Logo Kanał Krakowski
  • Wydarzenia
  • Opinie
  • Rozmowy
  • Serwis specjalny: Wybory 2026

Obserwuj nas na:

  • Wydarzenia
  • Opinie
  • Rozmowy
  • Serwis specjalny: Wybory 2026
Reklama - duża
  1. Strona główna

Wydarzenia

SCT. "To niesprawiedliwość i dyskryminacja, bo krakowianie nie podlegają..."

SCT. "To niesprawiedliwość i dyskryminacja, bo krakowianie nie podlegają..."

22 stycznia 2026 | 19:11

– Po pierwszych tygodniach obowiązywania Strefy Czystego Transportu w Krakowie, do urzędu gminy Skawina docierają sygnały niezadowolenia mieszkańców, wynikające głównie z nierównego traktowania. Osoby dojeżdżające z gmin ościennych są objęte restrykcjami, muszą dostosowywać swoje pojazdy do nowych norm i ponosić dodatkowe koszty, podczas gdy mieszkańcy Krakowa nie podlegają tym samym ograniczeniom ani opłatom. Mieszkańcy podkreślają, że takie rozwiązanie rodzi poczucie dyskryminacji i niesprawiedliwości – mówi Norbert Rzepisko, burmistrz miasta i gminy Skawina. W rozmowie z portalem KRKnews, samorządowiec bardzo negatywnie ocenił wprowadzenie SCT w Krakowie. Zbyt restrykcyjne ograniczenia dla pojazdów dojeżdżających z gmin ościennych generują realne utrudnienia w codziennych dojazdach do pracy, szkół i placówek usługowych, co budzi obawy o skutki społeczne i gospodarcze tej regulacji  – powiedział Rzepisko. Wiele osób, które dotychczas korzystały z samochodów spalinowych, a obecnie nie spełniające wymagań SCT, były zmuszone zmienić sposób podróżowania lub zrezygnować z dojazdu do Krakowa. Szczególnie odczuwalne są utrudnienia dla osób starszych oraz tych, które regularnie korzystają z placówek służby zdrowia w Krakowie, dla których dojazd stał się bardziej skomplikowany. Cały wywiad możecie przeczytać tutaj: Burmistrz Skawiny o SCT: Obecna sytuacja jest trudna, planujemy złożenie skargi źródło: KRKnews.pl

Więcej…

Poseł Komarewicz szuka kolejnej drogi. Najbliżej mu do...

Poseł Komarewicz szuka kolejnej drogi. Najbliżej mu do...

21 stycznia 2026 | 12:36

Rafał Komarewicz, obecnie dumny poseł z Krakowa w barwach partii Szymona Hołowni, chyba powoli zaczyna odczuwać lekkie dreszcze. I to nie z zimna, a z realistycznego przeglądu politycznej mapy Polski. Bo Trzecia Droga? Eee… raczej czwartorzędna ścieżka, mglista jak poranna mgła nad Błoniami, w Sejmie w przyszłej kadencji nie zagości. A przecież dla Rafała polityka to nie hobby, nie kaprys – to sens życia. No więc co robić, gdy Twój statek tonie, a Ty nie chcesz wsiąść do pontonu opisanego jako „koniec politykowania, czas wziąć się do roboty”? Komarewicz musi zacząć szukać sobie miejsca na politycznej scenie Krakowa, bo inaczej nie znajdzie się na żadnej liście. A – jak wiadomo – partie raczej za spadochroniarzami nie przepadają. Tym bardziej, że pan Rafał raczej nie pociągnie listy, a będzie na niej „na przyczepkę”. Wystarczy choćby wspomnieć, że w wyborach na prezydenta Krakowa zrobił niewiele ponad 3 procent. Wtedy pojawił się ten suchar: Czym się różni Komarewicz od mleka?Nawet mleko ma 3,2 procent. Ale żarty na bok. Przeanalizujmy polityczną planszę, na której porusza się nasz krakowski, żółty pionek. Przejdźmy więc z Komarewiczem pole za polem.  źródło: komarewicz.pl 1. Koalicja Obywatelska Największe poparcie, największa liczba „miejsc biorących”, czyli teoretycznie raj dla polityka szukającego bezpiecznej przystani. Ale tutaj wojna o miejsca na liście już trwa, bo chętnych jest z pięć razy więcej niż samych miejsc. I to członków KO. Komarewicz członkiem – przynajmniej w takim tego słowa znaczeniu – nie jest. Platforma co prawda lubiła wstawiać na listy spadochroniarzy, ale byli to spadochroniarze w stylu ogólnopolskich polityków, którzy mieli jedno zadanie: ciągnąć. Komarewicz koniem pociągowym nie jest. Do tego lokalni działacze KO mają do niego uraz z czasów, gdy ten był miejskim radnym. Teraz, jako poseł, dwoi się i troi, aby przypodobać się Aleksandrowi Miszalskiemu. Nie wiemy, co siedzi w głowie szefa KO w Małopolsce, ale, naszym zdaniem, Komarewicz raczej na rekomendacje nie może liczyć. Sondaż dla WP 2. Prawo i Sprawiedliwość Tu też toczą się prawdziwe bitwy o miejsca na listach. PiS to arena, gdzie walczą najlepsi z najlepszych wojowników. I to prawdziwi gladiatorzy, którzy wiedzą, jak używać łokci, a – jeśli potrzeba – jak podłożyć nogę partyjnemu koledze. A Komarewicz? Nie pamiętamy, by wygrał jakąkolwiek walkę, więc szanse są marne. Lokalni działacze PiS patrzą na niego z lekkim uśmieszkiem i jeszcze większą ironią. Próba zdobycia miejsca w PiS przez Komarewicza mogłaby skończyć się jedynie w kategoriach politycznego folkloru: „Patrzcie, kto tu próbował wbić się na listę i się potknął.” Dodajmy do tego fakt, że w PiS spadochroniarze mają raczej status wyjątkowy – trzeba albo przywieźć głosy, albo znać kogoś z centrali, albo chociaż wyglądać groźnie. Komarewicz? Cóż, wygląda raczej jak polityczny turysta w gościnie – z uśmiechem, ale bez żadnych atutów bojowych. 3. Lewica Już teraz jest to zbieranina ludzi o różnych poglądach i historii, a do wyborów pewnie podzielą się jeszcze z siedemnaście razy. W tej mieszance, gdzie każdy może być kimkolwiek, Komarewicz mógłby teoretycznie znaleźć miejsce… ale pasowałby tam jak klocek Lego do puzzli 3D. Teoretycznie możliwe, ale wyglądałoby absurdalnie. Dodatkowo, Lewica raczej nie lubi „obcych dodatków”, a Komarewicz wygląda, jakby przyszedł na przyjęcie w garniturze, gdy wszyscy inni przyszli w piżamach ideologicznych – nieźle wyróżnia się stylem, ale wcale nie w sposób pożądany. 4. Polskie Stronnictwo Ludowe Nie. Po prostu nie. Chyba nie musimy tłumaczyć. 5. Konfederacja, Braun, Ruch Narodowy i inne Korwiny Cała ta skrajna prawica rośnie w siłę, zyskuje poparcie, a sensownych działaczy w Krakowie brak. Właściwie znamy jednego, ale… okazał się być złodziejem patelni z IKEA. Zatem poprzeczka zawieszona jest tak nisko, że i Komarewicz mógłby doskoczyć. Jest też szansa, że przed wyborami wszystkie te skrajności się zjednoczą. Już teraz wyobraźmy sobie scenę: z połączonych mocy Konfederacji, Brauna i Ruchu Narodowego powstaje on – Kapitan Komarewicz. Trzymający ster politycznej kariery bez względu na kurs, wiatr czy poglądy. Tak to widzimy. Spośród wszystkich politycznych garniturów, w które może wejść Komarewicz, najbardziej mu więc do twarzy w skrajnej prawicy. Tu nie trzeba się zbytnio martwić zasadami, lojalnością ani logiką, a miejsce w Sejmie wciąż jest w zasięgu ręki. Gdybyśmy więc dziś mieli wróżyć ze szklanej kuli, właśnie tam byśmy go widzieli: wśród Brauna, Konfederacji i Ruchu Narodowego, uśmiechniętego, pewnego siebie i gotowego zmienić kurs poglądów w locie, byle tylko dopiąć polityczny cel.

