– Jestem człowiekiem po zarządzaniu, więc biorę pod uwagę sukcesy w tej materii. Gdybyśmy zrobili ślepy test i dali mieszkańcom w tabelce same sukcesy w zarządzaniu instytucjami Moniki Piątkowskiej oraz Łukasza Gibały, bez podawania nazwisk, Monika Piątkowska miałaby miażdżącą przewagę – uważa Michał Stępień*, wykładowca akademicki, CFO i asset manager.
Twierdzi, że o wynikach wyborów zdecydują tak millenialsi. – To grupa, która teraz decyduje o wszystkim. To ludzie mający dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym, mający największe obciążenia finansowe: mieszkanie, samochody, koszty paliwa, koszty życia... - wylicza nasz rozmówca.
***
Kanał Krakowski: Dlaczego do polityki idą głównie nieudacznicy?
Michał Stępień: Z mojego doświadczenia, patrząc na moją karierę zawodową i akademicką, uważam, że tak nie jest.
Jak przeglądam listę kandydatów na prezydenta Krakowa, to okazuje się, że Aleksandra Owca nic nie zarabia poza dietą radnej, Gosek-Popiołek niewiele w życiu robiła poza pracą na śmieciówkach i byciem posłanką, a Gibała najpierw pożyczył 50 mln zł od ojca, a później zadłużył firmę na ponad 230 mln zł. Trudno więc stwierdzić, że tym ludziom w życiu wyszło. To nieudacznicy.
To jest dosyć mocne stanowisko.
Przykłady potwierdzają tezę.
Rozumiem skąd taka teza. Jeśli mówimy o polityce jako o całym państwie polskim, to faktycznie – patrząc ostatnio jak wyrwało z bamboszy Macierewicza – można taką tezę stawiać. Ale są również w Polsce ludzie – szczególnie w aktualnym rządzie – którzy mają na koncie dużo sukcesów w zarządzaniu przedsiębiorstwami, instytucjami, ludźmi, terenem i czasem.
Ale jeśli zawęzimy to do kandydatów startujących na prezydenta Krakowa...
No tutaj wygląda to gorzej. Cofnijmy się parę dni: Bartosz Bocheńczak nie potrafił zarejestrować swojej listy, bo brakło mu podpisów. Mamy więc brak doświadczenia w organizacji. Podobnie zresztą Marian Banaś i kilku innych. Paru kandydatów odpadło więc w przedbiegach.
Kolejny kandydat prawie odpadł, bo znowu brakło organizacji. Mówię oczywiście o Łukaszu Gibale. Najpierw nie uzbierał podpisów, ale jednak uzbierał w „dogrywce”. Zresztą Łukasz jest znany z dogrywek-przegrywek. To jest cała jego historia życia: wyścigi o przegrane.
No i mamy kolejnych, zarejestrowanych już kandydatów po lewej stronie. Owca chyba dopiero próbuje nabrać doświadczenia, zdobywając fotel prezydencki. Rozumiem ambicje, ale to dla niej za wysokie progi. Do Gosek-Popiołek przyjeżdża Czarzasty (lider Nowej Lewicy albo „NL”, bo już ciężko się połapać) na Kleparz i mówi coś o zgodzie mieszkańców na hałas w zamian za zwolnienie z podatków, a kandydatka „NL” wpada w konsternację. Chyba więc nie uzgodnili do końca wersji.
No ale w końcu mamy kandydatkę, która coś potrafi. Monika Piątkowska jest najlepszą kandydatką na prezydenta Krakowa. I można tego bronić z wielu powodów. Choćby z takich, że ma ogromne doświadczenie w zarządzaniu. Niejednokrotnie ludzie pytają mnie, czy Monika Piątkowska będzie lepsza od Aleksandra Miszalskiego. To jest takie pytanie w formie podkręconej piłki...
I co Pan odpowiada?
Że Kraków to moje rodzinne miasto. Uważam Kraków za moją rodzinę i mój dom. W każdej rodzinie jest mama i jest tata i bywa tak, że przez pewien czas rządzi ojciec, a potem role się zmieniają i może rządzić mama.
Ale - jeżeli już używamy tej analogii - w każdej rodzinie jest też wujek z wąsem, który robi wiochę na weselu.
Nie wiem, kto w naszej formacji jest tym wujkiem z wąsem.
Myślę natomiast, że „tata”, czyli poprzedni prezydent Aleksander Miszalski, rządził taką twardszą ręką, bardziej finansową. A „mama” przychodzi teraz z rządami sercowymi. Mama zawsze rządzi od serca. Uważam, że jeśli mieszkańcy wybiorą Monikę Piątkowską, zobaczą, jak po prostu rządzi się w Krakowie sercem.
Jakie wady ma Monika Piątkowska?
Ja jestem człowiekiem który zawsze szuka pozytywów, myślę że jedyne co mogę zarzucić Monice Piątkowskiej to to, że jeszcze nie znalazła czasu na wywiad na moich social-mediach.
Po co Pan w ogóle poszedł do polityki?
