Oddolny zryw mieszkańców? Tylko dla naiwnych. Gdyby podpisów było tak wiele, jak zapewniają organizatorzy, nikt nie płaciłby ludziom za zbiórkę, nie przedłużał godzin pracy biura i nie wysyłał emisariuszy po każdy pojedynczy autograf. To nie entuzjazm społeczny – to polityczna walka o przetrwanie projektu Gibały.
Tylko ślepym, głuchym i wyjątkowo naiwnym trzeba dziś tłumaczyć, że zbieranie podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa nie ma nic wspólnego z „oddolną akcją obywateli”. To nie spontaniczny zryw mieszkańców, lecz polityczna operacja, prowadzona z pełną świadomością celu i konsekwencji. I nawet chyba nikt już specjalnie nie próbuje tego ukrywać. Maski opadły, a spod nich wyjrzały twarze skrajnej prawicy, politycznych radykałów i samego Gibały.
Zbieranie podpisów miało iść – jak przekonują organizatorzy – wręcz lepiej niż wyśmienicie. W medialnej narracji pojawiają się opowieści o „pierdyliardzie” podpisów (prosze wybaczyć kolokwializm, ale kto by to jeszcze liczył), o masowym poparciu i społecznej fali, która rzekomo sama niesie referendum do sukcesu. Tymczasem rzeczywistość brutalnie skrzeczy.
Bo jeśli podpisów faktycznie jest aż nadto, to dlaczego Łukasz Gibała dwoi się i troi, by w ogóle dobić do wymaganej liczby?
Najpierw zaczął płacić ludziom, by w ogóle chcieli zbierać podpisy.
ZOBACZ: Serce bije szybciej, gdy w portfelu coś szeleści. A gdy szeleści, to wiadomo – od Gibały
Potem przedłużył godziny otwarcia swojego biura, by umożliwić dowożenie kolejnych list.
A teraz? Teraz wysyła swoich ludzi, by odbierali pojedyncze podpisy bezpośrednio od mieszkańców. Oczywiście wszystko pod szlachetną przykrywką „troski o wykluczonych”.
I jasne, nikt nie odmawia żadnej grupie społecznej prawa do złożenia podpisu. Tyle że jeśli zbiórka rzeczywiście „idzie tak świetnie”, to dla powodzenia referendum nie ma żadnego znaczenia, czy podpisów jest 80 tysięcy czy 800 tysięcy. Ma natomiast ogromne znaczenie, czy jest ich 57 czy 60 tysięcy. Czyli: dokładnie na styku.
Dlatego Gibała wchodzi w kolejne koszty tylko po to, by dosypać następne pojedyncze podpisy – te niby masowo składane przez „wkurzonych mieszkańców”.
ZOBACZ TAKŻE: Opłacani "wolontariusze" chodzą po domach i proszą o PESEL
Czy tak wygląda akcja, która „idzie sama”? Coraz bardziej przypomina to nerwowe liczenie każdego nazwiska na liście. Każdego podpisu, o który trzeba zabiegać, czasem niemal wyrywać go z rąk przechodniów. A wszystko to przy rosnących wydatkach. Przypomnijmy: miało być oddolnie, obywatelsko i prawie za darmo.
Tymczasem pieniądze są dokładane na logistykę, ludzi w terenie i dłuższą pracę biura. Po co? By dowieźć brakujące dwa–trzy tysiące podpisów? A może już tylko kilkaset? Konkretne liczby zniknęły z przekazu, za to narracja o „ogromnym sukcesie” brzmi coraz bardziej jak zaklinanie rzeczywistości.
I tu dochodzimy do sedna. To nie jest żadna obywatelska inicjatywa. To polityczny zryw. I mówią o tym sami politycy. Wystarczy posłuchać Konrada Berkowicza, który otwarcie przyznaje, że referendum ma być narzędziem politycznym. Nie tylko do obalenia Aleksandra Miszalskiego, ale też do budowania kapitału, przejmowania wpływów i rozgrywania kolejnych szczebli władzy. Dla Berkowicza to instrument. Środek do celu.
A jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, właśnie zostały one ostatecznie rozwiane. Oto bowiem „na pomoc” organizatorom krakowskiego referendum przybyła… Młodzież Wszechpolska. Tak, ta sama. Trudno o bardziej jednoznaczny dowód na to, że z oddolnym ruchem obywatelskim nie ma to absolutnie nic wspólnego.
Naprawdę – oddolny zryw? Z politycznymi liderami w tle, z otwarcie deklarowanymi ambicjami władzy i ze wsparciem skrajnie ideologicznych organizacji? Jeśli tak ma wyglądać „inicjatywa mieszkańców”, to słownik pojęć trzeba by pisać od nowa.
Jedno jest pewne: im głośniej organizatorzy krzyczą o masowym poparciu, tym wyraźniej widać nerwowość. A desperacka walka o każdy podpis mówi więcej niż tysiąc triumfalnych postów w mediach społecznościowych.














![Zbudował fundamenty nowoczesnego Krakowa. Teraz ostrzega przed przyszłością [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_218.jpg?0a2ff66804d96632067027afd5cefee3)




