Przeczytasz w 1-2 minuty
Gadzinówki w jednej z krakowskich korporacji / Zdjęcie dzięki uprzejmości naszego Czytelnika

Kampania ruszyła na całego! Do zakładów pracy, biur, korporacji i instytucji, gdzie zwykle królują regulaminy, pieczątki i zapach drukarki laserowej, zaczęły trafiać nowe „materiały informacyjne”. Leżą grzecznie na stolikach: jedne udają ambitną publicystykę, drugie – kolorowe komiksy z wielkimi literami i jeszcze większym przesłaniem. Oferta kompletna. Segmentacja rynku dopracowana.

Dla bardziej inteligenckiej klienteli – broszurka: kreska oszczędna, ironia podszyta poczuciem wyższości, hasła, które mają sprawiać wrażenie, że czytelnik sam doszedł do wniosków. Dla reszty – wersja obrazkowa. Komiks. Bo przecież nie każdy ma czas czytać całe zdania. Niektórzy wolą, jak im się pokazuje palcem i mówi wolno.

To nie jest prasa. To gadzinówka w dwóch formatach: „dla kumatych” i „dla tych, co wolą oglądać”. Jedna do kawy, druga do poczekalni. Obie z tym samym przekazem, tylko inną czcionką.

ZOBACZ TAKŻE: Wiemy, ile miasto zapłaci za organizację referendum

A nad tym wszystkim unosi się głos Gibały – prosty, donośny, skierowany dokładnie tam, gdzie trzeba. Bez niuansów, bez wątpliwości. Bo po co pokazywać rzeczywistość, skoro można ją wykreować i narysować w trzech kadrach i dymku?

Najzabawniejsze (albo najsmutniejsze) jest to, że nikt już nawet nie udaje, że chodzi o debatę. To raczej test: czy wolisz czytać, czy oglądać? Jeśli czytasz – dostaniesz „analizę”. Jeśli oglądasz – dostaniesz bohatera w pelerynie i antagonistę rysowanego czarną kreską.

ZOBACZ TAKŻE: Desperacka walka Gibały i Młodzieży Wszechpolskiej o podpisy

Krakowianie widzieli już wiele. Ale tak bezczelnego wciskania propagandy w wersji „light” i „extra light” dawno nie było. Teraz pozostaje tylko pytanie: czy następnym krokiem będzie audiobook? Dla tych, którym nawet komiks to za dużo wysiłku.

Bo gadzinówka, jak widać, nie zniknęła. Ona po prostu dostosowała się do poziomu odbiorcy.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także