Jak już wiecie, Gibała nie ma zdania. To znaczy: ma, ale tylko wtedy, gdy temat jest łatwy, bezpieczny i najlepiej opatrzony emotką kciuka do góry lub czerwonego serca. Gdy robi się trudno, kontrowersyjnie albo gdy trzeba się komuś narazić – zdanie Łukasza Gibały rozpływa się w krakowskim smogu.
Bo Łukasz Gibała, wieczny kandydat na prezydenta Krakowa, ma jedną żelazną zasadę: jeśli temat dzieli – ja milczę. Jeśli temat grzeje – ja „analizuję”. Jeśli temat wywołuje emocje – ja „słucham mieszkańców”.
I tak moglibyśmy żyć w tym przekonaniu, że Gibała zawsze taki był. Że on po prostu nie ma zdania z natury. Że to cecha wrodzona, jak kampanijny uśmiech. Ale… nie zawsze tak było.
Radny PiS Włodzimierz Pietrus „wyciągnął” ostatnio spod ziemi wyniki starego głosowania w sprawie Strefy Czystego Transportu i opublikował je na Facebooku. Konkretnie: rok 2022 i temat, który dziś rozpala Kraków do czerwoności.
Tak, tak. Ta sama SCT, wobec której dziś Gibała:
- nie ma zdania,
- jeszcze się zastanawia,
- słucha,
- analizuje,
- i absolutnie na pewno nie jest ani za, ani przeciw, tylko bardziej za lub przeciw.
A tak na serio to podczas głosowania w 2025 roku oczywiście wstrzymał się od głosu.
Ale w 2022 roku sprawa była prostsza. Łukasz Gibała zagłosował ZA wprowadzeniem SCT. Bez mgły. Bez wahania. Bez „trzeba to przedyskutować”. Po prostu: ZA.

I nagle okazuje się, że Gibała zdanie miał. Co więcej, miał je dokładnie wtedy, gdy nie groziło mu to utratą głosów. Gdy nikt nie stał przed magistratem z transparentem, a Facebook nie płonął komentarzami.
Dziś sytuacja się zmieniła. I – pstryk – zdanie zniknęło. Jakby nigdy go nie było.
Więc może nie jest tak, że Gibała nie ma zdania. Może jest tak, że ma zdanie tylko wtedy, gdy jest ono politycznie bezpieczne.
I tu dochodzimy do pointy, której nie da się już rozmyć. Bo ta cała wolta, to znikające zdanie, to nagłe „nie wiem, musimy porozmawiać”, to nie jest troska o mieszkańców. To jest brutalna walka o każdy głos. O każdy jeden. Nawet ten najbardziej sprzeczny z tym, co mówiło się wczoraj.
To jest polityka w najgorszym wydaniu. Polityka kogoś, kto tak bardzo uwierzył w swój własny mit „prezydenta Krakowa”, że gotów jest zaprzeczyć samemu sobie.
ZOBACZ TAKŻE: To ON stoi na czele protestów przeciwko SCT. W towarzystwie kryminalisty
Bo jeśli dziś dla głosów trzeba nie mieć zdania – to się go nie ma.
Jeśli jutro dla głosów trzeba mieć dokładnie odwrotne – to pewnie też się znajdzie.
W całej tej historii jedyną stałą poglądów Łukasza Gibały jest to, że za wszelką cenę chce być prezydentem Krakowa.








![Zbudował fundamenty nowoczesnego Krakowa. Teraz ostrzega przed przyszłością [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_218.jpg?882cefd753d6b6f9a509ab6b3cf1269e)












