Na biurko śledczych trafiła dziś sprawa podpisów kandydatki na prezydenta Krakowa Darii Gosek-Popiołek! Do prokuratury wpłynęło oficjalne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Chodzi o nagły przyrost ponad 400 głosów poparcia, który rzutem na taśmę uratował rejestrację posłanki Lewicy.
– W przypadku pani Gosek-Popiołek doszło do dziwnego zdarzenia – opisuje Marta Ratuszyńska, która złożyła zawiadomienie do prokuratury.
– Tuż przed decyzją Miejskiej Komisji Wyborczej o braku wpisu na listę kandydatów, pojawiła się pula blisko 400 prawidłowych podpisów, co umożliwiło pani Gosek-Popiołek rejestrację jako kandydata. Jednak opinię publiczną zaciekawiło źródło tych podpisów, ponieważ możliwość zbiórki zamknięto 3 września – tłumaczy prawniczka.
Zgodnie ze świadectwem pana Stanisława Kulacha, którego komitet złożył około 450 podpisów, dodatkowa pula 400 prawidłowych podpisów, które umożliwiły rejestrację pani Gosek-Popiołek, może pochodzić właśnie z tech złożonych przez niego.
– Wydaje się, że po prostu, dodano prawidłowe podpisy złożone przez komitet pana Kulacha do prawidłowych podpisów pani Gosek-Popiołek i matematycznie pojawiła się wymagana liczba – sugeruje Ratuszyńska.
Prokuratura ma więc zbadać, jak doszło do przeliczenia kart poparcia w Miejskiej Komisji Wyborczej oraz czy podpisy zebrane przez komitet Stanisława Kulacha zostały fizycznie przekazane lub przypisane do wykazu Darii Gosek-Popiołek.























