Przeczytasz w 1-2 minuty
Nowego prezydenta Krakowa poznamy dopiero w listopadzie?!

Zamiast tuż po wakacjach, nowego prezydenta Krakowa wybierzemy dopiero... na przełomie października i listopada. Wszystko wskazuje na to, że głosowanie odbędzie się dopiero jesienią! Urzędnicze procedury i protesty po majowym referendum mogą na długie miesiące zamrozić miasto. Taki scenariusz całkowicie wywraca do góry nogami wyborczą matematykę pod Wawelem.

O co chodzi z tym opóźnieniem?

Wszystko przez protest referendalny, który złożył znany działacz Edward Nowak. Zarzucił on przeciwnikom odwołanego prezydenta Aleksandra Miszalskiego, że w czasie ciszy wyborczej masowo i nielegalnie namawiali w sieci do pójścia na głosowanie.

Co prawda Sąd Okręgowy w Krakowie właśnie ten protest oddalił, ale to wcale nie kończy sprawy. Wyrok jest nieprawomocny, a autor protestu może walczyć w wyższej instancji.

Jak legalnie przeciągać linę?

I tutaj wchodzą przepisy. Zanim poznamy oficjalną datę wyborów, musi nastąpić kilka kroków, z których każdy zajmuje sporo czasu.

Skarżący mają prawo pójść do Sądu Apelacyjnego, co z miejsca blokuje dalsze ruchy na kolejne tygodnie. Od momentu, w którym Edward Nowak otrzyma pisemne uzasadnienie środowego wyroku, ma 7 dni na odwołanie. Sąd II instancji ma koleje 30 dni na rozpatrzenie sprawy.

Środowe posiedzenie sądu. W środku Edward Nowak

Kiedy sprawa w sądzie wreszcie się zakończy, premier i Państwowa Komisja Wyborcza mają 90 dni na zorganizowanie nowych wyborów.

Jeśli urzędnicy i politycy będą wykorzystywać pełne, maksymalne terminy, jakie daje im prawo, to o wakacyjnym, a nawet wrześniowym głosowaniu możemy zapomnieć. Wtedy realnym terminem staje się koniec października lub nawet pierwsza połowa listopada.

Co to oznacza dla mieszkańców Krakowa?

Dla Krakowian taka zmiana terminu to potężna rewolucja. 

Przez ten cały czas Krakowem nie będzie rządził nikt z wyboru mieszkańców, tylko tymczasowy komisarz wyznaczony przez premiera, czyli Stanisław Kracik.

Jesienią na pewno będzie też wyższa frekwencja w wyborach na prezydenta Krakowa. W wakacje miasto pustoszeje, a do urn idą głównie zdyscyplinowani wyborcy. Listopad to zupełnie inna bajka. W Krakowie będą już wszyscy mieszkańcy oraz tysiące studentów. Taki termin drastycznie zwiększy frekwencję.

Krakowska walka o władzę, zamiast szybkiego letniego sprintu, zamienia się więc w długi i męczący maraton, który rozstrzygnie się dopiero późną jesienią.

ZOBACZ TAKŻE: Wielka ściema Gibały? Ujawniamy, dlaczego wciąż udaje, że nie wie, czy wystartuje

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także