Przeczytasz w 1-2 minuty
Łukasz Gibała / fot. Łukasz Michalik

– Łukasz Gibała nie do końca pogodził się z przegraną i już praktycznie zaraz po wyborach zaczął mówić w kuluarach, że będzie szukał sposobu, aby odwołać prezydenta Miszalskiego – ujawnił krakowski radny Bartłomiej Kocurek. Jego zdaniem to właśnie Gibałą stoi za akcją referendalną, która ma doprowadzić do odwołania Aleksandra Miszalskiego.

– Proszę pamiętać, że prezydent Miszalski wygrał wybory niewielką większością głosów. Dostał ich 51% w stosunku do 49% w drugiej turze, czyli połowa wyborców zagłosowała na innego kandydata. Ten kontrkandydat nie do końca pogodził się z przegraną i już praktycznie zaraz po wyborach zaczął mówić w kuluarach, że będzie szukał sposobu, aby odwołać prezydenta Miszalskiego – powiedział radny Kocurek w wywiadzie udzielonym portalowi KRKnews.pl.

Jego zdaniem organizatorzy zbiorą 60 tysięcy podpisów potrzebnych do przeprowadzenie referendum. 

– Są też takie grupy wyborców, które dla zasady będą zawsze na „nie” wobec osoby, która nie jest z ich opcji politycznej. Nie wynika to jedna z jakiegoś gniewu ogólnokrakowskiego, nie mówimy o gigantycznych ilościach, które wskazywałyby, że wszystko się wali, że wszystko jest źle. Gdyby rzeczywiście zebrano tych podpisów 200-250 tysięcy, to wtedy można byłoby mówić, że jest jakiś problem. Jednak – patrząc na to, co właśnie się dzieje na ulicach – ja nie widzę tego zrywu, nie widzę tej determinacji i wielkiego szaleństwa, które świadczyłyby o zrywie. Mało tego, proszę też pamiętać, że większość mieszkańców Krakowa tak naprawdę nie interesuje się panem Gibałą, panem Hoffmanem, nie wiedzą, kim oni są. Mówimy o pewnych bańkach – dodaje polityk KO.

Cały wywiad możecie przeczytać tutaj: Radny Kocurek o referendum: Nie ma absolutnie nic, żeby buntować się przeciwko władzy

źródło: KRKnews.pl

 

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także