Gdy po podsumowaniu weekendu okazało się, że zbiórka podpisów referendalnych nie budzi większego zainteresowania Krakowian, a cała polityczna akcja może zakończyć się wizerunkową katastrofą dla wszystkich zaangażowanych polityków, pojawił się on. I z całym swym majestatem orzekł, że w referendum udział weźmie. Czy będzie to polityczny „game changer”?
Andrzej Duda, Krakowianin z pochodzenia, po powrocie z 10-letniej emigracji do obecnej stolicy, gdzie piastował najważniejszy urząd w państwie, wyraźnie rozgląda się za nowym zajęciem. W poniedziałek udzielił mocnego wsparcia krakowskim politykom próbującym doprowadzić do referendum odwoławczego prezydenta Miszalskiego i krakowskich radnych.
Duda jasno: podpiszę się
Były prezydent RP był gościem Roberta Mazurka w Kanale Zero. Dziennikarz zapytał Dudę o to czy poprze polityczną inicjatywę odwołania Aleksandra Miszalskiego.
- „Tak, oczywiście, bo uważam, że to był wybór pomyłka” – stwierdził były prezydent i dodał, że jest gotowy złożyć podpis pod wnioskiem referendalnym.
Słowa te, choć padły w poniedziałek, odbiły się szerokim echem w Krakowie oraz stały podstawą do snucia najróżniejszych teorii politycznych. Niewątpliwie też dodały politycznego tlenu podtrzymującego „przy życiu” inicjatywę, która dziś rozgrywa się głównie w internecie, wspierana przez farmę trolli z najróżniejszych zakątków Polski i hejterskie wideo o minimalnych zasięgach.
Jak wynika z informacji zebranych przez Monikę Waluś z krakowskiej redakcji Onetu, to ludzie związani z Andrzejem Dudą nakłonili prezesa PiS do wsparcia przez to ugrupowanie pomysłu referendum, które początkowo zapowiadane było jako „apolityczne” i organizowane przez „mieszkańców”, a dziś kojarzone jest już niemal wyłącznie z prawicowymi partiami, które chętnie zaangażowały się w kolejną polityczną awanturę pod Wawelem.
Prezydent znów prezydentem?
I choć wydaje się logiczny ruch PiS-u, który nie mógł przegapić awantury firmowanej przez prawicowych radykałów i musiał zaangażować się w „walkę z prezydentem z Platformy” by kontynuować fundamentalny polityczny spór, w kuluarach coraz częściej mówi się o sensacyjnym scenariuszu.
Mianowicie, gdyby ku zaskoczeniu wszystkich, komitetowi referendalnemu – przy silnym zaangażowaniu Prawa i Sprawiedliwości - udało się zebrać wystarczającą liczbę ważnych podpisów i doprowadzić do rozpisania referendum, jedną z jego twarzy, a w przyszłości być może i „czarnych koni”, miałby być… nadal bardzo popularny były prezydent Andrzej Duda.
I choć sam zainteresowany zaprzecza w mediach, że taki scenariusz jest brany pod uwagę, Krakowianie słyszeli już nie takie dementi, które po czasie okazywały się polityczną rozgrywką. Czy więc w tej politycznej grze czeka nas „game changer” w postaci Andrzeja Dudy zmierzającego do Pałacu Wielopolskich na fali pieniędzy krakowskich oligarchów sponsorujących „obywatelskie” referendum? Dowiemy się najwcześniej w kwietniu, gdy komisarz wyborczy ogłosi, czy tym razem udało się zebrać politykom wystarczającą liczbę podpisów Krakowian, by odpalić kolejny etap igrzysk pod Wawelem.







![Zbudował fundamenty nowoczesnego Krakowa. Teraz ostrzega przed przyszłością [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_218.jpg?a6fe5e9686a26ae289341ac0274ba3c7)












