• Pozycja: Box 2
Przeczytasz w 2-4 minuty
Jacek Majchrowski / fot. KPMK Piotr Wojnarowski

– Prezydent Miszalski może spać spokojnie, ale wcześniej niech weźmie środki nasenne – mówi nam Jacek Majchrowski. W rozmowie z Łukaszem Mordarski, były prezydent Krakowa twierdzi, że referendum to "polityczna ustawka".

– To są ci sami ludzie, którzy od lat próbują przejąć władzę w mieście, a jak przegrywają, to nie akceptują wyników wyborów – dodaje były włodarz miasta.

***

Kanał Krakowski: Czy podpisze się Pan na liście referendalnej w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego?

Jacek Majchrowski: Nie.

Dlaczego?

Robienie referendum po półtora roku urzędowania jest bez sensu. Rozumiem, że pan Gibała od 17 lat przebiera nogami, by zostać prezydentem Krakowa. Natomiast wybory są pewnego rodzaju umową między społeczeństwem a tymi, którzy są wybierani. I ta umowa daje mandat do działania na całą kadencję. Po tym okresie można i należy rozliczać. Natomiast – biorąc pod uwagę fakt, że minęło dopiero półtora roku – tylko ci, którzy nigdy nic w życiu nie robili, mogą mówić, że to długo.

Ale społeczeństwo, ustami członków komitetu referendalnego, mówi, że prezydent zrobił już tyle złego, że czas go odwołać.

Wymieniają jakieś konkrety?

Między innymi Strefę Czystego Transportu, kolesiostwo, zadłużanie miasta czy słabą komunikację z mieszkańcami.

Wie pan, to jest takie gadanie…

Jeżeli chodzi o zadłużenie, to ustawy są tak skonstruowane, że miasto nigdy nie będzie miało własnych dochodów na tyle, żeby zaspokoić wszystkie potrzeby, zwłaszcza inwestycyjne. Zawsze musi się więc kredytować i ja nie widzę w tym nic złego. Zresztą robili to wszyscy prezydenci, zaczynając od Dietla. Dziś pokazujemy, co ten Dietl zrobił dla Krakowa, a nie mówi się o tym, ile wziął kredytu.

Strefa Czystego Transportu to wymóg Unii Europejskiej i ustawowy, więc musiała zostać wprowadzona.

Jacek Majchrowski / fot. KPMK Piotr Wojnarowski

Kolesiostwo? To bardziej kwestia zobowiązań partyjnych i to można oceniać różnie.

Przyczepić można się natomiast do komunikacji, ale skoro nowy prezydent zwolnił wszystkich specjalistów i wstawił tam swoich ludzi, którzy o tej komunikacji nie mają pojęcia, to nie ma się co dziwić, że takie są efekty.

Jak więc Pan ocenia obecny styl zarządzania miastem?

Zawsze można znaleźć plusy i minusy, ale nie wydarzyło się nic takiego, co powinno uzasadniać referendum. Dla mnie to polityczna ustawka.

Nie wierzy Pan, że to „oddolna inicjatywa”?

Oddolna inicjatywa pana Gibały. Niby stoi trochę z boku i udaje, że się tylko temu przygląda, ale oczywiste jest, że przebiera nogami.

Proszę też zwrócić uwagę, że za tym stoją – mniej lub bardziej wyeksponowani – zawsze ci sami ludzie. Ostatnio oglądałem taki film o prezydencie Miszalskim, nakręcony niby przez „niezależnego” reżysera. I wie pan, kto występuje w tym filmie? Gibała, Mucha, Krzywak, Borejza, Bogdanowska, Maślona, Drewnicki… To są ludzie z tego samego środowiska politycznego. To są ci sami ludzie, którzy od lat próbują przejąć władzę w mieście, a jak przegrywają, to nie akceptują wyników wyborów. Najpierw chcieli odwołać mnie, teraz to samo robią z Miszalskim.

Wierzy Pan w powodzenie referendum?

Nie.

ZOBACZ TAKŻE: Polityk skrajnej prawicy potwierdza, że przeciwnicy SCT są wykorzystywani politycznie

A uda się chociaż zebrać podpisy?

Podpisy mogą zostać zebrane, szczególnie gdy włączyły się w to struktury partyjne. Poza tym Gibała ma już doświadczenie w zbieraniu podpisów, bo przecież próbował zorganizować referendum w sprawie mojego odwołania. I – jak pan pamięta – okazało się, że część tych podpisów była fałszywa. Mam nadzieję, że tym razem prokuratura nie będzie musiała wkraczać do akcji.

Skoro uda się zebrać podpisy, to powodzenie referendum zależeć będzie już tylko od frekwencji.

Trudno będzie przekonać 150 tysięcy ludzi, by wzięli udział w referendum w sytuacji, gdy – nie tylko moim zdaniem – nie ma uzasadnienia do jego organizacji.

Aleksander Miszalski i Jacek Majchrowski / fot. KPMK Piotr Wojnarowski

Jaka była Pańska reakcja, gdy Gibała chciał zorganizować referendum w sprawie Pańskiego odwołania?

Pomyślałem: „szczęść Boże”. Byłem przekonany, że mu się to nie uda.

A teraz powiedziałby Pan prezydentowi Miszalskiemu, by spał spokojnie?

Tak, ale niech wcześniej weźmie sobie środki nasenne.

ZOBACZ TAKŻE: Zbudował fundamenty nowoczesnego Krakowa. Teraz ostrzega przed przyszłością [WYWIAD]

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także