do zrealizowania scenariusza Nowogrodzkiej i Łukasz Kmita został marszałkiem województwa, dzisiaj PiS straciłby władzę w Małopolsce z dnia na dzień.

Kraków na politycznym zakręcie 

Dla mieszkańców Krakowa rozłam w PiS oznacza jedno: prawica w mieście właśnie całkowicie abdykowała z walki o władzę w magistracie. Michał Drewnicki, zamiast być liderską alternatywą, staje się zakładnikiem centralnych gier politycznych, z którymi krakowianie nie chcą mieć nic wspólnego. Przed nami tygodnie politycznego prania brudów, w których najwięcej stracą jak zwykle sami lokalni działacze i ich wyborcy.

ZOBACZ TAKŻE: Hoffman wbił nóż w plecy Gibały?! „Nie byliśmy jego pacynkami” [WYWIAD]

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także