Więcej…

Wantuch: "Z tymi osobami nie da się normalnie rozmawiać. Nie chciałem zostać pobity"

Wantuch: "Z tymi osobami nie da się normalnie rozmawiać. Nie chciałem zostać pobity"

20 stycznia 2026 | 11:09

– Nie da się z tymi osobami [przeciwnikami SCT] normalnie rozmawiać. To jest rozmowa na poziomie wyzwisk – twierdzi Łukasz Wantuch, były krakowski radny. – Ja z kimś rozmawiam, a nagle przybiega do mnie jakiś facet i krzyczy mi w twarz: ty debilu! Że użyję łagodniejszego słowa. No to jak ja mam z taką osobą rozmawiać? – pyta retorycznie. Wantuch opisywał sytuację, która miała miejsce podczas protestu przeciwko SCT. On sam próbował zrobić kontrmanifestację. Zebrał... trzy osoby. – Bardzo dużo osób pisało do mnie, że ja tam mógłbym tam przyjść, ale boję się, że zostanę pobity. Bo emocje były ogromne. Atmosfera była stadionowa – relacjonował Wantuch w rozmowie z Głos24. – Nie byłem tam długo, bo nie chciałem zostać pobity – dodał w rozmowie z red. Marzeną Gitler. Wielokrotnie podkreślał, że protesty przeciwko SCT to "protest polityczny". – Na demonstracji stała z boku jakaś osoba, zamaskowana, która zbierała podpisy pod petycją przeciwko betonowaniu miasta. Wiadomo, że jest to akcja ludzi Łukasza Gibały. Ten człowiek był zamaskowany. Miał identyfikator. Poprosiłem go, by odsunął kurtkę i pokazał mi ten identyfikator. W miejscu, gdzie miało być imię i nazwisko, miał napisane: uczę się – opowiadał.  Łukasz Wantuch Jak dodał, on sam jest oczywiście zwolennikiem Strefy. – Dla mnie największą zaletą tego rozwiązania jest to, że ograniczymy napływ samochodów z gmin ościennych, które są po prostu wrakami. Mają po 20, 30 lat i mogą teraz wjeżdżać do Krakowa. A codziennie do Krakowa wjeżdża ćwierć miliona samochodów. Musimy więc tworzyć mechanizmy, które są preferencyjne dla mieszkańców Krakowa, bo my tu mieszkamy – tłumaczył były radny. – My, mieszkańcy Krakowa, powinniśmy mieć większe prawa niż osoby, które tu przejeżdżają. Ościenne gminy też stosują różne preferencje. Przykładem jest choćby Kryspinów. Mieszkaniec Krakowa musi zapłacić 25 złotych, aby skorzystać ze zbiornika wodnego, ale mieszkańcy okolicznym gmin mają za darmo – obrazował. Cała rozmowa jest dostępna tutaj: źródło: Głos24  

Więcej…

Dziś Gibała nie ma zdania. Kiedyś głosował ZA Strefą Czystego Transportu

Dziś Gibała nie ma zdania. Kiedyś głosował ZA Strefą Czystego Transportu

20 stycznia 2026 | 08:32

Jak już wiecie, Gibała nie ma zdania. To znaczy: ma, ale tylko wtedy, gdy temat jest łatwy, bezpieczny i najlepiej opatrzony emotką kciuka do góry lub czerwonego serca. Gdy robi się trudno, kontrowersyjnie albo gdy trzeba się komuś narazić – zdanie Łukasza Gibały rozpływa się w krakowskim smogu. Bo Łukasz Gibała, wieczny kandydat na prezydenta Krakowa, ma jedną żelazną zasadę: jeśli temat dzieli – ja milczę. Jeśli temat grzeje – ja „analizuję”. Jeśli temat wywołuje emocje – ja „słucham mieszkańców”. I tak moglibyśmy żyć w tym przekonaniu, że Gibała zawsze taki był. Że on po prostu nie ma zdania z natury. Że to cecha wrodzona, jak kampanijny uśmiech. Ale… nie zawsze tak było. Radny PiS Włodzimierz Pietrus „wyciągnął” ostatnio spod ziemi wyniki starego głosowania w sprawie Strefy Czystego Transportu i opublikował je na Facebooku. Konkretnie: rok 2022 i temat, który dziś rozpala Kraków do czerwoności. Tak, tak. Ta sama SCT, wobec której dziś Gibała: nie ma zdania, jeszcze się zastanawia, słucha, analizuje, i absolutnie na pewno nie jest ani za, ani przeciw, tylko bardziej za lub przeciw. A tak na serio to podczas głosowania w 2025 roku oczywiście wstrzymał się od głosu. Ale w 2022 roku sprawa była prostsza. Łukasz Gibała zagłosował ZA wprowadzeniem SCT. Bez mgły. Bez wahania. Bez „trzeba to przedyskutować”. Po prostu: ZA. I nagle okazuje się, że Gibała zdanie miał. Co więcej, miał je dokładnie wtedy, gdy nie groziło mu to utratą głosów. Gdy nikt nie stał przed magistratem z transparentem, a Facebook nie płonął komentarzami. Dziś sytuacja się zmieniła. I – pstryk – zdanie zniknęło. Jakby nigdy go nie było. Więc może nie jest tak, że Gibała nie ma zdania. Może jest tak, że ma zdanie tylko wtedy, gdy jest ono politycznie bezpieczne. I tu dochodzimy do pointy, której nie da się już rozmyć. Bo ta cała wolta, to znikające zdanie, to nagłe „nie wiem, musimy porozmawiać”, to nie jest troska o mieszkańców. To jest brutalna walka o każdy głos. O każdy jeden. Nawet ten najbardziej sprzeczny z tym, co mówiło się wczoraj. To jest polityka w najgorszym wydaniu. Polityka kogoś, kto tak bardzo uwierzył w swój własny mit „prezydenta Krakowa”, że gotów jest zaprzeczyć samemu sobie. ZOBACZ TAKŻE: To ON stoi na czele protestów przeciwko SCT. W towarzystwie kryminalisty Bo jeśli dziś dla głosów trzeba nie mieć zdania – to się go nie ma. Jeśli jutro dla głosów trzeba mieć dokładnie odwrotne – to pewnie też się znajdzie. W całej tej historii jedyną stałą poglądów Łukasza Gibały jest to, że za wszelką cenę chce być prezydentem Krakowa.

