Wielki dramat w Krakowie! Od rana była prawdziwa imba! Radni wpadli w popłoch, urzędnicy w panikę, a media już trąbiły o końcu świata finansowego. Zanim zdążyłem się zorientować, o co chodzi, imba już się skończyła. No ale skoro już jestem w temacie, przekażę wam podstawowe info, byście i wy mogli oglądać spektakl w pełnej krasie.
W Krakowie pojawiła się Wieloletnia Prognoza Finansowa – dokument tak groźny, że miał wywołać trzęsienie ziemi w urzędzie. Regionalna Izba Obrachunkowa miała pytania – standardowa procedura, ale w Krakowie nic nie jest standardowe, gdy w grę wchodzą emocje radnych.
I tu zaczynamy klasyczny krakowski teatr absurdu: pismo z RIO wpada do urzędu, ale nie do rąk radnych. Skandal! Apokalipsa! Internet huczy, komentarze kipią dramatyzmem, jakby Kraków miał zatonąć w morzu długów jeszcze dziś o 17:00.
Tymczasem fakty są banalne:
• RIO miała wątpliwości co do planowanych wydatków i przychodów w WPF.
• Miasto wprowadziło poprawki i złożyło wyjaśnienia.
• RIO umorzyło postępowanie wobec uchwały.
• Formalnie wszystko jest w porządku – żadnego komisarza, żadnego skandalu, żadnej katastrofy.
Koniec. Zero dramatów.
Ale spójrzmy na to oczami kibiców sensacji: brak papieru w rękach radnych = "koniec świata", pismo nie dotarło = „skandal stulecia”, poprawki w WPF = „tajemnicza manipulacja finansami”. No i proszę, mamy spektakularną apokalipsę!
ZOBACZ TAKŻE: Krakowska szkoła bezpieczeństwa. Pomalować znak i udawać, że działa
I teraz uwaga: Michał Drewnicki czy inny Łukasz Maślona (mógłbym tu dorzucić kilka innych osób, ale nie są godne, by stać w jednym szeregu obok takich tuzów intelektu) wchodzą na scenę. Naturalnie, robią wszystko, by przeciągnąć spektakl w nieskończoność, wprowadzić chaos i zamieszać w papierach tak, by każdy przechodzień mógł poczuć, że Kraków tonie w dramatyzmie. Każdy komentarz, każda sugestia to kolejny efekt specjalny w tej miejskiej operze katastrofy.
Bo skoro za oknem szaro i smutno, czemu by nie dorzucić trochę kolorów i emocji w tym – jak mawiał klasyk – smutnym jak pizda mieście? Radni machają więc rękami, krzyczą o komisarzu, a my patrzymy z popcornem i zastanawiamy się, czy ktoś w końcu przyzna, że apokalipsa była wirtualna.
I pamiętajmy: jeśli kiedyś znów pojawi się w Krakowie dramat typu „papier nie dotarł”, przygotujcie popcorn XXL. Bo spektakl będzie szybki, głośny i pełen efektów specjalnych – z Drewnickim i Maśloną w roli głównej, grającymi na emocjach mieszkańców jak mistrzowie orkiestry chaosu. A w międzyczasie miasto działa poprawnie, RIO kiwa głową, a my wszyscy możemy tylko kręcić oczami i pytać: „Czy ktoś naprawdę liczył na tę apokalipsę, czy to tylko kolejna scena w miejskim teatrze absurdu?”.
Na szczęście, jak zwykle, ten dzisiejszy dramat się skończył zanim zdążyłeś, Drogi Czytelniku, wyjąć telefon i przescrollować Fejsa. Ale hej – za rok, kolejna bomba, kolejne machanie rękami i kolejne spektakularne wirtualne trzęsienie ziemi. Popcorn obowiązkowy.






![Zbudował fundamenty nowoczesnego Krakowa. Teraz ostrzega przed przyszłością [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_218.jpg?882cefd753d6b6f9a509ab6b3cf1269e)














