Skazany za groźby i próbę łapówki, a mimo to wciąż zasiada w radzie dzielnicy. W Krakowie politycy boją się ruszyć bandytę, który ma swoich wyznawców i realny wpływ na debatę publiczną.
Setki komentarzy, presja w sieci i strach lokalnych polityków. Według byłego radnego Łukasza Wantucha układ wokół skazanego radnego paraliżuje działania miasta. A jeśli władze nie zareagują, mieszkańcy sami wymuszą zmiany.
***
Kanał Krakowski: Zapowiedział Pan projekt uchwały, który ma doprowadzić do tego, by bandyci nie mogli zasiadać w radach dzielnic. Dlaczego dopiero teraz się Pan z tym obudził?
Łukasz Wantuch: To nie jest pierwsze podejście. Próbowałem już jakiś rok temu, po tym, jak Jaśko został skazany. Wtedy jednak nie było odzewu od naszych władz. Teraz jednak sytuacja jest jeszcze poważniejsza. Piszą o tym ogólnopolskie media, za parę dni zbankrutuje giełda kryptowalut, setki ludzi stracą miliony złotych. A przypomnę, że osobą, która założyła tę giełdę, był pan Sylwester Suszek [obecnie zaginiony, a rodzina twierdzi, że zamordowany – dop. autor]. Gdy sprawą giełdy zajęły się media, pojawił się Mateusz Jaśko, który – działając na zlecenie kryminalistów – później został skazany przez sąd na karę pozbawienia wolności za próbę wręczenia łapówki i grożenie dziennikarzowi.
ZOBACZ TAKŻE: Po spotkaniach z Jaśką musiał mieć ochronę! "Ukrywałem się razem z rodziną" [WYWIAD]
Nie mierzi Pana to, że ten kryminalista nadal zasiada w radzie dzielnicy?
Nie ukrywam, że jestem bardzo rozczarowany postawą prezydenta Krakowa i rady miasta, bo to te organy odpowiadają za nadzór nad radami dzielnic. Nie rozumiem, dlaczego przez ostatni rok nic z tym nie zostało zrobione. W sytuacji, gdy mamy skazanego bandytę w radzie dzielnicy, to nie jest to problem tylko Dzielnicy V Krowodrza, ale całego miasta. Przecież o tym piszą i mówią nawet ogólnopolskie media!
Mandat Jaśki powinien być wygaszony i podałem nawet podstawę prawną. Nie chodzi o to, że popełnił przestępstwo, bo prawo nie działa wstecz, ale o to, że jest wpisany w Krajowym Rejestrze Karnym.
Lokalni politycy się za to nie wzięli, bo są zbyt bojaźliwi. To zwykli tchórze. Od wielu z nich słyszałem, że boją się Jaśki i jego wyznawców. On ma swój kościół, a członkowie tego kościoła urządzają prawdziwe „jazdy” choćby w mediach społecznościowych. Zresztą wyraźnie widać to na przykład pod postami na Kanale Krakowskim.
To prawda, bo sam kilka razy padłem ofiarą takich akcji, że nagle pojawia się 200–300 negatywnych komentarzy pod moim postem na Facebooku, więc na pewno jest to element tej brudnej gry. Ale miasto nie może kapitulować przed bandytą i jego zwolennikami. Prezydent i rada miasta nie mogą kapitulować przed jedną osobą, nawet jeśli jest ona wpływowa i ma swoich „fanów”.
Jak więc technicznie będzie teraz wyglądać próba zmiany prawa?
Uważam, że inicjatywa powinna wyjść ze strony rady miasta. Jeżeli ona tego nie zrobi, to inicjatywę powinna przejąć rada dzielnicy Krowodrza, gdzie Jaśko jest członkiem zarządu. Mają przecież uprawnienia, by składać projekty uchwał. A jeśli i oni tego nie zrobią, to pozostanie złożenie projektu obywatelskiego, podpisanego przez 50 mieszkańców. Jeśli trzeba będzie, to ja taki projekt przygotuję. Aczkolwiek uważam, że wszystko powinna załatwić rada miasta.
Ani rada miasta, ani rada dzielnicy na razie nic z tym nie zrobiła. Nieoficjalnie radni przyznają, że nie mają problemu z tym, że spotykają się z bandytą podczas sesji, bo ten bywa uległy i spolegliwy. Ponoć nie robi im problemów, więc nie chcą tego ruszać.
Bardzo nie chciałbym tego komentować.
Nalegam.
To nie jest normalne. Bo przecież cały problem nie dotyczy tylko pana Jaśki, czy rady dzielnicy, czy nawet rady miasta. Ponieważ informacja o bandycie w radzie pojawiła się już wielokrotnie, nawet w mediach ogólnopolskich. Uderza to w Kraków.
ZOBACZ TAKŻE: Ten skazany bandyta jest twarzą krakowskiego referendum! Jego historia szokuje
Wszyscy wiedzą, że w radzie dzielnicy zasiada osoba, która groziła dziennikarzowi, a ten musiał się ukrywać. Tymczasem my tę osobę tolerujemy i uważamy, że to normalne. Jeśli więc rada miasta lub rada dzielnicy się tym nie zajmie, to złożę obywatelski projekt uchwały. Ale uważam, że to ostateczność, by mieszkańcy musieli naprawiać błędy, które zostały popełnione dwa szczeble wyżej
















![Najpierw jedność, potem wojna! Co się stanie, gdy padnie Miszalski? [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_311.jpg?04932b2d2066554e46de2608049ce2e4)
![TYLKO U NAS. Hareńczyk odpala bombę i zdradza kulisy walki o Kraków [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_310.jpg?04932b2d2066554e46de2608049ce2e4)