Więcej…

To ON stoi na czele protestów przeciwko SCT. W towarzystwie kryminalisty

To ON stoi na czele protestów przeciwko SCT. W towarzystwie kryminalisty

19 stycznia 2026 | 09:33

Przy okazji walki ze Strefą Czystego Transportu w Krakowie na scenę publiczną wypływają różne postacie: od zupełnych nołnejmów po politycznych oszołomów. Wśród kilku nazwisk, które w ostatnich tygodniach pojawiły się przy tej okazji, na nas największe wrażenie robi jeden konkretny bohater. To człowiek, który – odkąd pamiętamy – protestuje przeciwko wszystkiemu i wszędzie. Do tej pory jego rozpoznawalność wynosiła jednak mniej niż 1 procent. Teraz robi wszystko, by była większa. Mowa o Adamie Hareńczyku, który wyrósł na jedną z najbardziej widocznych twarzy sprzeciwu wobec SCT. To on był głównym prowadzącym największy wiec polityczny, który odbył się przed siedzibą Zarząd Dróg Miasta Krakowa w Krakowie, a na którym zgromadzili się między innymi przeciwnicy wprowadzenia Strefy.  Później przemawiał również przed krakowskim sądem, który wydał wyrok w sprawie SCT. A wcześniej pojawiał się na protestach przed krakowskim magistratem, w towarzystwie między innymi Stanisława Żółtka. Kontrowersyjne towarzystwo Przeglądając media społecznościowe Hareńczyka, nietrudno zauważyć, że politycznie najbliżej mu do Grzegorza Brauna. To z nim fotografuje się często i chętnie. Jeździł nawet do Warszawy, by go bronić. źródło: profil na FB Adama Hareńczyka Poza politykiem skrajnej prawicy, Hareńczyk pokazywał się także w towarzystwie kryminalisty Mateusza Jaśki. Ten radny dzielnicowy został skazany prawomocnym wyrokiem sądu między innymi za zastraszanie dziennikarza oraz próbę wręczenia milionowej łapówki. Sprawa związana była z „królem kryptowalut”, który… zaginął lub – jak twierdzi rodzina – został zamordowany. Więcej o tej sprawie pisaliśmy tutaj: Siekiera w Ferrari, gangsterskie porachunki i tajemnicze zniknięcie. Wcześniej Jaśko miał wdawać się w bójki, uderzył nawet pięścią kobietę. No a teraz robi karierę polityczną, o czym możecie przeczytać tutaj: Oto najszybsza kariera w Polsce. Skazany radny dzielnicowy, którego zna cały kraj. I to jemu Hareńczyk ochoczo przekazywał głos podczas politycznego wiecu przed siedzibą ZDMK, co sam uwiecznił na zdjęciu opublikowanym na swoim profilu na Facebooku. Adam Hareńczyk (po lewej) i Mateusz Jaśko / źródło: FB Adama Hareńczyka Antyunijny kandydat do Europarlamentu Hareńczyk jest także wielkim zwolennikiem tego, by Polska wyszła z Unii Europejskiej. Nie przeszkodziło mu to jednak w kandydowaniu do… Parlamentu Europejskiego. Hipokryta? Każdy może ocenić to sam. Ale na pewno pieniądze z Brukseli nie śmierdzą. źródło: FB Adama Hareńczyka Efekt? Dostał… 0,02 procent głosów. Dokładnie 322 głosy na prawie półtora miliona oddanych w okręgu wyborczym. Wieczny kandydat To oczywiście nie były jego pierwsze wybory. Wcześniej – i to nie raz – startował między innymi na urząd prezydenta Krakowa. – Jestem kandydatem Komitetu „Zjednoczeni dla Krakowa”, zrzeszającego środowiska wolnościowe: formalne i nieformalne, prawicowe, konserwatywne, tradycjonalistyczne, nie wspierane przez żadną siłę polityczną – mówił wówczas w Gazecie Krakowskiej. – Jestem liderem ruchu „Nie Oddamy Miasta”, działającego nie tylko przeciwko Strefie Czystego Transportu, ale też walczącego o wolny dostęp do gotówki, czy przeciwko dyrektywie budynkowej – przedstawiał się. Nie przekonał jednak mieszkańców Krakowa. W ostatnich wyborach samorządowych był… ostatni spośród wszystkich kandydatów. Zagłosowało na niego 2 837 krakowian, co stanowiło niespełna 1 procent wszystkich głosów. źródło: PKW Wybaczą Państwo, wyników w poprzednich wyborach nie chciało nam się nawet sprawdzać. Kolega byłych wiceprezydentów Hareńczyk ma 62 lata, wyższe wykształcenie i jest radcą prawnym. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, a jego kolegami ze studiów mieli być byli zastępcy prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego: Andrzej Kulig oraz Jerzy Muzyk. – W wyborach to moi konkurenci, a na co dzień koledzy, z którymi jestem na ty. Ostatnio Krakowem bardziej od prof. Jacka Majchrowskiego rządził Andrzej Kulig. Jest odpowiedzialny za stworzenie między innymi uchwały w sprawie Strefy Czystego Transportu i za chaos komunikacyjny. Na pewno więc bym go nie zatrudnił. W przypadku wiceprezydenta Jerzego Muzyka, to musiałbym się zastanowić. Na kawę i powspominanie starych dziejów z jednym i drugim bardzo chętnie bym się umówił – mówił w 2024 roku w wywiadzie dla Gazety Krakowskiej. Małopolski bunt i rzeź wołyńska Zgodnie z informacjami zawartymi na jego profilu na Facebooku, Hareńczyk pracuje w Stowarzyszeniu Małopolski Bunt – Droga do Wolności oraz w Społecznym Komitecie Obchodów Rocznicy Rzezi Wołyńskiej. źródło: FB Adama Hareńczyka Lider buntu przeciwko SCT ma więcej zdjęć z politycznymi radykałami niż realnego poparcia społecznego. Gdyby to protesty wygrywały wybory, Hareńczyk byłby prezydentem Krakowa od lat. Problem w tym, że krakowianie konsekwentnie mówią mu „nie” przy urnach. ZOBACZ TAKŻE: Protesty przed domami polityków. Ekspert: „To przesada”. Historia Adama Hareńczyka pokazuje więc jedno: w Krakowie można być wiecznym kandydatem, stałym bywalcem protestów i jednocześnie politycznym marginesem. Nawet gdy mikrofon ma się zawsze pod ręką.

Więcej…

Duda: "Kraków wymaga jakiegoś poziomu intelektualnego od włodarza miasta"

Duda: "Kraków wymaga jakiegoś poziomu intelektualnego od włodarza miasta"

16 stycznia 2026 | 10:27

– Nigdy nie zagłosowałbym na kogoś, kto sobie wyrysował osiem gwiazdek na czole – stwierdził Andrzej Duda. W ten sposób były prezydent RP odniósł się do pytania o to, na kogo oddał głos w drugiej turze wyborów prezydenckich w Krakowie. Dziennikarze Gazety Krakowskiej i Dziennika Polskiego zapytali Dudę, do którego z kandydatów było mu bliżej: Aleksandra Miszalskiego, czy Łukasza Gibały. – Szczerze? Do nikogo – uciął krótko polityk, jasno dając do zrozumienia, że żaden z kandydatów go nie przekonał w wystarczającym stopniu. Jednocześnie podkreślił, że mimo braku sympatii do kandydatów wziął udział w głosowaniu. Jak zaznaczył, traktuje to jako swój obywatelski obowiązek, niezależny od osobistych ocen czy politycznych preferencji. Były prezydent skrytykował również postawę Małgorzaty Wasserman, która tuż przed drugą turą wyborów apelowała o to, by nie głosować na Gibałę. – Delikatnie mówiąc, podjęła bardzo kontrowersyjną decyzję – ocenił Duda. Z jego wypowiedzi wynika także krytyczna ocena obecnych władz miasta. Uważam, że Kraków wymaga jakiegoś poziomu inteligencji, jakiegoś poziomu intelektualnego od tego, kto ma być włodarzem miasta  – powiedział były prezydent. Jako przykład wskazał... swojego dawnego rywala w wyborach o fotel prezydenta miasta, Jacka Majchrowskiego. – Na pewno jest to człowiek o wysokich walorach intelektualnych – dodał. Na zakończenie Andrzej Duda jednoznacznie zastrzegł, że nie planuje już powrotu do czynnej polityki. Jak podkreślił, nie zamierza startować w żadnych kolejnych wyborach ani ubiegać się o jakiekolwiek stanowisko publiczne. Cały wywiad możecie zobaczyć tutaj: źródło: Gazeta Krakowska / Dziennik Polski

Więcej…

Zakaz fajerwerków i mocne stanowisko wojewody. "Nie powinniśmy odbierać ludziom radości"

Zakaz fajerwerków i mocne stanowisko wojewody. "Nie powinniśmy odbierać ludziom radości"

