Wynik w granicach błędu statystycznego i przegrana nawet z Aleksandrą Owcą z Razem na zaledwie tydzień przed głosowaniem — krakowska kampania Darii Gosek-Popiołek sięgnęła dna. W strukturach Nowej Lewicy aż huczy od żądań, by posłanka jak najszybciej honorowo oddała pole i zrezygnowała ze startu. – To nie kampania, to powolne demontowanie naszej wiarygodności – grzmią partyjni weterani, stawiając kandydatkę pod ścianą.
W krakowskich strukturach Lewicy narasta napięcie. Coraz głośniej mówi się o możliwym, wręcz wymuszonym wycofaniu Darii Gosek-Popiołek ze startu w wyborach na prezydenta Krakowa. Powód? Fatalnie prowadzona kampania, pasmo wizerunkowych potknięć i topniejące w zastraszającym tempie poparcie.
Niezadowolenie i bezradność w odniesieniu do krakowskiego wyścigu weszły już jednak na poziom ogólnokrajowy. Atmosfera gęstniała nawet na sobotniej konwencji "Lewicy dowozi" w Warszawie, gdzie w kulisach otwarcie mówiono, że to, co dzieje się wokół kandydatki w Krakowie, po prostu kompromituje całą formację. Działacze z innych regionów nie kryli oburzenia, wskazując, że fatalny styl prowadzenia kampanii w stolicy Małopolski kładzie się cieniem na wizerunku całego ugrupowania.
Początek wyścigu wywołał spory entuzjazm. Pierwsze sondaże dawały posłance aż 18,1% poparcia, co niemal gwarantowało jej wejście do drugiej tury i pozycję kluczowej zawodniczki po lewej stronie sceny politycznej. Jednak im mocniej Krakowianie poznawali jej propozycje oraz styl prowadzenia kampanii, tym szybciej entuzjazm ustępował miejsca rozczarowaniu.
Na zaledwie tydzień przed głosowaniem najnowsze badania opinii publicznej przyniosły dla sztabu prawdziwy zimny prysznic: poparcie spadło do zaledwie 5,6%. Co więcej, posłankę zdołała wyprzedzić nawet Aleksandra Owca z Partii Razem, co w środowisku postrzegane jest jako absolutna wizerunkowa katastrofa i dowód na całkowite pęknięcie lewicowego elektoratu w mieście.
Wśród starszych działaczy Lewicy, pamiętających jeszcze sprawnie naoliwione machiny wyborcze z lat ubiegłych, wyczerpała się cierpliwość. Niezadowolenie narastało od tygodni, ale pikujące wyniki wywołały prawdziwy wybuch.
To nie jest kampania, to jest powolne demontowanie wiarygodności naszej formacji w Krakowie
– mówi zrezygnowany polityk z wieloletnim stażem w strukturach miejskich.
Zaczynaliśmy z wysokiego 'C', mieliśmy realną szansę na drugą turę, a kończymy z wynikiem na poziomie błędu statystycznego. Jeżeli Daria ma w sobie choć odrobinę odpowiedzialności politycznej, powinna jeszcze dziś zrezygnować i zakończyć ten festiwal kompromitacji.
Głosy krytyki płyną nie tylko od partyjnych weteranów. Inny działacz wskazuje na brak spójnego przekazu i odklejenie sztabu od realiów miasta:
Sondaże nie kłamią. Kiedy wyprzedza cię Aleksandra Owca, to znaczy, że straciłeś nawet własne, twarde zaplecze. Krakowski wyborca nie kupił tej narracji. Daria powinna wycofać się natychmiast, żebyśmy mogli chociaż spróbować uratować honor i godność naszej formacji. Dalsze trwanie w tym uporze to kompromitowanie całej lewicowej marki w Małopolsce.
Sama kandydatka oraz jej najbliższe otoczenie nie wydały dotąd oficjalnego oświadczenia w sprawie ewentualnej rezygnacji. Decyzja musi zapaść w ciągu najbliższych godzin. Presja ze strony zniecierpliwionych działaczy staje się bowiem zbyt duża, by móc ją dalej ignorować.























