Kraków znów wszedł w sezon wyborczy. Można było mieć nadzieję, że po latach smogu, chaosu komunikacyjnego, betonowania przestrzeni, kryzysu mieszkaniowego i turystycznego przeciążenia miasta kandydaci zaczną wreszcie rozmawiać z mieszkańcami jak z dorosłymi ludźmi. Że usłyszymy coś o planie dla miasta, o wizji, o tym, jak zatrzymać odpływ młodych, jak odzyskać przestrzeń dla mieszkańców, jak pogodzić interesy centrum i peryferii. Ale nie. Jeden z kandydatów postanowił rozpocząć kampanię od intelektualnego salta w tył i oznajmił światu, że jest bardziej krakowski niż smok wawelski, bo… „wychodzi na pole”.
I to ma być ten wielki polityczny komunikat otwarcia.
Naprawdę trudno wymyślić coś bardziej infantylnego. Miasto z problemami godnymi europejskiej metropolii dostaje dyskusję rodem z podstawówki i odwiecznego sporu kolonijnego między dziećmi z Krakowa i reszty Polski. „Na pole” kontra „na dwór” jako polityczny manifest. To już nie jest nawet kabaret. To jest desperacka próba grania lokalnym stereotypem w nadziei, że mieszkańcy wzruszą się regionalnym memem i uznają: „o, swój chłop”.
Tego typu komunikaty pokazują, jak wielu polityków nadal postrzega wyborców. Jak grupę ludzi, której wystarczy wrzucić prosty plemienny kod kulturowy, regionalny żarcik, kilka emocjonalnych mrugnięć okiem i już można uniknąć poważnej rozmowy. To jest polityka sprowadzona do poziomu gadżetu z Cepelii. Krakowskość jako folklor, nie odpowiedzialność za miasto.
Bo przecież łatwiej mówić o „wychodzeniu na pole” niż o tym, dlaczego młodzi nie mogą kupić mieszkania. Łatwiej wrzucić tweet o regionalizmie niż odpowiedzieć, czy miasto ma jeszcze jakąkolwiek kontrolę nad patodeweloperką. Łatwiej produkować internetowe memy niż powiedzieć mieszkańcom, jak długo jeszcze będą stać w korkach i oddychać powietrzem, które zimą przypomina eksperyment chemiczny.
To jest właśnie współczesna polityka w pigułce: marketing zamiast treści. Kandydaci nie próbują już nawet udawać, że prowadzą debatę o przyszłości miasta. Liczy się viral, chwytliwy tekst, plemienna identyfikacja. Masz się uśmiechnąć, kliknąć serduszko i poczuć wspólnotę z kandydatem, bo używa tego samego regionalizmu co ty. A potem wrócić do codzienności w mieście, które nadal tonie w tych samych problemach.
ZOBACZ TAKŻE: Jeszcze niedawno były nierozłączne. Dziś idą na polityczną wojnę
Jeśli kampania wyborcza naprawdę ma się sprowadzać do ustalania, kto „wychodzi na pole”, a kto „na dwór”, to znaczy, że część klasy politycznej nadal uważa mieszkańców za kompletnych idiotów. I być może największym problemem nie jest już nawet infantylność kandydatów, tylko ich przekonanie, że taka infantylność wciąż działa.







![Wantuch: „Za te dwie rzeczy oddałbym duszę i cały majątek nawet diabłu” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_526.jpg?5de5927978ab2ae8525d9ff1c4dd2dd7)
![„Start Gibały to połączenie ambicji, ego i żądzy władzy. W końcu się dodrapie” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_523.jpg?5de5927978ab2ae8525d9ff1c4dd2dd7)
![W czym Piątkowska jest lepsza od Miszalskiego? Odpowiada szef jej sztabu [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_522.jpg?5de5927978ab2ae8525d9ff1c4dd2dd7)

![Kracik: „Wspierał mnie Łukasz Gibała, wspierał mnie Jarosław Gowin…” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_520.jpg?5de5927978ab2ae8525d9ff1c4dd2dd7)


![Senyszyn: „Gibała może wygrać już w pierwszej turze” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_511.jpg?5de5927978ab2ae8525d9ff1c4dd2dd7)

![„Po Klaman odetchnąłem z ulgą, a za Gosek-Popiołek nie będę się wstydził” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_507.jpg?5de5927978ab2ae8525d9ff1c4dd2dd7)





![Kracik: „Wspierał mnie Łukasz Gibała, wspierał mnie Jarosław Gowin…” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_131_520.jpg?40c656b24fa88754b2605296c1e954fd)