15 stycznia 2026 | 08:14

– Dostałem trochę wiadomości od ludzi niezadowolonych z tego, że zaskarżyłem uchwałę zakazującą fajerwerków w Krakowie – zdradził nam wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar. – Nie powinniśmy jednak odbierać radości ludziom, którzy chcą zobaczyć rozświetlone niebo w Sylwestra – dodał polityk PSL. Krakowscy radni uchwalili nowe prawo zakazujące używania pirotechnicznych w przestrzeni publicznej. Według prawników urzędu wojewódzkiego uchwała może zawierać przepisy porządkowe uregulowane już ustawą. Wątpliwości budzą także wady prawne, nieprecyzyjność zapisów, możliwość naruszenia konstytucyjnego prawa do działalności gospodarczej oraz objęcie zakazem sztucznych ogni, które nie mają wysokiej szkodliwości dla zdrowia, życia czy środowiska. To jest fenomen dzisiejszych czasów, że każdy człowiek może wygarnąć każdemu w mediach społecznościowych. No i ja akurat dostałem trochę wiadomości od tych niezadowolonych tym, że zaskarżyłem uchwałę. Na przykład napisała do mnie pani, że całym sercem mnie nienawidzi, bo – przez fajerwerki – jej pies nie sikał już od dwunastu godzin! – powiedział Krzysztof Jan Klęczar w rozmowie z Kanałem Krakowskim. Krzysztof Jan Klęczar / fot. MUW –  Oczywiście, nie rozumiem i nie popieram tego, że ktoś strzela petardami tydzień przed i tydzień po Sylwestrze, uszkadza samochody czy celuje do ludzi. Takie zachowanie powinno się tępić, ale na to są już odpowiednie przepisy – dodał polityk PSL. – Natomiast takiej Parady Smoków bez fajerwerków jakoś sobie nie wyobrażam. Strzelanie w Sylwestra też jest pewną tradycją i nie powinniśmy odbierać radości ludziom, którzy chcą zobaczyć rozświetlone niebo – stwierdził. Jego zdaniem zakaz fajerwerków jest nieegzekwowalny. Poza tym prawo lokalne nie powinno powielać zapisów prawa krajowego. – Nierozsądne używanie pirotechniki jest dziś opisane w kodeksie wykroczeń i kodeksie karnym oraz są za to jasno określone sankcje – stwierdził Klęczar. Pokaz pirotechniczny podczas Wielkiej Parady Smoków w Krakowie / fot. nakaja.com Podobne prawo lokalne, zakazujące odpalania środków pirotechnicznych, obowiązuje już jednak w Zakopanem. To nie było za czasów, gdy ja byłem wojewodą. Teraz czekam na rozstrzygnięcie w sprawie Krakowa i jeśli sąd przyzna mi rację, to wrócę do tematu także i Zakopanego – zapowiedział wojewoda. ZOBACZ TAKŻE: Branża pirotechniczna wściekła. "Hipokryzja na pełną skalę" [WYWIAD]

Więcej…

Po wyroku w sprawie SCT.  "Mieszkańcy nie utożsamiają się z radykalizmem"

Po wyroku w sprawie SCT. "Mieszkańcy nie utożsamiają się z radykalizmem"

14 stycznia 2026 | 16:42

– Wszelkie próby upolitycznienia tej sprawy spaliły na panewce – tymi słowami Aleksander Miszalski skomentował wyrok sądu w sprawie Strefy Czystego Transportu. – Kraków był, jest i będzie liderem w walce o czyste powietrze – dodał. W środę Wojewódzki Sąd Administracyjny rozpatrzył skargi na uchwałę rady miasta. Trzy z nich zostały odrzucone, a częściowo uwzględniona została jedynie skarga wojewody małopolskiego. Sąd uznał za nieuzasadnione różnicowanie uprawnień do wjazdu do SCT na podstawie meldunku, który ma bowiem charakter administracyjny i nie może być traktowany jako miarodajny wyznacznik faktycznego związku z miastem. Uchyleniu uległ również zapis przewidujący możliwość zwolnienia z wymogów SCT w celu skorzystania z opieki zdrowotnej wyłącznie w placówkach finansowanych ze środków publicznych. Teraz katalog ten zostanie poszerzony także o placówki prywatne. "Wracamy do pierwotnych założeń" – To bardzo dobre postanowienie – komentuje Jakub Kosek (KO), przewodniczący rady miasta i członek komisji infrastruktury. – W połowie sami życzylibyśmy sobie takiego wyroku, ponieważ kwestię zameldowania wprowadziliśmy do uchwały w ostatniej chwili, na prośbę osób spoza Krakowa oraz ich przedstawicieli. Teraz wracamy do pierwotnego pomysłu, który wydaje się najlepszym rozwiązaniem. – Jeśli zaś chodzi o rozszerzenie możliwości dojazdu do lekarza, czyli nie tylko do placówek NFZ, ale również prywatnych, do tej pory tego nie zrobiliśmy, ponieważ mieliśmy obawy co do sposobu weryfikacji. Teraz będziemy musieli znaleźć odpowiednie rozwiązanie – dodaje przewodniczący RMK. "Kluczowe pozostaje pytanie o weryfikację" – Wiele się nie zmienia po tym wyroku – komentuje radny Michał Drewnicki (PiS) z komisji infrastruktury. – Najważniejsze pytanie dotyczy tego, w jaki sposób prezydent zamierza teraz weryfikować, kto jest mieszkańcem Krakowa, a kto nim nie jest. Czy władze miasta uznają, że będą to osoby posiadające Kartę Krakowską, czy też będą to weryfikować tak, jak „weryfikowały” uchylenie mandatu radnemu Kocurkowi, czyli na podstawie oświadczenia, że nie mieszka w Kocmyrzowie, lecz w Krakowie – ironizuje polityk. Protest przeciwko SCT "Większość nie utożsamia się z radykalizmem" SCT w Krakowie weszła w życie 1 stycznia i od samego początku budziła skrajne emocje. W sobotę odbyły się dwa protesty przeciwko strefie. Jeden z nich miał charakter politycznego wiecu. – Mieszkańcy Krakowa raczej nie protestowali. Nawet jeśli nie zgadzali się z zapisami uchwały, przyjęli je z większym zrozumieniem niż skrajni politycy. Organizować protesty próbowały partie polityczne i to zabiło całą „obywatelską” inicjatywę. Większość społeczeństwa nie utożsamia się bowiem z radykalizmem. Działania Brauna, Kamratów, części Konfederacji oraz przedstawicieli Łukasza Gibały odstraszyły potencjalnych protestujących mieszkańców – podsumowuje Jakub Kosek.

Więcej…

Kraków będzie pobierał opłaty za... wejście do Starego Miasta?!

Kraków będzie pobierał opłaty za... wejście do Starego Miasta?!

14 stycznia 2026 | 10:58

5 złotych od poniedziałku do piątku i 10 złotych w weekendy - takie stawki za wejście na teren Starego Miasta w Krakowie proponuje były rady Łukasz Wantuch. - Trzeba ograniczać liczbę turystów, gdyż w lecie nasze miasto dusi się od tłoku - argumentuje. Do Krakowa przyjeżdża rocznie miedzy 10 a 15 mln turystów i sporą z nich stanowią jednodniowi turyści krajowi. Wantuch przygotował dla nich szczegółowe wytyczne: Opłata obowiązuje od 1 lipca do końca sierpnia (plus ewentualnie weekendy w czerwcu i wrześniu). 5 zł od poniedziałku do piątku, 10 zł weekend przy wcześniejszej płatności przez internet, razy dwa jeżeli opłata jest na miejscu. Opłata pobierana jest od 8.00 do 22.00 (jeżeli ktoś wejdzie wcześniej lub później, nie ma opłaty). Z opłaty zwolnieni są oczywiście mieszkańcy i turyści hotelowi. Z opłaty zwolnione są dzieci, seniorzy i inwalidzi bez względu na miejsce zamieszkania, w tym turyści zagraniczni. - Jako mieszkaniec Krakowa uważam, że taka opłata jest potrzebna. Interesy mieszkańców powinny być na pierwszym miejscu, a dopiero potem przyjezdnych i turystów - pisze były radny. - Cieszy duża liczba osób, które przyjeżdżają do naszego miasta, ale jeżeli ktoś przyjeżdża samochodem w niedzielę, zajmuje miejsce parkingowe, robi zdjęcie Kościoła Mariackiego i je kanapkę na Plantach, to trzeba to powiedzieć brutalnie, że takiego turysty nie potrzebujemy - dodaje.

Więcej…

Wiemy, ilu foliarzy jest w Małopolsce. I ciągle ich przybywa

Wiemy, ilu foliarzy jest w Małopolsce. I ciągle ich przybywa

13 stycznia 2026 | 17:18

Wiecie, że w 2026 roku ciągle są ludzie, którzy wolą oglądać memy o „szczepionkowym spisku” niż ratować życie własnych dzieci?  Tak, dobrze słyszycie. W XXI wieku, w województwie pełnym lekarzy, szpitali i aptek na każdym rogu, część rodziców nadal uważa, że wirusy to wymysł rządu. I nie szczepią dzieci. Nie szczepią. Dzieci. I nie, to nie jest żart. A teraz cyferki, które powinny wywołać u każdego wstrząs. Egzekucja grzywien w województwie małopolskim: 2023 rok – 57 282 złotych 2024 rok – 147 487 złotych 2025 rok – 434 848 złotych. Tak, prawie osiem razy więcej niż w 2023 roku. I nie tylko kwoty egzekucji grzywien rosną. Liczba wydanych postanowień o ich nałożeniu także. W Małopolsce wygląda to tak: 2023 rok – 326 postanowień 2024 rok – 631 postanowień 2025 rok – 750 postanowień, czyli dwa razy więcej niż w 2023 roku. To nie jest statystyka. To dramat, który dzieje się tu i teraz. To są ludzie, którzy wolą ryzykować życie własnych dzieci, bo uwierzyli w bzdury wyciągnięte z internetu, zamiast w naukę, która działa od dziesięcioleci. Małopolska foliarzy, otwórzcie oczy! Wasze „przekonania” są śmieszne tylko w teorii, w praktyce są zabójcze. Państwo może wam dać grzywnę, może wydać nakaz, może uderzyć w portfel, ale życia waszym dzieciom nie zwróci. I dopóki będziecie się upierać przy swoich paranojach, liczby będą rosnąć, grzywny będą spływać, a my będziemy patrzeć na ten spektakl absurdu z mieszanką zażenowania i wściekłości.

