Reklama polityczna
Ryszard Śmiałek
Reklama polityczna

Pikujące sondaże, ukrywanie logo własnej partii na plakatach i wpadki merytoryczne – polityczny los Darii Gosek-Popiołek wisi na włosku. Szef małopolskiej Lewicy Ryszard Śmiałek w mocnej rozmowie z Kanałem Krakowskim bierze kandydatkę w obronę, choć sam przyznaje, że jej taktyka „nie wszystkim się podoba”.

Czy po wyborczej klęsce w Krakowie polecą głowy i kto tak naprawdę zapłaci cenę za ten polityczny eksperyment? O tym Ryszard Śmiałek mówi w rozmowie z Łukaszem Mordarskim.

***

Kanał Krakowski: Boi się Pan o te wybory?

Ryszard Śmiałek: To, czego mogę się bać w tych wyborach, to frekwencji, dlatego że może być ona niska. Myślę, że mieszkańcy Krakowa są trochę zmęczeni tymi ciągłymi wyborami.

A nie boi się Pan o wynik Darii Gosek-Popiołek?

Nie, wyniku Darii Gosek-Popiołek się nie boję. Uważam, że kampania, na którą ma pomysł – która może nie wszystkim się podoba, bo to też trzeba obiektywnie powiedzieć – przynosi jednak wymierny skutek. Świadczą o tym choćby sondaże, które plasują ją w okolicach trzeciego, czwartego miejsca, z niedużą stratą do drugiego miejsca.

Ryszard Śmiałek

To ja przytoczę liczby. Na początku kampanii Gosek-Popiołek pochwaliła się sondażem, w którym miała 18% poparcia i wchodziła do drugiej tury. Natomiast w najnowszym badaniu ma zaledwie 8–9%. To jest jednoznaczny dowód na to, że z każdym dniem kampanii i za każdym razem, kiedy otwiera usta, traci setki wyborców.

Tak bym na to nie patrzył. Po pierwsze, ten sondaż, który był opublikowany w czerwcu, pojawił się w momencie startu kampanii. Wtedy inni kandydaci mieli prawie o połowę mniejsze poparcie niż mają w chwili obecnej. Nawiasem mówiąc są teraz niektóre sondaże dające jej poparcie ok. 14%

Czyli zyskują, a ona traci.

Ona tam miała 18%, ale na przykład Monika Piątkowska nie była nawet notowana, tylko był ogólnie badany kandydat Platformy. Sondaże zależą od tego, kto je robi. I tu nawet nie chodzi o to, na czyje są zlecenie, tylko jaka grupa jest badana, czy badanie jest szczegółowe i jaką metodą zrobione. Jednak to, co jest dla mnie najważniejsze, to to, że Daria Gosek-Popiołek oscyluje wokół granicy ponad 10%. Ja uważam, że jest to dobry prognostyk.

Czyli zrobi, według Pana, dwucyfrowy wynik?

Jestem o tym przekonany, że zrobi dwucyfrowy wynik.

A jeżeli nie zrobi, to jest Pan gotów ponieść polityczną odpowiedzialność za jej wynik?

Ale dlaczego ja mam ponosić polityczną odpowiedzialność?

Jest Pan szefem małopolskich struktur Lewicy.

No dobrze, ale Daria Gosek-Popiołek nie jest członkiem Nowej Lewicy. Ona została poparta przez Nową Lewicę jako kandydatka Lewicy na Prezydenta Miasta Krakowa, po tym jak ja nie byłem zainteresowany startem w wyborach na Prezydenta Miasta Krakowa.

No ale jest Waszą kandydatką czy nie?

Jest to nasza kandydatka, oczywiście. Jest to kandydatka Nowej Lewicy. Zresztą tak jest też zgłoszony komitet wyborczy w Państwowej Komisji Wyborczej. Jest to Komitet Wyborczy Nowej Lewicy. Nie ma żadnych ucieczek ani chowania się gdziekolwiek.

