Takiego nagromadzenia wulgaryzmów w komentarzach dotychczas nie widzieliśmy. Kur*y i ch*je latają na prawo i lewo. A argumentami stają się słowa typu: wypier*alaj. I piszą to ludzie, którzy na co dzień pokazują swoje życie z żonami, partnerkami, dziećmi.
Tak właśnie wygląda debata o Strefie Czystego Transportu w Krakowie.
Przejrzeliśmy kilka profili tych, którzy wylewają swoją frustrację w komentarzach. Normalne zdjęcia rodzinne, uśmiechnięte selfie, weekendy z dziećmi… a w odpowiedzi na argument – agresja i wulgaryzmy. By nie być gołosłownymi, prezentujemy kilka przykładów komentarzy wraz ze zdjęciami profilowymi ich autorów:









I nie, nie musicie zgadywać: te wulgarne komentarze pochodzą głównie od przeciwników SCT.
I tak, większość z nich nie pochodzi z Krakowa.
Nie wierzycie? Tutaj macie podlinkowany nasz post z wszystkimi komentarzami:
Hejt w Internecie to tylko przykład pokazujący, jak obecnie wygląda debata publiczna. Do tego dochodzi choćby niszczenie lub kradzież znaków drogowych.
– Na początku to jest taki rodzaj happeningu, obywatele mówią: hej, nam się to nie podoba i zrobimy władzy psikusa. Ale w momencie, kiedy następuje kradzież mienia publicznego, to już nie jest akcja happenerska. To jest kradzież, za którą płacimy wszyscy – mówi Róża Rzeplińska, szefowa serwisu MamPrawoWiedziec.pl w rozmowie z Radiem Kraków.
Więcej przeczytacie tutaj: Za kradzież znaków zapłacimy wszyscy. "To jest narażanie obywateli na koszty"





