Więcej…

Odszedł nagle i niespodziewanie. Teraz buduje nową siłę polityczną

Odszedł nagle i niespodziewanie. Teraz buduje nową siłę polityczną

13 stycznia 2026 | 06:00

Zaczynał jako katecheta. Później, ku powszechnemu zaskoczeniu, został… wojewodą małopolskim z ramienia PiS. Z tego stanowiska odwołano go jednak nagle i niespodziewanie, co wywołało szereg pytań o przyczyny tak nieoczekiwanej wówczas decyzji. To nie przeszkodziło mu w znalezieniu kolejnego zatrudnienia – tym razem w Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Później popadł w polityczny niebyt, ale dziś próbuje o sobie przypomnieć, zakładając nową siłę polityczną w Małopolsce. Radny Województwa Małopolskiego, Piotr Ćwik, stanął na czele Stowarzyszenia Wspólnota Wartości. 57-latek objął funkcję prezesa zarządu. Wiceprezesem został Józef Gawron, 63-letni, również małopolski radny. W radzie nadzorczej stowarzyszenia zasiedli: Józef Mroczek (70 l.), Wojciech Rzadkowski (49 l.) oraz Krzysztof Gil (33 l.). Wokół Wspólnoty Wartości już teraz „kręcą się” inni politycy, którym także nie jest już po drodze z obecnymi władzami PiS w Małopolsce. Wśród nich są m.in. Jan Duda (ojciec Andrzeja Dudy), Tomasz Urynowicz (były wicemarszałek) oraz Michał Ciechowski (krakowski radny). Logotyp Stowarzyszenia Najbardziej rozpoznawalną postacią Wspólnoty Wartości pozostaje oczywiście jej lider i prezes. Jak zaczynał szef WW? Piotr Ćwik obecny jest w polityce od wielu lat. Zanim jednak na dobre wszedł na scenę publiczną, pracował jako katecheta w jednej z podkrakowskich szkół. Z wykształcenia jest magistrem filozofii. Do polityki trafił w 1994 roku, kiedy został radnym w Skawinie. Później, na krótko, zasiadał w Sejmie, następnie pełnił funkcję wicewojewody, by w końcu objąć stanowisko wojewody małopolskiego. Zastąpił wówczas Józefa Pilcha. Po drodze kandydował jeszcze z ramienia PiS do Sejmu, jednak nie uzyskał poparcia wyborców. ZOBACZ TAKŻE: Wojewoda o SCT: "To oszołomstwo! Kretyńskie przepisy" [WYWIAD] "Bezczynny" wojewoda Najgłośniej o Ćwiku było w okresie sprawowania przez niego funkcji wojewody. Zasłynął m.in. z unikania nie tylko rozmów z dziennikarzami, ale także nie odpowiadał na pytania zadawane w trybie dostępu do informacji publicznej, co wytknął mu nawet Naczelny Sąd Administracyjny, uwzględniając skargę na jego bezczynność w tym zakresie. W czasie pracy w urzędzie wysyłał służbowe e-maile z prywatnej skrzynki mailowej założonej na portalu Wirtualna Polska. Pod koniec swojej kadencji złożył również zawiadomienie do prokuratury o rzekomym włamaniu na tę skrzynkę. Sprawa została umorzona. Gdy został odwołany z funkcji wojewody, pomocną dłoń wyciągnął do niego prezydent Andrzej Duda, który zatrudnił go w swojej kancelarii. Odszedł z PiS W wyborach samorządowych w 2024 roku  Ćwik uzyskał mandat radnego Sejmiku Województwa Małopolskiego, po czym… został zawieszony w prawach członka PiS. Było to następstwem jego sprzeciwu wobec kandydatury Łukasza Kmity na marszałka województwa. Następnie sam został zgłoszony przez część radnych PiS jako kandydat na to stanowisko, jednak nie uzyskał wymaganej większości. Po tych wydarzeniach zrezygnował z członkostwa w partii. W sierpniu zakończył pracę w administracji prezydenckiej, a dziś stawia kolejny polityczny krok, powołując do życia nową formację: Wspólnotę Wartości. ZOBACZ TAKŻE: Była kurator oświaty z PiS chce wywieźć na taczkach prezydenta Krakowa

Więcej…

SCT. "Auto spełniające normy kosztuje dwa tysiące złotych"

SCT. "Auto spełniające normy kosztuje dwa tysiące złotych"

12 stycznia 2026 | 19:23

– Często słyszymy argument, że SCT wyklucza osoby mniej zamożne. Tymczasem samochody benzynowe spełniające normę Euro 4 mogą mieć nawet 20 lat i kosztują około 2 tysięcy złotych. To równowartość kilkunastu biletów miesięcznych komunikacji miejskiej – twierdzi Filip Jermakowski z Polskiego Alarmu Smogowego. Uważa, że po wprowadzeniu Strefy Czystego Transportu w Krakowie, miasto powinno postawić na komunikację zbiorową. – Kluczowy jest rozwój transportu publicznego. Miasto jest gęstą tkanką i musi być wydajne. Transport zbiorowy wymaga dalszych inwestycji i myślenia długofalowego – mówił na antenie Radia Kraków. Obecnie ponad 620 tysięcy mieszkańców Krakowa, czyli około 77% populacji miasta, żyje na obszarach z przekroczeniami nowych norm dla dwutlenku azotu (NO₂) – tak wynika z najnowszych analiz Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Głównym źródłem zanieczyszczenia jest ruch samochodowy. W 2024 roku na stacji przy Alejach Trzech Wieszczów przez 100 dni odnotowano stężenia NO₂ powyżej nowej normy dziennej. Obszar przekroczeń pokrywa się ze Strefą Czystego Transportu, która – według GIOŚ – może istotnie ograniczyć zanieczyszczenie i poprawić zdrowie mieszkańców. – Dwutlenek azotu jest gazem bardzo szkodliwym, co potwierdzają liczne badania: polskie i zagraniczne. Dobrym przykładem jest badanie opublikowane dwa lata temu, obejmujące ponad 105 tysięcy zgłoszeń do placówek ochrony zdrowia na Śląsku. Przy podwyższonych stężeniach NO₂ odnotowano wyraźny wzrost hospitalizacji oraz problemów zdrowotnych, m.in. związanych z układem krążenia, udarami czy migotaniem przedsionków – mówił Jermakowski. – Mamy też krakowską grupę badaczy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, która zajmuje się tzw. neurosmogiem, czyli wpływem zanieczyszczeń - w tym dwutlenku azotu - na zdolności poznawcze dzieci. Wyniki są jednoznaczne: NO₂ obniża zdolności kognitywne, uczenie się i przyswajanie wiedzy – stwierdził członek Polskiego Alarmu Smogowego. Całą rozmowę posłuchacie i przeczytacie tutaj: Spór o strefę czystego transportu: 620 tys. Krakowian oddycha powietrzem z przekroczonym dwutlenkiem azotu źródło: Radio Kraków

