Reklama
Drewnicki: „Kraków nie może zamienić się w sypialnię". Chce chronić lokalne centra dzielnicowe
Reklama

Place targowe, sklepy, punkty usługowe, przychodnie, szkoły i miejsca spotkań mają pozostać częścią krakowskich osiedli, zamiast ustępować kolejnym blokom. Michał Drewnicki przedstawił program ochrony i rozwoju lokalnych centrów dzielnicowych. Jako przykłady miejsc wymagających ochrony wskazał m.in. Tomex, rejon Krokusa i pasaż handlowy przy Kapelance. Zapowiedział również doprowadzenie do powstania Rynku Krowoderskiego.

Konferencję zorganizowano przed Tomexem w Bieńczycach. Według Drewnickiego właśnie takie miejsca pokazują, czym powinno być dobrze zaprojektowane osiedle: nie tylko zespołem budynków mieszkalnych, lecz przestrzenią, w której większość codziennych potrzeb można załatwić blisko domu.

— Miasto bliskie ludziom to takie miasto, w którym nie trzeba wsiadać do samochodu, żeby kupić jedzenie, pójść do fryzjera, przychodni, parku czy załatwić podstawową sprawę. Lokalne centra dzielnicowe decydują o tym, czy w danej okolicy po prostu dobrze się żyje — mówił Drewnicki.

„Nie tylko bloki"

Kandydat podkreślał, że jego propozycja jest częścią szerszej polityki wyrównywania jakości życia pomiędzy centrum a obrzeżami Krakowa.

— Nie chcę osiedli-sypialni. Nie chcę Krakowa, w którym powstają tysiące mieszkań, a później okazuje się, że do parku, sklepu, lekarza czy na zajęcia z dzieckiem trzeba jechać kilka kilometrów — mówił.

Jak przekonywał, rozwój mieszkaniowy jest potrzebny, ale musi iść w parze z zachowaniem usług, handlu, zieleni, edukacji i infrastruktury społecznej.

— Blok sam w sobie nie tworzy miasta. Miasto powstaje wtedy, kiedy wokół domu jest całe codzienne życie człowieka — podkreślił.

Michał Drewnicki

Tomex, Krokus, Kapelanka. „Te funkcje trzeba zachować"

Drewnicki zapowiedział, że jako prezydent będzie bronił istniejących lokalnych centrów handlowych i usługowych przed wypieraniem ich przez zabudowę mieszkaniową.

Wymienił Tomex, okolice Krokusa i Multikina, pasaż handlowy przy Kapelance i Kobierzyńskiej czy Zakopianka oraz krakowskie place targowe.

W przypadku części tych lokalizacji pojawiały się w ostatnim czasie dyskusje, petycje mieszkańców lub obawy związane z przyszłym przeznaczeniem terenów w dokumentach planistycznych.

— Moja deklaracja jest jasna: miejsca, które dziś pełnią ważną funkcję handlową i usługową dla całych dzielnic, trzeba chronić. Nie zgadzam się, żeby znikały tylko dlatego, że na danym gruncie bardziej opłaca się postawić bloki — powiedział Drewnicki.

Szczególną uwagę poświęcił Tomexowi.

— Jeżeli zlikwidujemy targowisko, sklepy i usługi, a w ich miejscu postawimy kolejne bloki, deweloper zarobi, właściciel nieruchomości zarobi, ale mieszkańcy stracą miejsce, z którego korzystają każdego dnia — mówił.

„Najgęstsze dzielnice nie potrzebują kolejnego dogęszczania"

Według Drewnickiego problem jest szczególnie widoczny w Bieńczycach i sąsiednich Mistrzejowicach — dzielnicach już dziś intensywnie zabudowanych i zamieszkanych.

Jego zdaniem zastępowanie istniejących usług kolejną zabudową wielorodzinną oznaczałoby nie tylko utratę sklepów i miejsc spotkań, ale także dodatkowe obciążenie ulic, szkół i pozostałej infrastruktury.

— W bardzo gęsto zaludnionej części miasta nie można likwidować centrum usługowego po to, żeby jeszcze bardziej zwiększyć liczbę mieszkańców. To jest odwrócenie logiki planowania miasta — argumentował.

