Przeczytasz w 4-7 minuty
Łukasz Kmita i Michał Drewnicki

– Niezależnie od tego, kto zostanie kandydatem KO, za jego plecami będzie stał Miszalski i będzie sterował tą osobą – twierdzi poseł Łukasz Kmita. Szef małopolskich struktur PiS w rozmowie z Kanałem Krakowskim ocenił, że w przypadku wygranej kandydata Koalicji Obywatelskiej, Aleksander Miszalski „w sposób naturalny” obejmie fotel wiceprezydenta Krakowa.

Polityk odsłonił również kulisy relacji Miszalskiego z Donaldem Tuskiem oraz skomentował wewnętrzne tarcia w obu głównych obozach politycznych. Zapewnił jednak o stabilności własnej formacji: – Patrząc na napięcia w Koalicji, to my jesteśmy oazą spokoju i w zwartej strukturze idziemy po zwycięstwo.

***

Kanał Krakowski: Nie mieliście lepszego kandydata niż Michał Drewnicki?

Łukasz Kmita: Jest to kandydat, który ma realne szanse wejść do drugiej tury i powalczyć o zwycięstwo w wyborach, więc naszym zdaniem jest to najlepszy kandydat Prawa i Sprawiedliwości na ten czas, który jest przed nami.

Do drugiej tury wejdzie z kandydatem Koalicji czy z Gibałą?

Łukasz Gibała ma bardzo duże szanse na to, żeby wejść do drugiej tury. A w starciu Gibała – Drewnicki naprawdę wszystko jest możliwe.

Łukasz Kmita

Według pana na dzisiaj Gibała ma większe szanse wejścia do drugiej tury niż kandydat Koalicji? 

Bardzo wielu wyborców w Krakowie jest rozczarowanych Aleksandrem Miszalskim i myślę, że to może się przełożyć na decyzje mieszkańców.  Szczególnie, że frekwencja nie będzie wielka, bo w przedterminowych wyborach jest zwykle niższa niż w tych regularnych.

Na ile realny był scenariusz, że PiS zdecyduje się poprzeć Gibałę, a nie wystawiać własnego kandydata?

Nie było takiego scenariusza. Zastanawialiśmy się jeszcze nad poparciem niezależnego kandydata, jednak w obecnej sytuacji podjęliśmy najlepszą decyzję stawiając na Michała Drewnickiego. Jest on osobą, która może mieć poparcie nie tylko zwolenników PiS, ale i Konfederacji czy wielu innych środowisku, co daje mu świetną pozycję startową.

Trudno uwierzyć w tę jednogłośność w PiS-ie, skoro dzisiaj Barbara Nowak uciekła z wiecu.

ZOBACZ: Show PiS w Nowej Hucie i spektakularna ucieczka Barbary Nowak

Nie uciekła. Pani kurator była na wiecu, widziałem ją i witałem się z nią przed wydarzeniem. Potem, z tego co wiem, udała się do swoich obowiązków. Ale wsparła Michała Drewnickiego. Zresztą byliśmy tam wszyscy. Tutaj nie może być mowy o żadnym braku spójności, bo naprawdę jest duża mobilizacja. Dla nas są to bardzo ważne wybory przed wyborami parlamentarnymi.

No właśnie, nie brakuje głosów, że nie jest to kampania wyborcza na prezydenta Krakowa, tylko kampania Drewnickiego i PiS-u przed wyborami parlamentarnymi.

Jeśli mamy dobre pomysły i dobry program, to rozumiem, że ci, którzy formułują takie zarzuty, po prostu obawiają się ofensywy programowej Prawa i Sprawiedliwości. I rzeczywiście, nasi przeciwnicy powinni mieć takie obawy. To, co nas wyróżnia, to z pewnością merytoryka, chęć pracy i spojrzenie na Kraków jako na miasto, które powinno mieć szansę się rozwijać. Atuty Michała Drewnickiego w tej stawce są bardzo duże. Myślę nawet, że dla wielu wyborców będą przeważające.

Łukasz Kmita i Michał Drewnicki

To będzie brudna kampania?

Mam nadzieję, że nie. Ona była już brudna na etapie referendum, ale wierzę, że teraz tak nie będzie. Choć działania „Soku z buraka” i kilku innych mediów nie zawsze budzą przekonanie, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Sam Drewnicki najłagodniejszy także nie jest, bywa dość agresywny w swoich wystąpieniach.

Ja bym powiedział raczej, że jest merytoryczny, a nie agresywny. Powiedziałbym też, że jest dobrze skrojonym kandydatem na standardy Krakowa. Coś, co go wyróżnia, to przede wszystkim ciężka praca na rzecz mieszkańców i tego mogą się obawiać konkurenci.

No ale jednak nie jest profesorem. Wiemy, że niektóre frakcje PiS-u forsowały kandydaturę jakiegoś profesora, tymczasem Drewnicki, jak dzisiaj podkreślał, jest chłopakiem z Nowej Huty.

Nie było żadnych „walk” frakcyjnych. Po prostu różne nasze środowiska proponowały różnych kandydatów, ale kandydatura Michała Drewnickiego była najmocniejsza i moim zdaniem słusznie wygrała. Wszyscy mieliśmy przekonanie, że oprócz profesury, która też jest ważna, kluczowe jest doświadczenie dobrego samorządowca. Michał Drewnicki je ma i jesteśmy przekonani, że będziemy wykorzystywali ten potencjał wiceprzewodniczącego Rady Miasta Krakowa. To człowiek, który pełni w radzie bardzo poważną funkcję, co predysponuje go do tego, żeby zarządzać miastem. Wielokrotnie pokazał, że dla dobra Krakowa jest w stanie wyciągnąć rękę do osób o różnych poglądach. Jako radny i wiceprzewodniczący pokazywał bardziej pracę samorządową niż partyjną, którą także wykonuje jako wiceprzewodniczący zarządu okręgowego.