Więcej…

Była kurator oświaty z PiS chce wywieźć na taczkach prezydenta Krakowa

Była kurator oświaty z PiS chce wywieźć na taczkach prezydenta Krakowa

12 stycznia 2026 | 12:22

– Taczki dla Miszalskiego – twierdzi była małopolska kurator oświaty Barbara Nowak. Działaczka Prawa i Sprawiedliwości zamieściła w sowich mediach społecznościowych osobliwy wpis, odnosząc się do jednego z najbardziej dyskutowanych tematów ostatnich tygodni. Oświadczam, jako radna Sejmiku Małopolskiego, że mieszkańcy Krakowa i całej Małopolski mogą liczyć na współdziałanie z radnymi klubu Prawa i Sprawiedliwości w sprawie likwidacji segregacji i dyskryminacji Polaków w ramach „strefy czystego transportu – napisała. Swój wpis opatrzyła wymownym hashtagiem #taczkidlamiszalskiego. Oświadczenie Barbary Nowak odnosi się bezpośrednio do działań podejmowanych w Krakowie przez prezydenta miasta i pokazuje, jak silne emocje towarzyszą dyskusji o SCT. To temat, który dzieli mieszkańców, samorządowców i polityków. Chyba jedyną osobą, która nie ma zdania w kwestii SCT jest wielokrotny kandydat na prezydenta Krakowa, Łukasz Gibała. ZOBACZ TAKŻE: Łukasz Gibała nie ma zdania. I to jest jego jedyny pogląd

Więcej…

Łukasz Gibała nie ma zdania. I to jest jego jedyny pogląd

Łukasz Gibała nie ma zdania. I to jest jego jedyny pogląd

12 stycznia 2026 | 09:50

Nie ma nic bardziej niebezpiecznego niż polityk, który chce władzy, ale panicznie boi się własnego zdania. Łukasz Gibała od lat ustawia się w blokach startowych do fotela prezydenta Krakowa, ale gdy pada sygnał „teraz”, konsekwentnie udaje, że go nie słyszy. Bo zdanie to odpowiedzialność. A odpowiedzialność to ryzyko. A ryzyka w polityce Gibały nie ma - jest za to wygodne milczenie, wstrzymywanie się i komunikaty w stylu „nie widzimy potrzeby”. I właśnie dlatego to nie jest tekst o poglądach. To jest tekst o pustce. Łukasz Gibała nie ma zdania. I to nie jest metafora. To jest opis stanu faktycznego. Człowiek, który trzykrotnie kandydował na prezydenta Krakowa, szefuje klubowi radnych o dumnie brzmiącej nazwie Kraków dla Mieszkańców, a jednocześnie zdaje się cierpieć na chroniczną chorobę prezydenckiego fotela – im bliżej władzy, tym większy paraliż kręgosłupa. Zwłaszcza kręgosłupa poglądów. Bo żeby mieć zdanie, trzeba je najpierw posiadać. A tego u Gibały nikt nie widział, nikt nie słyszał… Z klubu Gibały odeszła radna Aleksandra Owca. W normalnym świecie szef zabiera głos: wyjaśnia, komentuje, bierze odpowiedzialność. Tymczasem w świecie Gibały obowiązuje doktryna absolutnej ciszy, godna klasztoru kartuzów. Biuro prasowe klubu wydaje komunikat, który przejdzie do annałów politycznego nihilizmu: Nie widzimy potrzeby, żeby komentować odejście Aleksandry Owcy z klubu Kraków dla Mieszkańców – takiej wypowiedzi udzieliło biuro prasowe Gibały portalowi Lovekraków.pl. Nie widzimy potrzeby. Wspaniale. A mieszkańcy widzą potrzebę wiedzieć, co się, do cholery, dzieje w klubie, który rzekomo jest „dla nich”. Ale cóż, brak potrzeby komentowania to dziś synonim braku odwagi. ZOBACZ TAKŻE: Owca odchodzi od Gibały. A to dopiero początek rozpadu Inny przykład? Proszę bardzo: Strefa Czystego Transportu. Jedna z kluczowych decyzji dla zdrowia, jakości życia i przyszłości Krakowa. Temat, który dzieli miasto, wymaga stanowiska, argumentów, odpowiedzialności. Radni KO i Lewicy zagłosowani za. Radni PiS byli przeciw. A co robi Gibała ze swoimi radnymi? Nie są za. Nie są przeciw. Są… wstrzymani. Polityczny odpowiednik wzruszenia ramionami. Głosowanie w stylu: „nie wiemy, ale się domyślamy, że cokolwiek powiemy, ktoś się obrazi”. Więc najlepiej nic nie mówić. Najlepiej nie decydować. Najlepiej przeczekać. Radni KdM nie mają zdania I tu dochodzimy do sedna. Jeśli ktoś nie potrafi się określić w tak fundamentalnej sprawie jak SCT, to o czym my w ogóle rozmawiamy? O wizji miasta? O przywództwie? O odpowiedzialności? Nie bądźmy śmieszni. To jest polityka oparta na zasadzie starej jak świat: jak się jest głupim, to lepiej się nie odzywać, bo jeszcze ktoś się zorientuje. Tyle że w samorządzie ta zasada nie działa. Tu milczenie nie jest złotem. Milczenie jest tchórzostwem. Milczenie jest pustką. Milczenie jest dowodem, że cała ta opowieść o „Krakowie dla Mieszkańców” kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się ryzyko utraty kilku punktów procentowych w sondażach. Łukasz Gibała nie ma zdania. Nie dlatego, że świat jest skomplikowany. Tylko dlatego, że posiadanie zdania wymaga odwagi. ZOBACZ TAKŻE: Referendum frustratów. Jak przegrani chcą unieważnić wybory w Krakowie

Więcej…

Czy w Krakowie powstaną CZTERY nowoczesne stadiony piłkarskie?!

Czy w Krakowie powstaną CZTERY nowoczesne stadiony piłkarskie?!

08 stycznia 2026 | 13:08

Cztery stadiony. Cztery kluby. I jedno pytanie, które w Krakowie coraz trudniej zbyć milczeniem: czy miasto powinno nadal budować piłkarskie świątynie dla prywatnych właścicieli?  Gdy ambicje klubów rosną szybciej niż ich infrastruktura, stadion przestaje być sportowym luksusem, a zaczyna być testem zdrowego rozsądku. Analiza portalu Stadiony.net sugeruje, że do 2030 roku Kraków może stanąć przed wizją czterech nowoczesnych obiektów. KRAKÓW 2030: Cztery stadiony dla czterech klubów? – takie pytani stawia portal Stadiony.net. Według analizy dziennikarzy, bardzo prawdopodobne jest, że za cztery lata w Krakowie będą cztery nowoczesne stadiony piłkarskie. Kraków nie porzucił koncepcji budowy nowego stadionu dla Hutnika, jednak inwestycja napotkała poważne bariery formalno-prawne i nie znalazła się w projekcie budżetu miasta na 2026 rok. Korekta i realizacja planów zostały przesunięte na lata 2026–2029. Czy Stadion Henryka Reymana pozostanie w niezmienionym kształcie? Właściciel Wisły Kraków, Jarosław Królewski, uważa, że obiekt przy ul. Reymonta powinien zostać wyburzony. Na razie jednak klub skupia się na bardziej realnym planie – przejęciu stadionu w zarządzanie. Również prezes Cracovii Mateusz Dróżdż przyznał, że obecny stadion ogranicza rozwój klubu. Teren, na którym znajduje się obiekt, jest jednak problematyczny. Trybuny mają różną wysokość, by nie zasłaniać panoramy zamku królewskiego na Wawelu. Czy Wieczysta potrzebuje większego stadionu? Na rundę wiosenną drużyna przeniesie się z Sosnowca na stadion miejski w Krakowie. Jednak w dłuższej perspektywie Wieczysta z pewnością skorzystałaby z mniejszego stadionu na własność. Hutnik, Wisła, Cracovia i Wieczysta mają swoje potrzeby, ambicje i ograniczenia. Każdy klub chce rosnąć, każdy potrzebuje stadionu „na miarę”, a miasto staje się naturalnym adresatem tych oczekiwań. Pytanie nie brzmi jednak, czy Kraków kocha piłkę nożną. Pytanie brzmi, gdzie kończy się publiczny interes, a zaczyna finansowanie prywatnych marzeń. Cztery stadiony mogą być symbolem sportowej potęgi miasta. Albo kolejnym dowodem, że granica między dobrem wspólnym a klubowym interesem wciąż pozostaje w Krakowie niebezpiecznie rozmyta. źródło: Stadiony.net ZOBACZ TAKŻE: Stadion Wisły do rozbiórki. W jego miejsce powstanie jeszcze większy obiekt? [WIZUALIZACJA]

Więcej…

W Krakowie odbędzie się ogólnopolski protest przeciwko SCT

W Krakowie odbędzie się ogólnopolski protest przeciwko SCT

07 stycznia 2026 | 09:46

Na sobotę, 10 stycznia, zaplanowano ogólnopolski protest przeciwko Strefie Czystego Transportu. Wydarzenie odbędzie się w Krakowie, przed siedzibą Zarządu Dróg Miasta Krakowa przy ul. Centralnej 53. "Dość milczenia  Dość wyrzucania naszych postulatów do kosza (w tym dziesiątki tysięcy petycji i opinii złożonych w konsultacjach). Dość lekceważenia samorządów, które również protestowały (8 dzielnic Krakowa, 13 gmin z Małopolski - ich zdania w ogóle nie wzięto pod uwagę). Dość aroganckiej polityki wymierzonej w społeczeństwo" - piszą organizatorzy protestu. Dodają, że SCT to nie ekologia. "To ideologia, która uderza w naszą wolność i prawo własności. Te strefy uderzają w najsłabszych: seniorów, rodziny i osoby mniej zamożne. Nie pozwólmy na wykluczenie komunikacyjne i przymusowe opłaty!". Na ten moment udział w wydarzeniu na Facebooku potwierdziło blisko pięć tysięcy osób.  

