Miał być wielki polityczny spektakl, technologiczny szum, algorytmy, sztuczna inteligencja i ostre pytania. Prezes Wisły Kraków, Jarosław Królewski, wymyślił sobie, że na równy tydzień przed wyborami zorganizuje na stadionie przy ulicy Reymonta 22 wielką debatę kandydatów. Zapowiedzi były iście królewskie: medialna otoczka, kamery, hybrydowy format, zaproszenia wysłane do całego politycznego garnituru i poczucie, że oto pod Wawelem tworzy się nowa jakość kampanii.
Szybko okazało się jednak, że rzeczywistość brutalnie weryfikuje nawet najbardziej misternie wygenerowane przez AI plany. Wszystko wskazuje na to, że niedzielne wydarzenie zakończy się spektakularną klapą.
Rozpoczęcie wielkiej debaty na stadionie Wisły zaplanowano na niedzielę, 20 września, na godzinę 12:30. Problem w tym, że na stadionie prezes Królewski może zastać głównie… puste krzesła i echo odbijające się od trybun.
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że co najmniej sześciu z ośmiu zaproszonych kandydatów w tym samym czasie będzie przebywać w stolicy. Otrzymali oni bowiem i potwierdzili już swój udział w zaproszeniu do programu „Śniadanie Rymanowskiego” na żywo w Polsat News, prowadzonego przez Bogdana Rymanowskiego.
Matematyka i czas przejazdu na trasie Warszawa–Kraków są dla pomysłodawców nieubłagane. Warszawski program Rymanowskiego startuje o godzinie 9:55. Biorąc pod uwagę fakt, że audycja trwa ponad godzinę, a nagranie odbywa się w stołecznym studiu, fizyczną niemożliwością jest, by politycy zdołali w niespełna dwie godziny pokonać ponad 290 kilometrów i zameldować na obiekcie przy Reymonta gotowi do debaty na 12:30.
Nawet gdyby Królewski w ostatniej chwili zdecydował się na ratowanie sytuacji i przesunął godzinę rozpoczęcia starcia, z naszych ustaleń wynika, że lider sondaży Łukasz Gibała i tak zrobi wszystko, by przy Reymonta się nie zjawić.
Łukasz nie będzie debatował, bo niezbyt dobrze radzi sobie w starciach, w których kandydaci nie znają wcześniej pytań, prowadzący jest dociekliwy, a czas na odpowiedź jest dłuższy niż minuta i nie da się cały czas uciekać od tematu. Dlatego po prostu odpuszcza i – nawet gdyby miał fizyczną możliwość dojechania do Krakowa – to i tak zdezerteruje
– szczerze przyznaje w rozmowie z nami jeden z byłych współpracowników Gibały.
Wszystko wskazuje więc na to, że wielki polityczny festiwal przy Reymonta zamieni się w kabaret, w którym prezes Wisły będzie musiał przepytywać dwóch pozostałych pretendentów albo szukać ratunku w wirtualnych hologramach nieobecnych polityków. Wygląda na to, że polityczna czołówka woli ogólnopolskie studio i widownię telewizyjną w Warszawie niż niedzielną rozmowę w Krakowie na zaproszenie sternika Białej Gwiazdy. Ambitny plan spalił więc na panewce, a wielka debata okazała się organizacyjnym niewypałem na ostatniej prostej kampanii.
***
AKTUALIZACJA: Po naszej publikacji Królewski zmienił godzinę rozpoczęcia debaty na 18:30. Jednak i tak odbędzie się ona bez Gibały.





![Czy Lewica będzie współpracować z Gibałą? „Nie jesteśmy maszynką do głosowania” [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_706.jpg?78bf50236d44acaf6404f52dc4cf4f51)









![Szef sztabu Piątkowskiej: „Gibała będzie gorszy niż Miszalski!” [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_689.jpg?78bf50236d44acaf6404f52dc4cf4f51)
![Gibała chciał to ukryć! Zobacz, kto naprawdę wpłacał na jego komitet [UJAWNIAMY LISTĘ]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_688.jpg?78bf50236d44acaf6404f52dc4cf4f51)





