• Pozycja: Box 3
Przeczytasz w 1-2 minuty
Marian Banaś

Do gry o fotel prezydenta Krakowa wkroczył... Marian Banaś. Tak, TEN Marian Banaś. Były prezes NIK, były minister finansów i człowiek, którego polityczna kariera przypominała momentami serial dokumentalny Netflixa. Teraz wygląda na to, że może chcieć zostać prezydentem Krakowa.

A wszystko dzieje się tuż przed referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta, które odbędzie się 24 maja. Jeśli mieszkańcy zagłosują za odwołaniem władz, będą nowe wybory. I najwyraźniej Banaś właśnie ustawia się w kolejce.

Na nagraniu opublikowanym w sieci mówi:

Kraków to nie tylko miasto, z którego pochodzę. To miasto, które noszę w sercu od zawsze. Miasto królów w historii, kultury, ale przede wszystkim dobrych, mądrych ludzi, którzy zasługują na szacunek i uczciwe zarządzanie.

Czyli klasyczne otwarcie kampanii typu: „kocham to miasto bardziej niż smog zimą”.

Ale później robi się już bardziej politycznie:

Z niepokojem patrzę dziś na to, co dzieje się wokół naszego miasta. Coraz więcej mieszkańców mówi o zmęczeniu, chaosie i braku dialogu. I właśnie dlatego referendum jest tak ważne. To demokratyczne prawo mieszkańców, by powiedzieć władzy: sprawdzam.

I tu wjeżdża najważniejszy fragment, praktycznie bez żadnej zasłony dymnej:

A jeśli uznają państwo, że zmiana jest konieczna, chcę jasno powiedzieć: jestem do dyspozycji mieszkańców, bo kocham Kraków”.

Czyli tłumacząc z języka politycznego na polski: „tak, jestem gotowy kandydować.

Spot kończy podpis grubością całego CV: Marian Banaś, prezes Ruchu Naprawy Polski Mariana Banasia, były minister finansów i prezes Najwyższej Izby Kontroli.

"Banaś na prezydenta Krakowa” to zdanie, którego chyba nikt nie miał na bingo 2026...

A więcej o "pancernym Marianie" dowiecie się tutaj: "Pancerny Marian i pokoje na godziny". Reportaż "Superwizjera"

 

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także