Kandydat przypomniał, że jako radny i członek Komisji Planowania Przestrzennego składał wraz z klubem wnioski mające chronić na tym obszarze funkcje handlowe i usługowe.

Nie ujawnił szczegółów niepublicznego projektu planu ogólnego, nad którym pracował jako radny, zaznaczył jednak, że sam opowiadał się przeciwko zwiększaniu presji mieszkaniowej na ten teren.

Lokalne centrum to więcej niż handel

Drewnicki podkreślał, że pojęcia lokalnego centrum dzielnicowego nie ogranicza do targowiska czy galerii handlowej.

W takim miejscu powinny skupiać się także usługi, przychodnia, kultura, sport, edukacja, zieleń oraz przestrzeń do zwykłego spotkania z drugim człowiekiem.

— Chodzi o to, żeby mieszkaniec miał podstawowe sprawy w zasięgu swojej dzielnicy. Sklep, lekarza, fryzjera, szkołę, przedszkole, park czy miejsce aktywności. To jest właśnie Kraków bliski ludziom — mówił.

Taki model ma być rozwijany również w nowych częściach miasta. Drewnicki wcześniej zapowiadał wpisanie do miejskich dokumentów szerszych standardów urbanistycznych, tak aby przy powstawaniu nowych osiedli zapewniać dostęp nie tylko do szkoły i zieleni, ale również komunikacji, ochrony zdrowia, sportu i kultury.

Rynek Krowoderski jako przykład nowego centrum

Program nie ma ograniczać się do ochrony istniejących miejsc.

Drewnicki zapowiedział również tworzenie nowych lokalnych centrów tam, gdzie dzisiaj ich brakuje. Jako konkretny przykład wskazał Rynek Krowoderski, o którego stworzenie mieszkańcy zabiegają od lat.

— Chcę doprowadzić ten projekt do finału. Najpierw trzeba rozwiązać kwestię terenu, a później stworzyć prawdziwy Rynek Krowoderski — miejsce usług, handlu, zieleni i spotkań dla mieszkańców dzielnicy — zapowiedział.

Według kandydata podobnie powinny być analizowane potrzeby pozostałych części miasta.

„Miasto nie może należeć do lobby"

Drewnicki wpisał propozycję w jeden z głównych politycznych motywów swojej kampanii — ograniczenie wpływu grup interesu na decyzje przestrzenne miasta.

— Mieszkańcy mają być na pierwszym miejscu. Nie deweloper, nie lobby hotelowe czy turystyczne. Jeżeli jakieś miejsce jest potrzebne dziesiątkom tysięcy ludzi jako lokalne centrum życia, to miasto musi potrafić tej funkcji bronić — powiedział.

Jak zaznaczył, nie jest przeciwnikiem budownictwa mieszkaniowego.

— Mieszkania są potrzebne. Ale miasto to nie suma metrów kwadratowych mieszkań. Jeżeli zabierzemy handel, usługi, szkoły, kulturę i przestrzeń wspólną, zostaną nam tylko sypialnie. A Kraków nie może zamienić się w wielką sypialnię — podkreślił.

Pytanie do pozostałych kandydatów

Na zakończenie Drewnicki zwrócił się także do swoich konkurentów — Moniki Piątkowskiej i Łukasza Gibały — wzywając ich do jasnego określenia stanowiska wobec przyszłości Tomexu i innych lokalnych centrów. Banery kandydatki wiszą na płocie targu, co według kandydata rodzi wiele pytań o przyszłość tego miejsca.

— Mieszkańcy mają prawo wiedzieć przed wyborami, czy przyszły prezydent będzie chronił funkcje handlowe i usługowe, czy dopuści ich zastępowanie kolejnymi blokami. Moje stanowisko jest jednoznaczne: będę ich bronił — powiedział.

Podsumowując program, Drewnicki wskazał dwie zasady:

— Tam, gdzie lokalne centra istnieją — trzeba je zachować i rozwijać. Tam, gdzie ich brakuje — trzeba je tworzyć. Bo ambitny Kraków może rozwijać gospodarkę i realizować wielkie inwestycje, ale Kraków bliski ludziom zaczyna się pięć minut od domu: od sklepu, targu, parku, szkoły i miejsca, w którym spotykamy sąsiadów.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także