Więcej…

Za kradzież znaków zapłacimy wszyscy. "To jest narażanie obywateli na koszty"

Za kradzież znaków zapłacimy wszyscy. "To jest narażanie obywateli na koszty"

06 stycznia 2026 | 20:15

– Na początku to jest taki rodzaj happeningu, obywatele mówią: hej, nam się to nie podoba i zrobimy władzy psikusa. Ale w momencie, kiedy następuje kradzież mienia publicznego, to już nie jest akcja happenerska. To jest kradzież, za którą płacimy wszyscy – mówi Róża Rzeplińska, szefowa serwisu MamPrawoWiedziec.pl.  W rozmowie w Radiu Kraków odniosła się do kradzieży znaków drogowych informujących o Strefie Czystego Transportu. – Spór o Strefę Czystego Transportu coraz częściej odwołuje się do narracji o „karze dla biednych”, za którą stoją konkretne środowiska polityczne, co może rodzić pytania o intencje i adresatów tego przekazu – zauważa Rzeplińska. – Jestem zaskoczona, że wzięli to na sztandar politycy Konfederacji, która nie ma praw socjalnych w swoich programach, a nagle mówi o trosce o osoby mniej zamożne. Rzeplińska interpretuje zdejmowanie znaków Strefy Czystego Transportu jako formę tzw. akcji bezpośredniej – anarchicznego przejmowania wpływu na rzeczywistość publiczną poza procedurami demokracji. Podkreśla jednak, że w przypadku SCT mieszkańcy Krakowa mieli realny wpływ na ostateczny kształt uchwały: strefa została wprowadzona później i w łagodniejszej formie niż pierwotnie planowano. – Tak jak kilka osób ściąga tablice, tak samo te kilka osób mogło uczestniczyć w spotkaniach rady miasta czy konsultacjach społecznych i tam zabierać głos. To jest dokładnie ten sam mechanizm – mówiła w Radiu Kraków. Rzeplińska zwraca uwagę na realny wymiar finansowy działań przeciwników SCT. – Jeżeli to jest 20 tablic po 600 złotych, to 12 tysięcy złotych piechotą nie chodzi. A to są pieniądze publiczne. To jest narażanie innych obywateli na koszty – uważa. Cała rozmowa dostępna jest tutaj: Kto niszczy znaki Strefy Czystego Transportu w Krakowie? "Bunt na cudzy rachunek" Źródło: Radio Kraków

Więcej…

Owca odchodzi od Gibały. A to dopiero początek rozpadu

Owca odchodzi od Gibały. A to dopiero początek rozpadu

05 stycznia 2026 | 11:54

Klub Łukasza Gibały w Radzie Miasta Krakowa zaczyna się sypać. Aleksandra Owca opuszcza szeregi Krakowa dla Mieszkańców i będzie radną niezrzeszoną. To nie jest drobne polityczne drgnięcie. To bardzo wyraźna rysa na konstrukcji, która i tak od początku była krucha. Rysa, która może okazać się pęknięciem zapowiadającym rozpad całości. Owca nie wychodzi bez powodu. Mówi o końcu „współpracy” i o potrzebie „odwagi w sprawach prospołecznych”. Brzmi ładnie, niemal podręcznikowo. Ale w polityce takie słowa zwykle oznaczają jedno: ucieczkę z tonącego okrętu, a nie partnerskie rozstanie w atmosferze wzajemnego szacunku. Aleksandra Owca (tyłem) pozująca Łukaszowi Maślonie podczas sesji rady miasta / fot. Łukasz Michalik KdM miał być alternatywą dla politycznego establishmentu. Miał być świeżą siłą, nową jakością, głosem krakowian zmęczonych partyjnymi układami. Tymczasem po wyborach 2024 roku klub wprowadził zaledwie ośmiu radnych – wynik skromny, ledwo wystarczający, by zaznaczyć swoją obecność. Nadzieja była, ale była też ostatnią deską ratunku. Dziś okazuje się, że ta „nowa nadzieja” zaczyna się kruszyć szybciej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Klub, który ledwie zajął miejsce przy politycznym stole, rozpada się, zanim zdążył zaproponować mieszkańcom spójny program, realne inicjatywy czy choćby wyraźny kierunek działania. A co na to lider? Nic. Cisza. Brak komentarza, brak reakcji, brak próby gaszenia pożaru. Jakby ktoś uznał, że problem sam się rozwiąże. Albo że lepiej udawać, że go nie ma. Czy Aleksandra Owca jest wyjątkiem? Czy to jednorazowe potknięcie? Z naszych informacji wynika, że absolutnie nie. W kuluarach rady miasta coraz głośniej mówi się o kolejnych napięciach i o radnych, którzy poważnie rozważają opuszczenie klubu. To nie jest koniec. To dopiero początek. Łukasz Gibała w sali obrad / fot. Łukasz Michalik Dla Łukasza Gibały to potężny cios. I kolejny dowód na to, że trzykrotny kandydat na prezydenta Krakowa wciąż nie potrafi zbudować trwałej, lojalnej i sprawczej formacji politycznej. Nie potrafi też zatrzymać przy sobie ludzi. Gdy tylko poznają metody działania, chaos decyzyjny i brak realnej sprawczości lidera, zaczynają odchodzić. Jednym zajmuje to kilka miesięcy, innym trochę dłużej. Mechanizm jest zawsze ten sam. Klub, który miał być „głosem mieszkańców”, coraz bardziej przypomina zbieraninę rozczarowanych radnych, którzy zadają sobie pytanie, po co dalej udawać jedność. Bez wizji, bez zaplecza, bez lidera zdolnego do konsolidacji. Taki projekt nie ma przyszłości. Ten pierwszy odpływ powinien być jasnym sygnałem ostrzegawczym. Polityczne konstrukcje budowane na hasłach, a nie na realnym przywództwie i zaufaniu, rozpadają się szybciej, niż mieszkańcy zdążą się nimi zainteresować. A w przypadku klubu Gibały to naprawdę dopiero początek.

