Reklama polityczna
Głos na Gibałę to głos na PiS.
Reklama polityczna

Czy stanowisko wiceprezydenta Krakowa dla członka PiS u prezydenta Łukasza Gibały byłoby sukcesem Prawa i Sprawiedliwości? Oczywiście – odpowiada w Radiu Kraków Michał Drewnicki. I choć zaprzecza poparciu dla Gibały w drugiej turze, wyniki sondażu nie pozostawiają wątpliwości – wyborcy PiS-u wybiorą nam Łukasza Gibałę na urząd prezydenta miasta. A, jak wszyscy wiemy, w życiu nie ma nic za darmo.

Czy zastanawialiście się drodzy Państwo, czemu Łukasz Gibała ma w tej kampanii taki skromny program wyborczy? Do tej pory w każdych wyborach w jakich stratował, miał potężny program, nierzadko pisany przez „ekspertów”. Czasami podawał, że pracowali oni pocie czoła nawet przez cały rok, zanim wyartykułowali program Łukaszowi. Tym razem jest inaczej. Nie ma ekspertów, program komunikowany jest półgębkiem przez samego kandydata na Facebooku, a gdyby policzyć wszystkie jego punkty, wyjdzie ich kilkanaście, no może kilkadziesiąt.

„To dlatego, że budżet miasta jest tak zadłużony, że nie stać nas na nowe inwestycje!” – zapewne odpowiedziałby Gibała. „To po co kandydujesz skoro nic nie można zrobić?” – zapewne zapytalibyśmy…

Co w koszyczku ma PiS?

Ale może prawda jest bardziej banalna, niż nam się wydaje. Może dlatego, żeby nie dało się powiedzieć, że za nic nie da się pogodzić programu Łukasza Gibały z programem wyborczym PiS? No bo co by było, gdyby Gibała napisał, że jest za miastem otwartym światopoglądowo, że udzieli patronatu i znów pójdzie w Marszu Równości pod tęczową flagą, a PiS napisze, że należy zakazać podobnych bezeceństw?

Co by było, gdyby Łukasz Gibała napisał, że należy eliminować transport samochodowy i wszystkim wmawiać, że mają jeździć rowerami albo autobusami? A PiS, że tylko kolej i precz ze Strefą Czystego Transportu, bo każdy ma po to autko, by nim jeździć! No i jak pogodzić tak skrajne pomysły? Jak z takich dwóch koszyczków zrobić jeden?

A tu proszę – nie ma programu? Nie ma konfliktu.

Jaki kordon sanitarny?

Wierzyć się nie chce, że dzieje się to kilka lat po tym, gdy Łukasz Gibała chciał otaczać w radzie miasta PiS kordonem sanitarnym. Tak, tak, miał taki pomysł, nawet publicznie dumnie podpisywał deklarację w tej sprawie. I próbował wymóc podpisanie tej samej deklaracji na prezydencie Jacku Majchrowskim. „My niżej podpisani deklarujemy, że żadne z nas w II turze wyborów nie poprze kandydatki PiS na Prezydenta Miasta Krakowa, Małgorzaty Wassermann. W VIII kadencji Rady Miasta Krakowa wykluczamy zawarcie koalicji z klubem radnych PiS” – głosiła deklaracja kordonu sanitarnego.

źródło: Gazeta Krakowska

Niepomni tej odrażającej inicjatywy, dziś wyborcy PiS deklarują, że w drugiej turze poprą Gibałę. I według badań zrobi to aż 64 proc. z nich! W takiej sytuacji to oni dadzą zwycięstwo Gibale. Czemu tak się stanie? Bo jest to zgodne z myślą wyrażoną przez Michała Drewnickiego, kandydata PiS w wyborach prezydenckich w Radiu Kraków: „Dla mnie najważniejsze jest to, by nie rządził wreszcie w Krakowie ten zmurszały układ, którego Koalicja Obywatelska jest głównym motorem napędowym.” 

Wprowadzić PiS na salony

Głos na Gibałę to głos na PiS

I na tym drodzy Państwo polega polityka w Krakowie. Cichy pakt o nieagresji Gibały i Drewnickiego obrodzić ma stanowiskiem dla neoliberała, kiedyś przewodniczącego Platformy Obywatelskiej w Krakowie, bliskiego współpracownika Janusza Palikota w przeszłości, a także być może stanowiskiem wiceprezydenta dla kogoś z PiS i mniej lub bardziej formalną koalicją z PiS w radzie miasta.

Powiedzmy zatem sobie otwarcie: głos na Łukasza Gibałę, to głos wprowadzający PiS na salony w Krakowie.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także