Miliony na referendum pod lupą. Finansowa kpina inicjatorów odwołania prezydenta

Prawie DWA MILIONY złotych – tyle według oficjalnego sprawozdania finansowego kosztowała próba odwołania Prezydenta Miasta Krakowa Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa w referendum z 24 maja 2026 roku. Papiery wreszcie trafiły na biurko Komisarza Wyborczego w Krakowie. Problem w tym, że to, co zaprezentowali inicjatorzy referendum, trudno nazwać rzetelnym rozliczeniem. To raczej dwustronicowa kpina z mieszkańców i standardów przejrzystości.

Dokument podpisany 24 sierpnia 2026 r. przez pełnomocnika inicjatorów, Rafała Michała Zontka, ma zaledwie dwie strony. Dwie strony, na których usiłowano zmieścić przepływ blisko dwóch milionów złotych. Brak jakichkolwiek faktur, brak rachunków, brak szczegółowych zestawień czy jakichkolwiek merytorycznych załączników (jedynym wskazanym załącznikiem jest... kopia pełnomocnictwa).

Skąd wzięli pieniądze? Świadczenia niepieniężne i tajemniczy darczyńcy

Z opublikowanego sprawozdania wynika, że inicjatywa zgromadziła łącznie 1 976 276,06 zł. Jak ta kwota się rozkłada?

  • 0 zł – ze zbiórek publicznych,
  • 10 940 zł – z darowizn od 43 osób fizycznych,
  • 69 171,57 zł – ze środków własnych inicjatorów.

Gdzie zatem podziała się przeważająca większość funduszy? Aż 1 896 164,49 zł zakwalifikowano jako „świadczenia niepieniężne (rzeczowe i usługi), których wartość oszacowano według cen rynkowych”.

Sprawozdanie - strona 1
Sprawozdanie - strona 2

Co kryje się pod tą gigantyczną kwotą?

1 895 164,49 zł przekazało stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców (KRS: 548117).

1 000 zł dorzucił sam inicjator referendum, Wojciech Jakubowski.

Innymi słowy – organizatorzy oparli niemal cały budżet na szacunkowej wycenie nieodpłatnych świadczeń ze strony jednego stowarzyszenia, nie przedstawiając przy tym opinii biegłego ani wyliczeń, na jakiej podstawie ustalono akurat taką wartość rynkową.

Na co wydano prawie 2 miliony złotych?

Łączne wydatki oszacowano na 1 976 011,31 zł. W sprawozdaniu wyszczególniono tylko bardzo ogólne i zbiorcze pozycje:

Materiały referendalne: 1 179 544,01 zł (w tym: plakaty, bilboardy, citylighty – 749 307,98 zł; ulotki i plakietki – 430 236,03 zł)

Pozostałe koszty: 607 972,73 zł. To najciekawsza i najbardziej enigmatyczna część sprawozdania. W tym worku zmieszczono m.in.:

  • Wynagrodzenia za zbieranie podpisów: 464 537,46 zł
  • Koszty emisji materiałów w Internecie i mediach społecznościowych (spoty, reklamy, prowadzenie profilu): 137 040,40 zł
    Rekrutacja personelu: 6 373,30 zł
  • Bilety parkingowe: 21,57 zł
  • Media masowe (prasa, radio, TV): 154 029,95 zł
  • (w tym: radio – 103 102,29 zł; dzienniki – 30 740,16 zł; telewizja/streaming – 20 187,50 zł)
    Koszty funkcjonowania inicjatora: 26 469,62 zł
  • Spotkania z mieszkańcami (wynajem sal, nagłośnienie): 7 995,00 zł
  • Na sam koniec inicjatorzy wykazali nadwyżkę w wysokości 264,75 zł, którą przeznaczono dla Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (na Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie).

Sprawozdanie czy „świstek papieru”?

Choć formalnie ustawa o referendum lokalnym wymaga złożenia sprawozdania finansowego, to przedstawiona forma budzi ogromne kontrowersje.

Brak faktur i dowodów księgowych: Jesteśmy ciekawi, jak się to ma do wypowiedzi mecenasa Zontka, której udzielił Kanałowi Krakowskiemu w czerwcu:

W sprawozdaniu ujęte zostaną przysporzenia finansowe, które wpływały na konto komitetu, oraz świadczenia rzeczowe, w tym usługi.

Nie wszystkie rzeczy, które pojawiały się w przestrzeni miasta, pochodziły od komitetu referendalnego. W przypadku referendum każdy zainteresowany jego wynikiem może prowadzić własną kampanię i samodzielnie ją finansować.

Komitetowi przypisywano różnego rodzaju gazetki, komiksy czy plakaty, ale jeśli nie zostały one oznaczone jako materiały komitetu, to znaczy, że nie były nasze i nie zostaną ujęte w sprawozdaniu finansowym.

Rafał Zontek

Ogólnikowość: Pod pozycjami opiewającymi na setki tysięcy złotych znajduje się zaledwie parę linijek tekstu.

Wirtualne szacunki: Prawie 1,9 mln zł to świadczenia niepieniężne stowarzyszenia. Bez wglądu w umowy czy specyfikację usług, kwota ta wyrysowana jest wyłącznie „na papierze”.

Krakowianie otrzymali więc dwustronicowy dokument, który pod względem szczegółowości przypomina pobieżną notatkę, a nie rzetelne rozliczenie milionowego budżetu.

ZOBACZ TAKŻE: Gibała odkrył, że w Polsce istnieje PRAWO! Jego reakcja mówi wszystko

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także