Przeczytasz w 1-2 minuty
fot. Screen z profilu Kuriera Krakowskiego na Facebooku

Gdy w mobilizacji Krakowian nie pomogły tysiące fake kont w social media, darmowe pączki i opłacane przez „mieszkańców” słupy uderzające w prezydenta, do boju ruszyli… Kamraci. Prorosyjski patostreamer Wojciech Olszański nie tylko poparł krakowskie referendum, ale zapowiedział zaangażowanie w polityczną awanturę… trzech grup kamrackich!

Rozmowę z „Jaszczurem” opublikował Kurier Krakowski w ramach swojego wideo cyklu „Krakowskie espresso”. W trwającej blisko pół godziny rozmowie dziennikarza Kuriera z Olszańskim,  do którego w pewnym momencie dołączył Marcin Osadowski zwany „Ludwiczkiem”, sporo jest wątków krakowskich.

Kamraci nie szczędzą krytyki Strefie Czystego Transportu oraz proekologicznym rozwiązaniom, w tym… zakazowi używania paliw stałych w domowych piecach. W pewnym momencie Ludwiczek atakuje też wszystkich Krakowian, twierdząc, że próba odwołania prezydenta w referendum podejmowana jest za późno, bo należało go w ogóle nie wybierać. „Polak mądry po szkodzie” kwituje Osadowski.

Co ciekawe, pomimo sporej krytyki obecnych władz miasta, obdywaj Kamraci twierdzą, że nawet jeśli uda zebrać się podpisy, to mieszkańcy nie wezmą udziału w referendum. „Kraków zawsze był lewacki” – przekonuje Jaszczur, wspominając swoje studenckie lata spędzone w stolicy Małopolski.

Kamraci pomogą w zbiórce?

Publikacja wywiadu z prorosyjską ferajną zbiegła się w czasie z coraz większymi kłopotami komitetu referendalnego i drastycznie spadającym zainteresowaniem prawicową awanturą wśród mieszkańców Krakowa.

Pomimo świetnie rozplanowanej przez twórców referendum akcji w internecie, mróz oraz ferie skutecznie utrudniają zbiórkę danych od Krakowian. O innych powodach kłopotów z pozyskiwaniem danych Krakowian pisaliśmy TUTAJ.   

Nie pomagają również spore wpadki. Jak ujawniliśmy na Kanale Krakowskim, wg oficjalnej strony referendalnej Administratorem Danych Osobowych mieszkańców, którzy składali podpisy była warszawska organizacja. Zapis zmieniono dopiero gdy nasza redakcja zainteresowała się tym tematem.

Czy poparcie idei referendum oraz jasna deklaracja zaangażowania w zbiórkę podpisów sił „kamrackich”, nieukrywających swoich prorosyjskich i antyunijnych sympatii, uratuje akcję, która przerodziła się w skrajnie prawicową polityczną awanturę? Cytując współczesnego barda: „Zobaczymy, czas pokaże”.

 

Cała rozmowa z nowymi twarzami krakowskiego referendum dostępna na profilu Kuriera Krakowskiego - TUTAJ.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także