Więcej…

Gibała stchórzył przed rozmową z Miszalskim! Jest kolejne zaproszenie

Gibała stchórzył przed rozmową z Miszalskim! Jest kolejne zaproszenie

23 grudnia 2025 | 16:36

– Jeżeli Łukasz Gibała chciałby podyskutować o sytuacji finansowej miasta, to zapraszam – mówi Aleksander Miszalski. To już kolejne publiczne zaproszenie do merytorycznej dyskusji na temat budżetu Krakowa. Znany z nieustającej krytyki i zacietrzewionych ataków na władze Krakowa radny skutecznie unika konstruktywnych rozmów. Skupia się natomiast na populistycznych frazesach i frontalnych atakach na prezydentów, z którymi przegrał wybory: czy to wcześniej na Jacka Majchrowskiego, czy obecnie na Aleksandra Miszalskiego. Żeby dyskutować o audycie finansowym miasta, trzeba go wcześniej przeczytać. Jeżeli kiedyś Gibała go przeczyta i chciałby o tym podyskutować, czy u mnie w gabinecie czy też publicznie, to zapraszam. Tylko niech konkretnie powie, co tam jest źle zrobione  – stwierdził Miszalski w wywiadzie dla Głos24. To już kolejne zaproszenie radnego opozycji do merytorycznej rozmowy. Wcześniej podobne zaproszenie, podczas sesji Rady Miasta Krakowa, padło z ust Grzegorza Stawowego. Gibała powiedział, że jest gotowy na rozmowę, ma pomysły. Więc z mównicy zaprosiłem go do gabinetu prezydenta. Nie przyszedł. Szkoda, bo mógłby przyjść choćby z ciekawości, po to, by zobaczyć, jak wygląda gabinet, w którym tak bardzo chce zasiąść  – powiedział w rozmowie z nami szef klubu radnych KO.  Cały wywiad tutaj: Miał mieć pomysły, nie przyszedł na spotkanie. "Boi się" [WYWIAD] Z kolei sam Miszalski odniósł się także do nieprzychylnej mu grupy osób, która zaczęła produkować różnego typu gazetki i nawołuje do referendum w sprawie odwołania prezydenta. Dziennikarz Głos24.pl, który przepytywał Miszalskiego, nazwał te działania wręcz „nagonką”. Za tymi działaniami stoją osoby, które były w sztabie Gibały podczas kampanii. Nie pojawiła się więc nowa grupa, tylko ta sama, która bardzo nie lubi Koalicji Obywatelskiej, bardzo nie lubi mnie i bardzo chciałaby mieć swojego prezydenta, który będzie z nim współpracował – stwierdził Miszalski. Łukasz Gibała / fot. Łukasz Michalik Wskazał także na niejasne przepływy finansowe i zastanawiał się, kto finansuje kampanię nienawiści, pomówień i kłamstw. Te powielane są w wydawanych w setkach tysięcy egzemplarzy gazetkach, których przygotowanie, druk i kolportaż prezydent Krakowa wycenił na miliony złotych. Nie sądzę, żeby te pieniądze się brały znikąd. Nie sądzę, żeby mieszkańcy Krakowa gremialnie się na to zrzucali. To jest ciekawe, skąd te osoby nagle mają pieniądze. To są miliony złotych. Nie pojawili się znikąd. Można podejrzewać, kto im pomaga, kto ich inspiruje – mówił Miszalski. Cała rozmowa tutaj:

Więcej…

Czy radny od Gibały popełnił przestępstwo?! Poważne zarzuty i widmo więzienia

Czy radny od Gibały popełnił przestępstwo?! Poważne zarzuty i widmo więzienia

17 grudnia 2025 | 11:01

Czy krakowski radny pracuje „na czarno” w knajpie i zapomniał wpisać dochody do oświadczenia majątkowego? Poważne oskarżenia padają pod adresem jednego z ludzi Łukasza Gibały, a w tle pojawia się nawet groźba wieloletniego więzienia. Jeden z radnych związanych z klubem Łukasza Gibały znalazł się w centrum poważnych zarzutów. W tle – nieujawnione dochody, praca „na boku” i oświadczenie majątkowe, które może nie mówić całej prawdy. Alarm podniósł Grzegorz Stawowy, szef klubu radnych Koalicji Obywatelskiej. W rozmowie z portalem KR24.pl zasugerował wprost, że jeden z radnych od Gibały miał zarabiać w lokalu gastronomicznym, nie informując o tym w oficjalnych dokumentach. Stawowy nie owijał w bawełnę: Wiemy, który radny od Łukasza Gibały pracuje w knajpie, nie zgłaszając dochodów z tego źródła w oświadczeniu majątkowym. Wiemy nawet, gdzie ta knajpa jest, przy jakiej ulicy. No… chyba, że polewa jako wolontariusz? To bardzo poważne oskarżenie. W wywiadzie nie pada nazwisko radnego, ale my sprawdziliśmy oświadczenia majątkowe wszystkich radnych z klubu Gibały – w żadnym z nich nie ma informacji o dochodach z pracy w barze czy restauracji. Oficjalnie żaden z radnych nie „polewa piwa”. Pytanie brzmi: czy rzeczywiście nikt tego nie robi, czy po prostu ktoś postanowił o tym nie napisać? Osiem lat więzienia Jeśli radny faktycznie pracuje w lokalu gastronomicznym i pobiera za to wynagrodzenie, a jednocześnie nie wykazuje tego w oświadczeniu majątkowym, sytuacja staje się wyjątkowo poważna. Oświadczenie majątkowe to nie luźna deklaracja – to dokument składany pod rygorem odpowiedzialności karnej. Zgodnie z przepisami, osoba składająca oświadczenie majątkowe, która zataja część swoich dochodów, co do zasady popełnia przestępstwo z art. 233 § 6 Kodeksu karnego, czyli składa fałszywe oświadczenie. Za taki czyn grozi kara pozbawienia wolności nawet do 8 lat. To nie jest drobne uchybienie administracyjne, lecz potencjalny zarzut karny. fot. Pixabay Polewał piwo za darmo? Oczywiście prawo przewiduje wyjątki. Przestępstwo nie zostaje popełnione, jeśli błąd jest nieistotny, nieumyślny, dotyczy niewielkiej kwoty bez znaczenia prawnego lub da się wykazać brak świadomości albo brak zamiaru zatajenia dochodów. Problem w tym, że praca w knajpie i regularne wynagrodzenie trudno uznać za „drobne przeoczenie”. ZOBACZ TAKŻE: Współtwórca Rynku Krowoderskiego współpracował z bandytami [WYWIAD] Czy sprawa znajdzie swój finał w prokuraturze? Czy padną konkretne nazwiska? I czy radny od Gibały faktycznie „polewał jako wolontariusz”, czy jednak zarabiał na boku? Ta sprawa zapewne będzie miała ciąg dalszy Poważne zarzuty w kierunku "gibałowców" To jednak nie wszystko. W tym samym wywiadzie Stawowy ujawnia też inne „tajemnice” radnych z klubu Gibały. Ludzie, którzy atakują wszystkich po kolei, wymuszają kontrreakcję. W związku z powyższym Koalicja też zaczęła się interesować, co robią poszczególni radni. Dlaczego jeden z radnych od siedmiu lat zarabia po 500 złotych rocznie i nie wygląda, żeby żył jakoś szczególnie biednie? Dlaczego kolejny radny nie pracuje nigdzie, a też nie wygląda, jakby przymierał głodem. Dlaczego jedna z radnych żyje tylko i włącznie z rentierstwa, a jednocześnie stawia różnego rodzaju zarzuty na radzie. Dlaczego szef klubu, nigdzie nie pracując, zarabia pół miliona rocznie? Stawowy odniósł się także do zmasowanych ataków opozycji. Ja podziwiam opozycję za determinację w przekręcaniu faktów. Jest jeden taki radny, który potrafił odjąć 48 milionów od 35 milionów i wyszło mu 20 milionów różnicy. To jest fascynujące, że facet, który skończył nauki ekonomiczne nie potrafi odejmować w zakresie do 20. Jest masa manipulacji, masa emocji i populizmu. Cała rozmowę z szefem klubu radnych KO możecie przeczytać tutaj: Kraków będzie likwidować kolejne galerie? „Krokus de facto upadł sam”

Więcej…

Strona 8 z 11

  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11

Na fali

  • Kto prezydentem Krakowa? Dotarliśmy do tajnego sondażu, a w nim... sensacja!

    Wydarzenia

    Kto prezydentem Krakowa? Dotarliśmy do...

    Informacja
    18 czerwca 2026
  • Polityczne samobójstwo czy brutalny sabotaż? Zastępca Miszalskiego odpalił protokół zniszczenia

    Opinie

    Polityczne samobójstwo czy brutalny...

    Informacja
    15 czerwca 2026
  • Znamy plan Gibały: nie wystartuje, zagra o pełną stawkę [UJAWNIAMY KULISY]

    Wydarzenia

    Znamy plan Gibały: nie wystartuje,...

    Informacja
    15 czerwca 2026

Kanał Krakowski

Płyniemy pod prąd. Z prądem płyną śmieci.

Menu

  • Strona główna
  • O nas
  • Reklama
  • Materiały partnerskie
  • Kontakt
  • Polityka prywatności

Działy

  • Wydarzenia
  • Opinie
  • Rozmowy
  • Serwis specjalny: Wybory 2026
Copyright © 2026 Kanał Krakowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.