Przeczytasz w 2-3 minuty
Chciał zastąpić Miszalskiego po cichu, teraz idzie po pełnię władzy

Zamiast wielkich inwestycji zostawił po sobie rozgrzebane projekty i legendę o kuluarowych intrygach. Stanisław Mazur nie zamierza jednak odchodzić w cień. Były wiceprezydent Krakowa szykuje się do walki o fotel prezydenta miasta, a do startu namawiają go zaufani ludzie, których sam ściągał do urzędu. Pytanie tylko, jak chce przekonać krakowian, skoro jako zastępca Aleksandra Miszalskiego położył trzy najważniejsze reformy w mieście?

Polityczna karuzela w grodzie Kraka wcale nie zwolniła tematu. Były zastępca prezydenta, prof. Stanisław Mazur, bardzo poważnie planuje start w nadchodzących wyborach na prezydenta Krakowa. Po tym, jak rozstał się z magistratem, ambicje polityczne byłego rektora Uniwersytetu Ekonomicznego wcale nie zmalały. Mazur po prostu chce dokończyć to, co zaczął przy placu Wszystkich Świętych. Problem w tym, że bilans jego dotychczasowych rządów pozostawia spore wątpliwości.

Stanisław Mazur, zanim wszedł do polityki, był rektorem Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Decyzja o ponownym wejściu na polityczną mapę miasta nie jest tylko jego prywatną inicjatywą. Do walki gorąco namawiają go bliscy współpracownicy – ludzie, których sam ściągał do urzędu i z którymi budował swoje polityczne zaplecze w magistracie.

Kraków potrzebuje dziś doświadczenia menedżerskiego, a nie eksperymentów. Prof. Mazur wie, jak działa ta maszyna od środka i udowodnił, że potrafi zarządzać miejskimi projektami. Nie możemy zostawiać miasta w pół drogi

– zdradza nam jeden z jego zaufanych ludzi, wciąż pracujący w strukturach urzędu.

Cień nad kadencją wiceprezydenta

Choć współpracownicy przedstawiają go jako sprawnego menedżera, opinie na temat jego kadencji w fotelu wiceprezydenta są dalece odbiegające od zachwytów. Krytycy wypominają mu brak skuteczności i zawalenie strategicznych przedsięwzięć, które miały być filarami rozwoju Krakowa na najbliższe dekady.

W korytarzach magistratu najczęściej padają trzy zarzuty:

  1. Budowa metra: Flagowy projekt, który miał zrewolucjonizować komunikację w mieście, za kadencji Mazura utknął w martwym punkcie. Zamiast konkretnych harmonogramów i sprawnych decyzji krakowianie dostali kolejne przedłużające się analizy i formalne opóźnienia.
  2. Plan ogólny miasta: Kluczowy dokument urbanistyczny, od którego zależy przyszły ład przestrzenny Krakowa i powstrzymanie chaotycznej deweloperki, zaliczył krytyczne opóźnienia. Zamiast sprawnie doprowadzić sprawę do końca, proces ten spalił na panewce.
  3. Strategia rozwoju Krakowa: Kolejny strategiczny dokument, za który odpowiadał był wiceprezydent. Brak jasnej wizji i ślamazarne tempo prac spowodowały, że miasto straciło cenny czas na wyznaczenie priorytetów inwestycyjnych.

Krytycy nie pozostawiają na nim suchej nitki. 

Jako wiceprezydent dostał do ręki najróżniejsze narzędzia i najważniejsze dla miasta tematy. Efekt? Wszystkie trzy kluczowe projekty leżą i kwiczą. Trudno idzie się do wyborów z takim bagażem zaniechań 

– komentuje jeden z krakowskich radnych.

Marzenie o fotelu komisarza

Mimo tych trudnych ocen, ambicje profesora Mazura pozostają niezmienne. Powrót jego nazwiska na giełdę wyborczą przypomina o historii, która w krakowskim magistracie zdążyła już obrosnąć mianem niemal kultowej anegdoty. Chodzi o wydarzenia z okresu, gdy nad urzędującym prezydentem Aleksandrem Miszalskim wisiała groźba referendum odwoławczego.

W kuluarach do dziś krąży opowieść o tym, jak Stanisław Mazur – jeszcze będąc wiceprezydentem – miał bardzo intensywnie zabiegać o bezpośrednie spotkanie z premierem. Cel tej misji? Zabezpieczenie własnej pozycji i uzyskanie obietnicy, że w przypadku ewentualnego odwołania Miszalskiego przez mieszkańców w referendum, to właśnie on zostanie wyznaczony przez szefa rządu na komisarza zarządzającego Krakowem.

Choć scenariusz z referendum i komisarzem spalił na panewce, ta historia pokazuje jedno: determinacja profesora Mazura, by sprawować władzę w Krakowie, jest ogromna i trwa niezależnie od politycznych okoliczności.

Czy Kraków da mu drugą szansę?

Stanisław Mazur od dawna buduje wizerunek bezpartyjnego samorządowca, eksperta i akademika stojącego ponad politycznymi grami. Pytanie jednak, czy mieszkańcy uwierzą w wizję „skutecznego zarządcy”, skoro jego własny dorobek w urzędzie budzi aż tak duże kontrowersje.

Sztab Mazura najwyraźniej zakłada, że pamięć wyborców jest krótka, a bliscy współpracownicy są już w pełnej gotowości do starcia.

ZOBACZ TAKŻE: Dziedzictwo Mazura. Dotarliśmy do szokujących danych

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także