Jestem trzydziestodziewięciolatkiem, spełnionym zawodowo. To spełnienie zawodowe w moim przypadku to pewna wyuczona kwestia sposobu na życie. Mój pierwszy manager, z którym pracowałem, nauczył mnie planowania i życia z kalendarzem. Ale to nie jest tylko planowanie z dnia na dzień, gdzie wypełniasz kalendarz spotkaniami, żeby mieć kontrolę i czas na wszystko. To kalendarz długoterminowy. Zakładasz sobie cel: „skończę studia licencjackie w trzy lata” – robisz to, jesteś spełniony. Stawiasz następny: „skończę magistra w dwa lata” – robisz to. Następny: „skończę prestiżowe MBA w Szwajcarii” – robisz to.
Potem stawiasz cele zawodowe od pracownika administracji do zarządu i rady nadzorczej. Cele akademickie: ja zawsze bardzo chciałem być wykładowcą i nim zostałem. Wykładam na UJ i na UEK-u, czyli na bardzo prestiżowych polskich uczelniach. Spełniłem ten cel i stawiam następne: stopnie naukowe, zawodowe i trzecia gałąź – cele polityczne, czyli pora wziąć pewne sprawy w swoje ręce.
Jestem millenialsem i uważam, że jestem osobą, która świetnie dogaduje się z innymi millenialsami. A millenialsi w Krakowie to grupa, która teraz decyduje o wszystkim. To ludzie mający dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym, mający największe obciążenia finansowe (mieszkanie, samochody, koszty paliwa, koszty życia). Uważam, że mam najlepszy pogląd na to, co można dla nich zrobić, i stąd wziąłem się w polityce.
Zapisałem się do partii, do Platformy Obywatelskiej w 2019 roku. Mija mi więc siedem lat w partii . Natomiast przez ponad 15 lat działałem społecznie w Nowej Hucie, bo stamtąd się wywodzę. Mam więc pogląd na to, co jest ludziom potrzebne.
Będąc całkowicie szczerym – bo nie będę kłamać i nie przypisuję sobie czyiś zasług – przez długi czas byłem w partii jako słuchacz – ponieważ należy umieć słuchać ludzi. Uczyłem się, jak działa środowisko, dzielnica, miasto i zarządzanie stukturami. Czynny udział w akcjach zacząłem brać około dwóch lat temu, kiedy zrealizowałem inne cele zawodowe i zyskałem na to czas. Na moje nieszczęście w Krakowie najpierw była kampania europejska, potem prezydencka, a w tym roku wybuchła najpierw akcja referendalna, a teraz jest wyborcza, więc na razie wspomagam popieraną przeze mnie kandydatkę, zamiast rozwijać wyłącznie własne pomysły.
Do polityki poszedł Pan po pieniądze?
W polityce jestem 7 lat i – jak mówię – w życiu grosza z tego nie dostałem.
Ale rozumiem, że to jest jeden z celów. Ludzie zazwyczaj jak idą do polityki, to prędzej czy później stają się „kolesiami”.
Na moim partyjnym Facebooku ludzie piszą mi w komentarzach: „o, następny koleś”. Bardzo lubię im odpowiadać: „dobrze, no to słucham - gdzie jestem i za co dostaję pieniądze?”. Nigdy nie dostaję odpowiedzi. Wiem dlaczego: bo nie mam żadnej nominacji partyjnej na żadne stanowisko i nie biorę za to pieniędzy!
Natomiast, jestem człowiekiem który uważa że żadna praca nie hańbi a za każdą pracę należy otrzymywać godną płacę, i to się tyczy każdego czy jesteś sprzątaczem, nauczycielem, pielęgniarką, managerem, prezesem zarządu czy członkiem rady nadzorczej. Ale z drugiej strony jestem też zwolennikiem wprowadzenia – tak jak składają spółki w KRS, sprawozdanie finansowe i sprawozdanie z działalności – aby każda osoba pełniąca funkcję publiczną składała oprócz oświadczenia majątkowego /czyli takiego sprawozdania finansowego/ dodatkowe oświadczenie z działalności i tutaj było by miejsce, by nie tylko wskazać za co i ile dostało się pieniędzy, ale również, co się zrobiło w danym okresie, jakie decyzje się podjęło i jakie te decyzje miały wagę. To by pokazało niektórym, jak naprawdę wygląda nienormowany czas pracy.
Dlaczego kandydatem millenialsów ma być Piątkowska, a nie Gibała?
Łukasz Gibała jest znany z tego, że dużo rzeczy mu nie wychodzi. Głosowanie na niego z nadzieją, że w końcu mu wyjdzie, jest irracjonalne.
Jestem człowiekiem po zarządzaniu, więc biorę pod uwagę sukcesy w tej materii. Gdybyśmy zrobili ślepy test – tzw. wycenę brand stripping – i dali mieszkańcom w tabelce same sukcesy w zarządzaniu instytucjami Moniki Piątkowskiej oraz Łukasza Gibały, bez podawania nazwisk, Monika Piątkowska miałaby miażdżącą przewagę.
***
* Michał Stępień, mgr, MBA - społecznik, wykładowca akademicki. Ma 20 lat doświadczenia w zarządzaniu przedsiębiorstwami na stanowiskach: specjalista biura zarządu, pełnomocnik zarządu, członek zarządu, prezes zarządu, członek rady nadzorczej (w tym w spółce akcyjnej notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych).
Facebook: https://www.facebook.com/MichalStepienKO
YouTube: https://youtube.com/@MichalStepienKO