Czy Gosek-Popiołek też uważa, że jest Waszą kandydatką? Mam wątpliwości, patrząc na jej kampanię. Odcina się od barw Lewicy, wyrzuciła logo Lewicy...

I to się nie wszystkim podoba. Mnie się to, przyznam szczerze, też nie podoba. Uważam, że powinno to być sygnowane barwami partii, z poparcia której korzysta. To logo powinno być bardziej widoczne, ale jak mówię: po wynikach ją poznacie. Po wyborach ocenimy, czy to rzeczywiście był skuteczny, słuszny, czy niesłuszny zabieg, w kontekście prowadzonej kampanii. Zresztą Daria się nie odcina od tego, że jest członkiem klubu parlamentarnego Nowej Lewicy. Choćby w czwartek uczestniczyła w Krakowie z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym we wspólnym spacerze. Przyjadą również inni ministrowie, posłowie i członkowie rządu z Nowej Lewicy, w ostatnim tygodniu kampanii.

Monika Piątkowska, Ryszard Śmiałek i Rafał Komarewicz

Czyli korzysta z dobrodziejstw, które daje jej partia. Gdyby nie to, to pewnie nie zostałaby nawet zarejestrowana jako kandydatka. Tylko dlaczego tej Lewicy się wstydzi?

Ona dostała poparcie Zarządu Małopolskiej Rady Wojewódzkiej, który – przypomnę – zagłosował jednogłośnie za udzieleniem jej tej rekomendacji, co wynika ze statutu. Myśmy się też zobowiązali do logistycznego jej wsparcia i tutaj się z tego wywiązujemy w 100%.

Czyli to Pan by oberwał po głowie, gdyby się nie udało zebrać tych 3 tysięcy ważnych podpisów?

Pewnie w pierwszej kolejności oberwałaby Joanna Hańderek jako Przewodnicząca Rady Krakowskiej Nowej Lewicy, bo to są jej kompetencje. Ale ja na pewno nie czułbym się komfortowo w tej sprawie. Choć od samego początku byłem pewien, że to się uda. Mnie to zastanawia, jak to jest, że w jeden dzień dostaję informację, że Daria Gosek-Popiołek ma 3024 głosy i będzie dalej weryfikowana w PKW, bo okazuje się, że są jakieś braki, a na drugi dzień okazuje się, że zostaje zarejestrowana z poparciem ponad 3300 głosów. Co się nagle stało, że nastąpił taki przyrost?

Też mnie to zastanawia. Myślałem, że Pan mi odpowie na to pytanie.

To były informacje medialne. Osobiście rozmawiałem z przedstawicielem Państwowej Komisji Wyborczej i na żadnym etapie nie powiedział, że lista Darii Gosek-Popiołek została zamknięta na liczbie 3024 głosów, więc i sama rejestracja jak widać była już przedmiotem kampanii wyborczej w mediach.

Ale jeszcze na kilka dni przed złożeniem podpisów mieliście z nimi spory problem. Była wielka mobilizacja Lewicy.

Mobilizacja zawsze jest potrzebna i ona była, ale ja przypomnę, że myśmy złożyli mniej więcej tyle, co większość kandydatów, czyli ponad 4700 podpisów z poparciem. Natomiast na pewno musi się coś zmienić, jeśli chodzi o zbieranie podpisów, bo obecny system jest fatalny, mieszkańcy Krakowa nie chcieli np. podawać numerów Pesel.

To zadam jeszcze raz to pytanie, na które Pan odpowiedział połowicznie: czy nie boi się Pan, że poniesie polityczną odpowiedzialność za słaby wynik Gosek-Popiołek?

Nie boję się tego, bo uważam, że nie zrobi złego wyniku. Życzę jej tego, żeby została Prezydentem Miasta Krakowa, a przynajmniej weszła do drugiej tury. Wyniki, które dzisiaj pokazują dla niej poparcie na poziomie 10%, to jest realnie to, co Lewica jest w stanie dostać, jeśli chodzi o wynik do Sejmu. Myślę, że przy tym poparciu jest to w stanie dać dwa mandaty w Krakowie w przyszłorocznych wyborach.