Pan już przeżył jedną kampanię startując na prezydenta Krakowa dwa lata temu. Nie chciał pan po raz drugi wziąć udziału w tym wyścigu?

Byłem wtedy osobą, która dość późno zdecydowała się na start…

Niektórzy mówili nawet, że był pan kandydatem z łapanki.

Zawsze jestem gotowy wziąć odpowiedzialność na swoje barki, służyć mieszkańcom i Prawu i Sprawiedliwości. Teraz mam mnóstwo pracy w Sejmie i w okręgu. Osoba taka jak Michał Drewnicki wydaje się być najlepiej skrojonym kandydatem na urząd prezydenta Krakowa. Ma moje pełne wsparcie oraz wsparcie całego naszego środowiska – wszystkich parlamentarzystów, radnych i struktur. Ta liczna obecność na spotkaniu świadczy o tym dobitnie. Wszystkie ręce na pokład, płyniemy razem i mam nadzieję, że dopłyniemy do zwycięstwa.

Czyli rozumiem, że akurat pan tym razem od tej "łapanki" uciekł?

Nie było żadnej łapanki ani wtedy, ani teraz. Po prostu stwierdziliśmy, że mamy zupełnie inną sytuację i inną specyfikę. Dzisiaj odwołany został dotychczasowy prezydent Krakowa. Moim zdaniem to, że kandydat, jako radny, na co dzień patrzył władzy na ręce i zwracał uwagę na potknięcia chociażby Aleksandra Miszalskiego, jest z korzyścią dla mieszkańców i naszej formacji. Dobrze, że ktoś taki startuje w tych wyborach. Michał Drewnicki funkcjonował w samorządzie Krakowa długie lata i sprawdzi się najlepiej jako prezydent.

Poniedziałkowy wiec w Nowej Hucie

A z kim wolałby pan, żeby wasz kandydat zmierzył się w drugiej turze: Z Gibałą czy z kandydatem Koalicji?

Gdy kilka dni temu przedstawiano informację, że to profesor Tomasz Grodzicki miałby być kandydatem Koalicji, muszę powiedzieć, że byłem pod wrażeniem. Koalicja miałaby wtedy bardzo mocnego kandydata. Współpracowałem z panem profesorem i mam o nim bardzo dobre zdanie. Gdyby wystartował, byłby to trudny przeciwnik. Potem jednak okazało się, że ktoś w Koalicji przegrzał temat, bo profesor ogłosił, że nie startuje.

Musimy więc poczekać na to, kto ostatecznie będzie kandydatem. Mam jednak wrażenie, że niezależnie od tego, kto nim zostanie, za jego plecami będzie stał Aleksander Miszalski i będzie sterował tą osobą, wskazywał, jak ma działać i jakie kroki podejmować. Zresztą Miszalski, moim zdaniem, wróci jako wiceprezydent, jeśli wybory wygra kandydat Koalicji. Mamy więc podwójną mobilizację. Po pierwsze, żeby kandydat Koalicji nie wszedł do drugiej tury. Po drugie, bo jeśli wejdzie, to Miszalski zostanie wiceprezydentem, a to byłby dramat dla Krakowa i policzek wymierzony mieszkańcom.

Bardzo ciekawą narrację pan sobie wymyślił.

Ale to nie pierwszy raz, kiedy mam rację. Z perspektywy obserwacji władzy i faktu, że Koalicja musi coś z Miszalskim zrobić – przecież nie pójdzie do kolejnej spółki czy na kolejnego prezesa – w sposób naturalny zostanie wiceprezydentem Krakowa.

Na razie KO usunęła go z funkcji szefa małopolskich struktur.

To nie Koalicja Obywatelska go usunęła, tylko Donald Tusk go wyciął. Nie jest tajemnicą, że nie mieli dobrych relacji. Nawet ludzie z Koalicji mówili w prywatnych rozmowach o podziałach i o tym, że Aleksander nie jest faworytem Tuska. Premier go po prostu nie lubi. Zresztą Miszalski zabiegał – takie informacje mi przekazano – o poparcie Donalda Tuska na ostatniej prostej i miał usłyszeć, że Tusk nie wchodzi w przegrane projekty.

Sytuacja w małopolskiej Koalicji jest trudna. Nie sądzę, żeby pani poseł z Oświęcimia [Dorota Niedziela – dop. autor] spowodowała, że te problemy się skończą, bo wielokrotnie słyszałem o różnego rodzaju napięciach wewnątrz KO. Jeśli porównać to z napięciami wewnątrz PiS-u, to muszę powiedzieć, że to jest jak ukąszenie komara przy nadepnięciu przez słonia. Oczywiście mówię to obrazowo. Patrząc na napięcia w Koalicji, to my jesteśmy oazą spokoju i – w zwartej strukturze – idziemy po zwycięstwo.

ZOBACZ TAKŻE: Kandydat PiS: „Po sromotnej porażce KO nie ma kogo wystawić. Dla Krakowa Sonik byłby fatalny"

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także