Przy okazji walki ze Strefą Czystego Transportu w Krakowie na scenę publiczną wypływają różne postacie: od zupełnych nołnejmów po politycznych oszołomów. Wśród kilku nazwisk, które w ostatnich tygodniach pojawiły się przy tej okazji, na nas największe wrażenie robi jeden konkretny bohater. To człowiek, który – odkąd pamiętamy – protestuje przeciwko wszystkiemu i wszędzie. Do tej pory jego rozpoznawalność wynosiła jednak mniej niż 1 procent. Teraz robi wszystko, by była większa.
Mowa o Adamie Hareńczyku, który wyrósł na jedną z najbardziej widocznych twarzy sprzeciwu wobec SCT. To on był głównym prowadzącym największy wiec polityczny, który odbył się przed siedzibą Zarząd Dróg Miasta Krakowa w Krakowie, a na którym zgromadzili się między innymi przeciwnicy wprowadzenia Strefy.
Później przemawiał również przed krakowskim sądem, który wydał wyrok w sprawie SCT. A wcześniej pojawiał się na protestach przed krakowskim magistratem, w towarzystwie między innymi Stanisława Żółtka.
Kontrowersyjne towarzystwo
Przeglądając media społecznościowe Hareńczyka, nietrudno zauważyć, że politycznie najbliżej mu do Grzegorza Brauna. To z nim fotografuje się często i chętnie. Jeździł nawet do Warszawy, by go bronić.
Poza politykiem skrajnej prawicy, Hareńczyk pokazywał się także w towarzystwie kryminalisty Mateusza Jaśki. Ten radny dzielnicowy został skazany prawomocnym wyrokiem sądu między innymi za zastraszanie dziennikarza oraz próbę wręczenia milionowej łapówki. Sprawa związana była z „królem kryptowalut”, który… zaginął lub – jak twierdzi rodzina – został zamordowany. Więcej o tej sprawie pisaliśmy tutaj: Siekiera w Ferrari, gangsterskie porachunki i tajemnicze zniknięcie.
Wcześniej Jaśko miał wdawać się w bójki, uderzył nawet pięścią kobietę. No a teraz robi karierę polityczną, o czym możecie przeczytać tutaj: Oto najszybsza kariera w Polsce. Skazany radny dzielnicowy, którego zna cały kraj.
I to jemu Hareńczyk ochoczo przekazywał głos podczas politycznego wiecu przed siedzibą ZDMK, co sam uwiecznił na zdjęciu opublikowanym na swoim profilu na Facebooku.
Antyunijny kandydat do Europarlamentu
Hareńczyk jest także wielkim zwolennikiem tego, by Polska wyszła z Unii Europejskiej. Nie przeszkodziło mu to jednak w kandydowaniu do… Parlamentu Europejskiego. Hipokryta? Każdy może ocenić to sam. Ale na pewno pieniądze z Brukseli nie śmierdzą.
Efekt? Dostał… 0,02 procent głosów. Dokładnie 322 głosy na prawie półtora miliona oddanych w okręgu wyborczym.
Wieczny kandydat
To oczywiście nie były jego pierwsze wybory. Wcześniej – i to nie raz – startował między innymi na urząd prezydenta Krakowa.
– Jestem kandydatem Komitetu „Zjednoczeni dla Krakowa”, zrzeszającego środowiska wolnościowe: formalne i nieformalne, prawicowe, konserwatywne, tradycjonalistyczne, nie wspierane przez żadną siłę polityczną – mówił wówczas w Gazecie Krakowskiej. – Jestem liderem ruchu „Nie Oddamy Miasta”, działającego nie tylko przeciwko Strefie Czystego Transportu, ale też walczącego o wolny dostęp do gotówki, czy przeciwko dyrektywie budynkowej – przedstawiał się.
Nie przekonał jednak mieszkańców Krakowa. W ostatnich wyborach samorządowych był… ostatni spośród wszystkich kandydatów. Zagłosowało na niego 2 837 krakowian, co stanowiło niespełna 1 procent wszystkich głosów.
Wybaczą Państwo, wyników w poprzednich wyborach nie chciało nam się nawet sprawdzać.
Kolega byłych wiceprezydentów
Hareńczyk ma 62 lata, wyższe wykształcenie i jest radcą prawnym. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, a jego kolegami ze studiów mieli być byli zastępcy prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego: Andrzej Kulig oraz Jerzy Muzyk.
– W wyborach to moi konkurenci, a na co dzień koledzy, z którymi jestem na ty. Ostatnio Krakowem bardziej od prof. Jacka Majchrowskiego rządził Andrzej Kulig. Jest odpowiedzialny za stworzenie między innymi uchwały w sprawie Strefy Czystego Transportu i za chaos komunikacyjny. Na pewno więc bym go nie zatrudnił. W przypadku wiceprezydenta Jerzego Muzyka, to musiałbym się zastanowić. Na kawę i powspominanie starych dziejów z jednym i drugim bardzo chętnie bym się umówił – mówił w 2024 roku w wywiadzie dla Gazety Krakowskiej.
Małopolski bunt i rzeź wołyńska
Zgodnie z informacjami zawartymi na jego profilu na Facebooku, Hareńczyk pracuje w Stowarzyszeniu Małopolski Bunt – Droga do Wolności oraz w Społecznym Komitecie Obchodów Rocznicy Rzezi Wołyńskiej.
Lider buntu przeciwko SCT ma więcej zdjęć z politycznymi radykałami niż realnego poparcia społecznego.
Gdyby to protesty wygrywały wybory, Hareńczyk byłby prezydentem Krakowa od lat. Problem w tym, że krakowianie konsekwentnie mówią mu „nie” przy urnach.
ZOBACZ TAKŻE: Protesty przed domami polityków. Ekspert: „To przesada”.
Historia Adama Hareńczyka pokazuje więc jedno: w Krakowie można być wiecznym kandydatem, stałym bywalcem protestów i jednocześnie politycznym marginesem. Nawet gdy mikrofon ma się zawsze pod ręką.






![Zbudował fundamenty nowoczesnego Krakowa. Teraz ostrzega przed przyszłością [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_218.jpg?882cefd753d6b6f9a509ab6b3cf1269e)