To może inaczej: może Pan się cieszy, że Gosek-Popiołek zrobi słaby wynik, bo wtedy ubędzie Panu silna rywalka na liście do Sejmu?

Jestem człowiekiem, który nie cieszy się z niczyich porażek, bo porażki zawsze bolą. Jako sportowiec zawsze wyznaję zasadę, że gra się po to, żeby wygrać. Taką zasadę staram się stosować w każdej rywalizacji – a wybory prezydenckie też są rywalizacją, więc każdy startuje po to, żeby wygrać. Jestem naprawdę spokojny o to, że ten wynik będzie w miarę przyzwoity.

Daria Gosek-Popiołek

Niektórzy działacze mówią o kampanii Gosek-Popiołek: „obciach i żenada”. Mówił to Panu ktoś osobiście?

Osobiście nikt mi na ten temat nic nie mówił. Natomiast miałem okazję czytać to w różnych mediach społecznościowych i na portalach. Jednym się coś podoba, drugim się nie podoba.

A zgadza się Pan z tym, że to jest obciach i żenada?

Nie znajduję argumentów.

No to przytoczę. O tym, że wstydzi się barw Lewicy, już rozmawialiśmy, ale dalej: gigantyczny chaos ze zbiórką podpisów, ucieczka przed dziennikarzem z własnej konferencji prasowej, brak podstawowej znajomości kompetencji prezydenta Krakowa i samego miasta, twierdzenie, że Operą Krakowską zarządza prezydent, a tak naprawdę zarządza marszałek... Mógłbym długo wymienić. Nie razi to Pana?

To teraz od początku. Zbiórka podpisów okazała się sukcesem – została zarejestrowana, w przeciwieństwie do dwóch kandydatów, w tym kandydata partii, która ma większe poparcie w sondażach krajowych niż Lewica.

Nie znam historii z ucieczką przed dziennikarzem, ale jak będzie sposobność, to ją zapytam. Uważam, że jak się organizuje konferencję prasową, to warto być przygotowanym na pytania łatwe i trudne i na pewno nie uciekać przed dziennikarzami. Ja nigdy przed dziennikarzami nie uciekam.

A co do znajomości kompetencji prezydenta, jakby pan uczciwie popytał każdego kandydata, to by pan każdemu mógł wytykać błędy. W przypadku Opery Krakowskiej może popełniła pewien błąd, zgadza się. Wiem, że jest w jakimś konflikcie z dyrektorem Opery, ale to jest kwestia pomiędzy nim, a nią jako posłanką, która reaguje na zgłoszenia interesantów odnośnie funkcjonowania tej instytucji. No i oczywiście Opera Krakowska jest jednostką województwa, a nie miasta. Ja osobiście bardzo dobrze oceniam obecnego dyrektora Opery Krakowskiej Piotra Sułkowskiego.

Czyli nie trzeba być prezydentem, żeby rozwiązać ten problem.

Każdy walczy o swój własny elektorat. Prawdopodobnie po prostu nie zdała sobie sprawy z tego, że to nie są kompetencje prezydenta miasta i tyle. Nie róbmy z tego jakiegoś wielkiego halo.

Kiedyś Lewica miała Magdalenę Ogórek, teraz ma Darię Gosek-Popiołek. Która z nich jest większym memem?

Tak bym tego nie traktował. Losy Magdaleny Ogórek są wszystkim znane – każdy wie, jaką drogę wybrała i ile dzięki nagłemu zakochaniu się w PiS pieniędzy zarobiła i zarabia w prawicowych mediach. Zawsze trzeba mieć godność i honor, ale widać Magdaleny Ogórek to nie dotyczy. Daria Gosek-Popiołek jest osobą ideową. Można powiedzieć, że przeszła drogę od Partii Razem…

Partia Razem mówi, że została zdradzona.

