Przeczytasz w 1-2 minuty
Łukasz Sęk w tramwaju / fot. UMK

W krakowskim tramwaju objawienie. Nie fatimskie, nie maryjne – budżetowe. A dokładniej: objawienie pod tytułem „czy opuścił was Bóg?”. Pytanie padło publicznie, dramatycznie i z właściwą sobie emfazą. Autorką była krakowska radna i przyszła posłanka, Aleksandra Owca. Adresatem – wiceprezydent Łukasz Sęk.

Scena jak z apokryfu samorządowego.

Owca wchodzi na ambonę serwisu społecznościowego X i pyta:

Panie Prezydencie, czy Was Bóg opuścił?

Powód? Dwanaście dni wcześniej magistrat ogłosił, że motorniczy i kierowcy mają obowiązek zgłaszać do dyspozytorni zbiórki podpisów pod referendum w tramwajach. Zakaz agitacji politycznej. Absolutny, bezwzględny, święty niczym dogmat.

A tu nagle – o zgrozo! – do tramwaju wchodzi wiceprezydent.

Nie z kadzidłem. Nie z tacą. Z budżetem obywatelskim.

I zaczyna się lament. Pycha! Brak umiaru! Brak instynktu samozachowawczego! Brak myślenia!

Problem w tym, że tego typu akcja to nie nowość i gdyby pani radna doczytała, to już w rok temu Sęk przebierał się za „kanara” czy tam motorniczego i reklamował BO. Chodzi więc nie o agitację polityczną, a akcję informacyjną nudnego, proceduralnego i mało sexy budżetu obywatelskiego, w którym mieszkańcy decydują, czy wolą ławkę, czy lampę, czy może trzecią fontannę w miejscu, gdzie nie ma wody.

ZOBACZ TAKŻE: Hipokryzja Gibały. "Nie zależy mi na wygraniu wyborów"

Czy to polityka? Oczywiście, że tak. Wszystko jest polityką. Ale czy to agitacja w rozumieniu „zbieramy podpisy, głosujcie na mnie, tu macie ulotkę czy tam kalendarz z moją twarzą” (tak, to aluzja do Gibały rozdającego kalendarze z własną podobizną)? No nie.

Pytanie Owcy „czy opuścił was Bóg?” brzmi efektownie. Nadaje się na pasek w telewizji, na mema, na dramatyczny wpis. Tylko że w tej historii Bóg milczy, tramwaj jedzie dalej, a mieszkańcy Krakowa zastanawiają się raczej, czy zdążą do pracy, niż czy wiceprezydent właśnie popełnił herezję proceduralną.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także