• Pozycja: Box 3
Przeczytasz w 2-3 minuty
Łukasz Gibała od lat wygrywa sondaże / fot. Łukasz Michalik

Gdyby wierzyć kolejnym sondażom, Łukasz Gibała co najmniej dwukrotnie byłby już prezydentem Krakowa. I to nie byle jakim, ale takim „zdecydowanym zwycięzcą”, „faworytem mieszkańców” oraz „jedyną realną alternatywą”.

Zanim jednak do tego doszło, krakowianie – również według sondaży – odwołaliby Jacka Majchrowskiego w referendum (które zorganizowałby Gibała), a jeszcze wcześniej ten sam Gibała zostałby senatorem z okręgu krakowskiego. Historia alternatywna Krakowa, pisana wykresami i słupkami, jest więc wyjątkowo bogata.

Kraków chce odwołać Miszalskiego?

Miasto rozpaliła ostatnio informacja o kolejnym badaniu opinii publicznej, przeprowadzonym na zlecenie środowiska Łukasza Gibały. Z sondażu wynikało, że w Krakowie odbędzie się referendum, w którym większość respondentów zagłosuje za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego.

Więcej o tym piszemy tutaj: Miszalski już spakowany! Taczki gotowe, a Gibała odzyskał sens życia

Nagłówki zrobiły swoje: „Krakowianie chcą referendum!”, „Miszalski już spakowany!”, „Miasto rozczarowane po kilku miesiącach?”. Tyle że – jak to zwykle bywa – diabeł tkwił w szczegółach: pytaniach warunkowych, deklaracjach bez konsekwencji i klasycznym „sondażowym gdyby”.

Ale przekaz poszedł w świat. A skoro poszedł w świat, to znaczy, że… rzeczywistość właśnie się zmienia.

Gibała i sondaże. Historia miłości

Łukasz Gibała sondaże lubi. Ba, on je wręcz uwielbia. Komentuje je chętnie, z widocznym entuzjazmem, często z pełnym przekonaniem, że nie opisują one żadnej alternatywnej rzeczywistości, tylko tę jedyną, prawdziwą.

Można wręcz odnieść wrażenie, że w politycznym świecie Gibały sondaż nie jest narzędziem pomocniczym, lecz dowodem ostatecznym. Jeśli coś da się pokazać na wykresie – to istnieje. Jeśli nie da się wrzucić do Excela – to najwyraźniej nie ma znaczenia.

A jeśli kilkunastu wyjątkowo opłacanych aktywnych internetowych trolli krzyczy w komentarzach, że „miasto ma dość” – to znaczy, że tak właśnie wygląda realne życie.

Gdyby to była prawda…

Gdyby sondażowa rzeczywistość była tą prawdziwą, to już dawno temu:

1. Łukasz Gibała byłby senatorem z okręgu nr 33 – bo przecież „miał świetne notowania”.

źródło: Onet

2. Krakowianie odwołaliby Jacka Majchrowskiego, a jego miejsce w magistracie zająłby oczywiście Gibała – jako naturalny następca, jedyny słuszny wybór.

źródło: Gazeta Krakowska
źródło: Onet
źródło: Gazeta Wyborcza

3. Gibała ponownie zasiadłby w fotelu prezydenta Krakowa, tym razem bez większych problemów, zdecydowanie pokonując Aleksandra Miszalskiego.

źródło: gibala.pl
źródło: Lovekraków
źródło: Lovekraków

Tyle teoria. Tyle wykresy. Tyle słupki.

A w prawdziwym świecie?

W tym prawdziwym świecie – tym bez filtrów, emocjonalnych komentarzy i sondażowych skrótów myślowych – wszystko wyglądało jednak trochę mniej spektakularnie.

  • Senatorem został ktoś inny.
  • Jacek Majchrowski nie został odwołany.
  • A Łukasz Gibała trzykrotnie startował w wyborach na prezydenta Krakowa i – mimo że w sondażach wygrywał co najmniej dwa razy – ani razu realnie tych wyborów nie wygrał.

Może więc problem nie leży w wyborcach. Może nie leży w „systemie”. Może nie leży w „nieuczciwych mediach”.

Może po prostu sondaże to nie wybory, Excel to nie polityka, a komentarze w internecie to nadal nie jest Kraków.

Ale spokojnie. Kolejny sondaż już pewnie powstaje.

ZOBACZ TAKŻE: To ON stoi na czele protestów przeciwko SCT. W towarzystwie kryminalisty

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także