Ona wyszła z założenia, z którego wyszedłem i ja i moi koledzy z Nowej Lewicy: jeżeli mamy możliwość współrządzenia krajem i ze 100 postulowanych przed wyborami spraw będziemy w stanie w tej kadencji Sejmu zrealizować choćby 10, to znaczy, że 10% zrealizowaliśmy i zostało nam 90%. Natomiast gdybyśmy, tak jak Partia Razem, siedzieli na kanapie, cenzurowali, szukali dziury w całym i wszystko krytykowali, to cały czas zostawalibyśmy z tymi 100 postulatami. Trzeba być odpowiedzialnym, nie bać się władzy i umieć w ramach tej władzy – mając koalicjantów – rozpychać się i dogadywać.

A poparcie Łukasza Gibały w tamtych wyborach to nie była zdrada Aleksandra Miszalskiego?

Wtedy była inna sytuacja, bo Partia Razem wyraziła inne stanowisko. Daria Gosek-Popiołek była wtedy przedstawicielką Partii Razem. Owszem, szła z listy koalicyjnej Nowej Lewicy do Sejmu, ale nie można mieć do niej o to pretensji. Nowa Lewica wybrała inną drogę – dogadała się z Platformą. Ale to też była inna sytuacja: myśmy z Aleksandrem Miszalskim naprawdę przeszli daleką wspólną drogę. Od 2016 roku uczestniczyliśmy w różnych manifestacjach i projektach. Czasem przychodziło nas kilkadziesiąt osób w mroźne, zimowe dni pod Wieżę Ratuszową, staliśmy z flagami, apelowaliśmy, wytykaliśmy błędy ówczesnej władzy. Więc to była zupełnie inna historia. Nie mam pretensji o to, że Daria Gosek-Popiołek postąpiła inaczej i poparła wtedy Łukasza Gibałę – to była decyzja jej środowiska politycznego. Taką drogę wybrała i tyle. Wiem też, że po wyborach przeprosiła za to Aleksandra Miszalskiego.

Na wszystko ma Pan wytłumaczenie. A jak będzie z tym poparciem Lewicy w 2 turze w tych wyborach?

Najpierw zobaczymy, kto dostanie się do drugiej tury wyborów.

Weźmy pod uwagę obecne sondaże i niech Pan nie ucieka od tego pytania.

Możemy w tej kwestii wypowiadać się tylko hipotetycznie.

Wypowiedzmy się hipotetycznie.

Współrządzimy na razie w Radzie Miasta Krakowa. Zgodnie z naszym statutem to nie Włodzimierz Czarzasty wymyślił kandydaturę Darii Gosek-Popiołek, tylko zrobił to Zarząd Małopolskiej Nowej Lewicy. I takie kompetencje, jak ewentualne poparcie któregoś z kandydatów, mają ciała statutowe, które będą się zbierały w tej sprawie na szczeblu wojewódzkim.

Ryszard Śmiałek

Może być tak, że Nowa Lewica poprze jednego kandydata, a Daria Gosek-Popiołek innego?

Dzisiaj na ten temat nie będę się wypowiadał.

Ale bierze Pan to pod uwagę?

Nie biorę pod uwagę, bo wierzę, że Daria Gosek-Popiołek wejdzie do drugiej tury. Natomiast na pewno nie stanie się tak, że każdy z nas zwoła osobną konferencję i przedstawi osobne stanowisko. Na pewno spotkamy się po 27 września i będziemy o tym rozmawiać, w tym także z oboma kandydatami, którzy do tej drugiej tury się dostaną.

Czyli gdyby się okazało, że Daria Gosek-Popiołek jednak nie wejdzie do drugiej tury, to zorganizujecie wspólną konferencję prasową i wspólnie – Lewica i Daria Gosek-Popiołek – powiecie, że w drugiej turze popieracie kandydata X?

Ja chciałbym, żeby tak się stało, i mam nadzieję, że Daria Gosek-Popiołek też będzie chciała, aby tak się stało. Życie i czas pokaże czy tak się stanie.

ZOBACZ TAKŻE: Kupowanie głosów to już za mało! Oto jak wygląda próba siłowego przejęcia władzy w Krakowie!

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także